Była sobie łąka – 21

Była sobie łąka. Soczysta, zielona łąka. Niedaleko rósł las i płynął strumyk. Na środku łąki stał mały biały domek z czerwonym dachem. W szeroko otwartym oknie powiewała biała firanka.

Okno znajdowało w sypialni kobiety, która bardzo kochała kwiaty. W jej pokoju znajdowało się dużo różnego gatunku roślin. Kobiecie w pielęgnacji kwiatów przeszkadzały trzy małe kotki, które ciągle domagały się jej uwagi. Jeden wszedł na zasłonkę, drugi schował się za łóżkiem, a trzeci kręcił się jej pod nogami, przeszkadzając w podlewaniu.

Kobieta, żeby móc pracować w spokoju, zawołała swoją córkę i poprosiła, żeby zaopiekowała się zwierzaczkami. Córka nie była na to zbyt chętna, ponieważ nie przepadała za nimi, więc z ociąganiem spełniła prośbę mamy. Dwa kociaki dały się złapać bezproblemowo, a trzeci schowany za łóżkiem za nic nie chciał wyjść.

Dziewczyna zabrała więc te dwa kociaczki, trzeci został z kobietą, ale nie przeszkadzał jej i po skończonej pracy kobieta się z nim pobawiła.

Autor: Ewelina

Była sobie łąka – 20

Była sobie łąka. Soczysta, zielona łąka. Niedaleko rósł las i płynął strumyk. Na środku łąki stał mały biały domek z czerwonym dachem. W szeroko otwartym oknie powiewała biała firanka. Na stole stał wiklinowy kosz. Widać go było z daleka.

Pewnego popołudnia starszy pan w słomianym kapeluszu udał się na grzyby. Do lasu było blisko, więc był pewien, że szybko wróci z napełnionym koszem.

Tak też się stało.

Tego samego dnia grzyby były już przygotowane do suszenia. Starszy pan, korzystając z okazji, udał się przez łąkę do strumyka. Ochłodził w nim nogi i wytarł ręcznikiem. Robił to często, gdyż było to zdrowe i bardzo przyjemne. Wracając boso do swojego domku z czerwonym dachem, słuchał śpiewu ptaków i myślał o następnej wycieczce, gdzieś niedaleko, np po kwiaty. Cieszył się z tego, że jak będzie wracał z kwiatami, to będzie myślał o następnej wyprawie.

Autor: Adam

Była sobie łąka – 19

Była sobie łąka. Soczysta, zielona łąka. Niedaleko rósł las i płynął strumyk. Na środku łąki stał mały biały domek z czerwonym dachem. W szeroko otwartym oknie powiewała biała firanka.

Mała dziewczynka spaceruje po łące razem z tatusiem i małym braciszkiem. Zbiera kwiatki do swojego zielnika, podczas gdy tatuś z jej młodszym braciszkiem puszczają latawca.

Oczywiście ciąg dalszy tej historii jest bardzo prosty. Mała dziewczynka rośnie, a już nieco starszy braciszek pokazuje jej, w jaki sposób pomalował ołowiane żołnierzyki. Później mała dziewczynka jest już panną na wydaniu, znajduje narzeczonego i rodzi się im inna mała dziewczynka, która również spaceruje, być może po innej łące, być może tylko podziwia widoki, a być może również zbiera kwiatki do zielnika.

I tak to właściwie toczy się w większości przypadków.

Ta zielona łąka jest jak odcinek jednostkowy na osi ludzkich wartości. Przykładając ten odcinek do innych odcinków, można przekonać się, ile odcinków jednostkowych mieści się w innych odcinkach lub jaką częścią odcinka jednostkowego jest dany odcinek. Ale nie wszystkie odcinki mają miarę większą od jedynki, tak jak to miało miejsce w przypadku tej dziewczynki i wszystkich jej potomnych. Czasami po takiej łące chodzi jakiś chłopczyk, a później widzimy go, jako już dorosłego mężczyznę. Dwóch strażników prowadzi go do komory gazowej. Asystent najważniejszego strażnika rozcieńcza kwas siarkowy i przelewa go do kuwety mieszczącej się za fotelem w komorze gazowej. Następnie do worka z grubego bawełnianego sukna wsypuje cyjanek potasu z dużego słoja. W tym samym czasie strażnicy usiłują przywiązać mężczyznę do fotela. On opiera się. Krzyczy – „Mamo, nie!!!”. Jeden ze strażników mówi sam – „pamiętaj, jak worek wpadnie do kwasu – od razu się zaciągnij”, ale mężczyzna nic z tego nie rozumie. Ciągle myśli o mamie i o swojej zielonej łączce, którą tak zbrukał w ciągu swojego nędznego życia.

I tutaj kończy się nasza opowieść. Musimy mieć odcinek jednostkowy, bo potrzebujemy miary rzeczy, ale pamiętajmy, że odcinek jednostkowy zapewnia nam tylko pomiar, a jakim odcinkiem będzie nasze życie, będzie zależało tylko od nas.

Autor: Dżony

Była sobie łąka – 18

Była sobie łąka. Soczysta, zielona łąka. Niedaleko rósł las i płynął strumyk. Na środku łąki stał mały biały domek z czerwonym dachem. W szeroko otwartym oknie powiewała biała firanka.

Na oknie leżała przewrócona doniczka z pelargonią, a obok widniał ślad bosej stopy – jeden przy rozsypanej ziemi na parapecie, drugi już na zewnątrz – tuż pod oknem. Oba ślady stóp zwrócone były w tym samym kierunku… Nie był to kierunek na las i łąkę. Nie był też do wewnątrz domu…

Stopy skierowane były na ścianę wschodnią, za którą mieścił się jedynie maleńki pokój, pełniący funkcję strychu. Dawno nikt do niego nie zaglądał.

