Była sobie łąka – 41

Była sobie łąka. Soczysta, zielona łąka. Niedaleko rósł las i płynął strumyk. Na środku łąki stał mały biały domek z czerwonym dachem. W szeroko otwartym oknie powiewała biała firanka…

Dom był niedawno zakupiony i odremontowany, dzięki zaprzyjaźnionej ekipie budowanej z sąsiedniej wsi.

Czerwona dachówka (jedyna w okolicy) ma przypominać nowo wprowadzonym właścicielom Prowansję. Czerwone pelargonie chyba też, bo nikt w okolicy nigdy nie słyszał o takim upodobaniu do tych kwiatów. Są nie tylko w każdym oknie i na balkonie, ale nawet przy wejściu na ogródek i ozdabiają altankę!

Oj, będzie jeszcze sporo roboty dla ekipy z sąsiedztwa – w planach budowy ogródka ma być też kominek, poszerzona droga wjazdowa, a nawet sklep z kawiarenką i wi-fi, a dla wszystkich, którzy czują się dziećmi – huśtawki na linach rozwieszone wzdłuż ścieżki przy lesie. Będzie się działo na spokojnej wiosce!

Autor: Ewa Majewska

Była sobie łąka – 40

Była sobie łąka. Soczysta, zielona łąka. Niedaleko rósł las i płynął strumyk. Na środku łąki stał mały biały domek z czerwonym dachem. W szeroko otwartym oknie powiewała biała firanka. Zaraz za firanką widać było stary dębowy stół. Na stole stały stare naczynia. Widać było, że zrobiono je własnoręcznie z drzewa pobliskiego lasku. Obok nich był widoczny szklany dzban, w którym znajdowała się woda ze strumyka. Dzban połyskiwał wszystkimi kolorami tęczy, która powstała dzięki temu, że promienie słońca odbijały się od powierzchni strumyka.

Autor: Daniel

Była sobie łąka – 39

Była sobie łąka. Soczysta, zielona łąka. Niedaleko rósł las i płynął strumyk. Na środku łąki stał mały biały domek z czerwonym dachem. W szeroko otwartym oknie powiewała biała firanka, za którą często pojawiała się piękna, młoda kobieta.

Łąka była domem dla wielu gatunków roślin i zwierząt. Nawet podczas ostrych mrozów w zimie wychodziły na nią różne zwierzęta, aby się pożywić sianem w stogach, ustawianych tam przez męża tej kobiety.

Łąka i otaczający ją las stanowiły same w sobie schronienie dla różnych bezdomnych zwierząt, dawały poczucie bezpieczeństwa i pożywienie.

Na samej łące często pasły się krowy i różne zwierzęta leśne. Zahaczały o nią dzieci idące do szkoły i ze szkoły. Od czasu do czasu pojawiały się migrujące bociany.

A ona nadal żyła i rozkwitała swoim rytmem.

Autor: Jan Smuga

Była sobie łąka – 38

Była sobie łąka. Soczysta, zielona łąka. Niedaleko rósł las i płynął strumyk. Na środku łąki stał mały biały domek z czerwonym dachem. W szeroko otwartym oknie powiewała biała firanka. Firanka była stara, bardzo stara. Należała do mojej babci. Była ślubnym prezentem od jej ukochanego ojca. Ostatnim zresztą. Wkrótce po jej zamążpójściu, u ojca odezwała się gruźlica. Końcowe stadium.

– Kiedyś, gdy na nią spojrzysz, pomyślisz o mnie. Mam nadzieję, że będą to tylko dobre wspomnienia.

– Na pewno tato.

Babcia otworzyła oczy i wspomnienie zbladło. Jednak się tym nie przejęła, bo zawsze może je przywołać. Nigdy nie zapomniała ani o ojcu, ani o niezwykłym, starym prezencie.

Autor: Ewelina

Była sobie łąka – 37

Była sobie łąka. Soczysta, zielona łąka. Niedaleko rósł las i płynął strumyk. Na środku łąki stał mały biały domek z czerwonym dachem. W szeroko otwartym oknie powiewała biała firanka. W domku unosił się zapach pieczonego chleba.

Gospodyni szykowała posiłek dla wracającego z kopalni diamentów męża, który, pracując ciężko i w pocie czoła, oczekiwał pysznego obiadu. Gdy mąż zasiadł do stołu, ochoczo przystąpił do konsumowania. Obiad był pyszny.

Autor: Krzysztof

Była sobie łąka – 36

Była sobie łąka. Soczysta, zielona łąka. Niedaleko rósł las i płynął strumyk. Na środku łąki stał mały biały domek z czerwonym dachem. W szeroko otwartym oknie powiewała biała firanka przez którą wiał piękny wiatr, świeże powietrze, które orzeźwia człowieka, w trudnych sytuacjach.

Autor: Ewa G

Była sobie łąka – 35

Była sobie łąka. Soczysta, zielona łąka. Niedaleko rósł las i płynął strumyk. Na środku łąki stał mały biały domek z czerwonym dachem. W szeroko otwartym oknie powiewała biała firanka z zielonymi kwiatami. Przez okno dostrzec można było kota, który buszował po kuchni i zwalał co się da. Nagle weszła dziewczyna, która dopadła kota, zawiązała mu na szyi czerwoną wstążkę i wyszła z nim na spacer. Kot, niezadowolony z tego spaceru, nagle ucieka na drzewo, chowając się przed swoją dręczycielką. Dziewczyna wołając kota i szukając go, nagle potyka się o kamień, łamiąc przy tym obcas w bucie. Na szczęście w torebce ma gumę do żucia, którą wykorzystuje do sklejenia obcasa, aby nie iść dalej boso.

Wpada też na inny pomysł, aby ułamać drugi obcas. I tak też czyni, śmiejąc się głośno z siebie i patrząc, jak dziwnie gapią się przechodnie.

Autor: Lusi

Była sobie łąka – 34

Była sobie łąka. Soczysta, zielona łąka. Niedaleko rósł las i płynął strumyk. Na środku łąki stał mały biały domek z czerwonym dachem. W szeroko otwartym oknie powiewała biała firanka, a na parapecie stał mały czerwony kwiatek w niebieskiej doniczce. Koło domku biegał mały czarny psotny kotek. W pewnej chwili wskoczył na parapet, strącając doniczkę z kwiatkiem. W tej samej chwili do domu weszła gospodyni i widząc całe zdarzenie, złapała za miotłę i pogoniła kota. Później posprzątała rozsypaną ziemię. Gdy przeszła jej złość na kota, zawołała małego urwisa, a w ramach przeprosin podarowała mu małą zieloną wstążeczkę, którą założyła mu na szyi.

Autor: AW

Była sobie łąka – 33

Była sobie łąka. Soczysta, zielona łąka. Niedaleko rósł las i płynął strumyk. Na środku łąki stał mały biały domek z czerwonym dachem. W szeroko otwartym oknie powiewała biała firanka.

To wspomnienie z mojego dzieciństwa, które upływało właśnie w takiej bajkowej atmosferze.

Lecz te piękne czasy już dawno się skończyły, bo człowiek szybko dorasta i musi iść w świat za pracą i realnym życiem. Miło jest wspominać te czasy, aby się wyciszyć i uspokoić. Nabrać sił do dalszego trudnego i dość ciężkiego codziennego życia.

Autor: A

Była sobie łąka – 32

Była sobie łąka. Soczysta, zielona łąka. Niedaleko rósł las i płynął strumyk. Na środku łąki stał mały biały domek z czerwonym dachem. W szeroko otwartym oknie powiewała biała firanka, a piękne zapachy wydobywały się z kuchni. Patrząc na łąkę zauważyłam jelonka, który wołał swoją mamę. Po krótkiej chwili znalazł ją, lecz nagle z krzaków wyleciał wystraszony zając, który miał przepiękne szare futerko. Biegł tak przez kilka sekund, później schował się w dziurę.

Autor: Sandra