Firanka była lekko rozdarta w dwóch miejscach. Poza tym, wszystko wokół wydawało się bez zmian. Kto pojawił się w tym domu – dokąd się udał i po co?

Nikt nie potrafił odpowiedzieć – tylko wiatr zdawał się znać tajemnicę – ilekroć zamykano okno – gwałtownie się wzmagał i trzaskał okiennicami – jakby w proteście przed czymś, o czym nie mieli pojęcia domownicy.

W domku zmieniono zamki, ustawiono kamery. Gospodarze wyszli i pukali do okolicznych domów – próbując znaleźć jakiś trop tej dziwnej historii.

Nie znaleźli. Częściej za to zaczęli spotykać się przy brydżu i kawie z mieszkańcami swojej okolicy. Do nich też można było – jak za dawnych czasów – wpadać pożyczyć sól, bez zapowiedzi. Pokój służący za strych oczyszczono z niepotrzebnych i nie-wiadomo-do-czego służących rzeczy – zrobiło się jeszcze więcej miejsca – nie tylko na brydża.

Autor: Ewa Majewska

Była sobie łąka – 17

Była sobie łąka. Soczysta, zielona łąka. Niedaleko rósł las i płynął strumyk. Na środku łąki stał mały biały domek z czerwonym dachem. W szeroko otwartym oknie powiewała biała firanka…

Patrzył na to zdjęcie załzawionym wzrokiem. Wokół dym papierosów, a może i czegoś mocniejszego – siedział tu dopiero parę chwil, a już szumiało mu w głowie i gwar obcojęzycznych rozmów zamieniał się w niezrozumiały bełkot. Tu, w tym dalekim kraju, przypominał sobie o rodzinie raz w tygodniu – gdy w piątkowy wieczór przychodził do tego lokalu na piwo. Myślał wtedy, że jeszcze trochę dorobi i wróci – za parę miesięcy, może za rok. Nawet nie zauważył, że minęło wiele lat i że kumpel, z którym przyjechał tu na saksy, zdążył posiwieć.

– Znowu ci się na wspominki zebrało ? – usłyszał nad uchem znajomy głos kolegi.

Zadźwięczały kufle z piwem, postawione z rozmachem na stole.

– Mhmmm – odpowiedział – i sięgnął po kufel…

Autor: Ewa Damentka

Była sobie łąka – 16

Była sobie łąka. Soczysta, zielona łąka. Niedaleko rósł las i płynął strumyk. Na środku łąki stał mały biały domek z czerwonym dachem. W szeroko otwartym oknie powiewała biała firanka…

Domek okolony drewnianym płotem, na którym wisiały gliniane garnki, trochę koszul i innych drobiazgów. Na dziedzińcu biegały kury i pisklęta. W budzie wylegiwał się pies. A kot, zaprzyjaźniony z nim, przeciągał się obok.

Pod drzewem w ogródku stała kołyska, a w niej małe dziecko. Obok rosły kwiaty, warzywa i krzewy.

Przez okno dobiegały dźwięki domowej krzątaniny. Gospodyni szykowała obiad. Wkrótce pojawili się pozostali domownicy. Babcia, dziadek, tata i trójka dzieci. Najmłodsze spało w ogródku.

Autor: Celownik

Była sobie łąka – 15

Była sobie łąka. Soczysta, zielona łąka. Niedaleko rósł las i płynął strumyk. Na środku łąki stał mały biały domek z czerwonym dachem. W szeroko otwartym oknie powiewała biała firanka, przez którą patrzył mały starszy pan. Na widok natury za oknem zebrało mu się na wspomnienie młodości, wypełnionej niezwykłymi przygodami, o których można by było niejedną książkę napisać. Niestety, nastąpił koniec świata. Starszy pan umarł. Wstał z martwych. Spokojnym krokiem udał się na Sąd Ostateczny.

Autor: Bubulubu

Była sobie łąka – 14

Była sobie łąka. Soczysta, zielona łąka. Niedaleko rósł las i płynął strumyk. Na środku łąki stał mały biały domek z czerwonym dachem. W szeroko otwartym oknie powiewała biała firanka. Przez otwarte okno widać było krzątającą się po domu kobietę. Z malującą się na jej twarzy radością przygotowywała posiłek dla najbliższych, którzy za niedługo mają powrócić do domu.

Gdy wrócili, wszyscy zasiedli do stołu. Spożywając obiad karmili się wzajemnie swoją miłością, bliskością, radością z bycia ze sobą. Radością tworzenia „domu w sobie” i tworzenia ludzi, i świata.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Była sobie łąka – 13

Była sobie łąka. Soczysta, zielona łąka. Niedaleko rósł las i płynął strumyk. Na środku łąki stał mały biały domek z czerwonym dachem. W szeroko otwartym oknie powiewała biała firanka, na którą prysnęła krew. Straszliwy potwór zatopił zęby w martwym już człowieku. Rozszarpywane mięso i gruchotane kości walały się po całym domku. Była północ. Przestrzeń wypełniona była nieludzkim wyciem.

Wyłączyłem telewizor, muszę rano wstać do roboty.

Autor: Andrzej

Była sobie łąka – 12

Była sobie łąka. Soczysta, zielona łąka. Niedaleko rósł las i płynął strumyk. Na środku łąki stał mały biały domek z czerwonym dachem. W szeroko otwartym oknie powiewała biała firanka. Ze środka słychać było donośny głos – Zamknij wreszcie to okno, bo przeciąg!!!

Trzask zamykanego okna i pozostał tylko szum wiatru.

Autor: Agnieszka