Gromadka dzieci – 31

Gromadka dzieci siedziała na puchatym dywanie przy rozpalonym kominku. Ogień wesoło buzował, oświetlając ciepłym blaskiem ich zasłuchane twarzyczki.

Dzieci wpatrzone były w babcię, która siedziała na bujanym fotelu i opowiadała im bajkę o pewnej babci, która czuła się małą dziewczynką i z trudem przychodziło jej zachowywać się tak, jak oczekiwali jej bliscy. Chciała bawić się, śpiewać i tańczyć, a oni żądali, żeby była przewidywalna i stateczna, jak bywają inne starsze panie. Kiedy zastanawiała się, co może zrobić, żeby nie ranić uczuć rodziny, a jednocześnie czuć się i zachowywać swobodnie, zobaczyła plakat, informujący o kursach teatralnych. Zapisała się na nie, ukończyła je i zaczęła występować w kabarecie. Była zachwycona, jej rodzina również….

Autorka: Ewa Damentka

Kiedyś dawno dawno temu – 42

Kiedyś, dawno, dawno temu, pewnej zimowej nocy urodził się mały chłopczyk. Mama przytuliła go z miłością, a Tata patrzył na niego kochającym wzrokiem i z nadzieją w sercu, bo – tak jak i inni ludzie – cieszył się na urodziny tego maleństwa.

Chłopczyk dorósł, stał się mężczyzną i wypełnił swoje przeznaczenie. Zbawił świat.

A my wciąż o tym pamiętamy i z radością spotykamy się, żeby świętować jego narodziny i wielką obietnicę, która została dana ludziom.

Autor: Ewa Damentka

Lekkie krople deszczu – 37

Lekkie krople deszczu stukały o parapet. Niektóre spływały po szybie. Przez lekko zamglone okno widać było szarawobrunatny pejzaż, który rozpuszczał się po wpływem deszczu.

Brudne smugi spływały po budynkach, latarniach, chodnikach, parasolach i przemykających w strugach deszczu ludziach. Deszcz padał równomiernie i długo. Ciemne smugi spływały do studzienek kanalizacyjnych.

Po pewnym czasie, spod szarawobrudnej rzeczywistości zaczęły przeświecać czyste, żywe kolory – czerwony, żółty, niebieski, zielony… – w najrozmaitszych odcieniach.

Deszcz padał dalej i w końcu odsłonił piękno, które pod szarością było schowane.

Kolorowe domy lśniły i cieszyły oczy. Lśniące czystością liście drzew oraz soczysta trawa cieszyły również. Parasole zrobiły się kolorowe, podobnie jak ubrania przechodniów.

Ludzie przestali się śpieszyć i zaczęli spacerować, cieszyć się deszczem. Przystawali i rozmawiali ze znajomymi i nieznajomymi. Ich oczy błyszczały i promieniały radością.

Niebo przejaśniło się, deszcz przestał padać. Zza chmur wyjrzało słońce i po godzinie już tylko mokre kałuże na ulicy i na chodnikach przypominały, że w ogóle padało…

Autor: Ewa Damentka

Gromadka dzieci – 1

Gromadka dzieci siedziała na puchatym dywanie przy rozpalonym kominku. Ogień wesoło buzował, oświetlając ciepłym blaskiem ich zasłuchane twarzyczki.

Dzieci wpatrzone były w babcię, która siedziała na bujanym fotelu i opowiadała im bajkę o dziewczynie, która spełniła swoje marzenia. Miała kilka marzeń, które wracały dosyć często. Ignorowała je długo, bo nie wierzyła, że mogą się spełnić. Myślała, że są nierealne. Inni ludzie mogliby realizować je z łatwością, ale ona nie. Kiedyś przyszło jej nawet na myśl, że ona nie zasługuje na to, by takie piękne marzenia się spełniły.

I tak sobie żyła, rezygnując z własnych marzeń, popychana przez ludzi i okoliczności. Często realizowała cudze cele i pomagała ludziom, by ich marzenia się spełniły. Myślała, że jest szczęśliwa, tylko czasem przeszkadzało jej, że któreś z niepokornych marzeń podnosiło głowę lub dotykało jej ramienia, mówiąc: „Jestem. Pamiętaj o mnie. Jestem realne, możesz mnie mieć”. Dziewczyna udawała, że tego nie widzi, nie słyszy i nie czuje… do czasu.

Kiedyś znalazła się w sytuacji, że pomogła już wszystkim, którzy tego potrzebowali, rodzina zajęła się sobą i swoimi sprawami, przyjaciele również, a ona… została sama ze sobą… Poczuła pustkę… I tylko te marzenia było widać – marzenia, które ukrywała sama przed sobą. Teraz już nie dało się ich dalej ukrywać. Były przed nią, wyraźnie widoczne, a ona nie wiedziała, co ma zrobić. Nie chciała ich widzieć, a widziała…

– Pomóż nam. Chcemy żyć. Też mamy prawo do życia – powiedziały marzenia.

– Nie umiem i nie potrafię pomagać sama sobie – odpowiedziała dziewczyna – Nie jestem tak ważna, jak inni ludzie.

– To pomóż nam, nie sobie, tylko nam! My też chcemy być zrealizowane – odparły marzenia.

– Jak mam to zrobić? Jest was tak wiele… – zapytała dziewczyna.

– Zwyczajnie, jedno po drugim – odpowiedziały marzenia.

Po czym same zaczęły się porządkować i szybko ustawiły się w odpowiedniej, ich zdaniem, kolejności.

– Zacznij ode mnie – powiedziało jedno z nich – Jestem malutkie i jak mnie zrealizujesz, to będziesz przygotowana to tego, by wziąć się za kolejne marzenie.

– Potem będę ja – powiedziało drugie – I tak po kolei będziemy cię prowadziły od jednego do drugiego, aż zrealizujesz każde z nas i kolejne marzenia, które zaczną się pojawiać w twoim życiu.

Zdziwiona dziewczyna uwierzyła im i zaczęła działać. Początkowo rzeczywiście robiła to dla nich, a nie dla siebie. Chciała im pomóc…

Realizowała jedno po drugim, a one prowadziły ją, wyznaczając kolejne cele i przygotowując ją do kolejnych zadań. Po pewnym czasie, gdy spełniła kilka mniejszych marzeń, dziewczyna poczuła, że odzyskała to, czego bardzo potrzebowała… Więc z radością kontynuowała swoją pracę nad urzeczywistnianiem kolejnych marzeń.

dla Bożenki napisała Ewa Damentka

Różnobarwne drzewa – 38

Różnobarwne drzewa przyciągały wzrok. Złota polska jesień cieszyła oczy. Właśnie wtedy, kiedyś, mały zielony ludek pojawił się na Ziemi. Cały ludek przybył na mikrokomecie, która wpłynęła w ziemską atmosferę.

Wszyscy bezpiecznie wylądowali. Rozbiegli się po okolicy i uznali, że planeta bardzo im się podoba. Zaczęli budować domy na drzewach. Rozmawiali ze zwierzętami, ptakami i owadami, a nawet z niektórymi ludźmi.

Ich nazwa w ich rodzimym języku była tak długa i skomplikowana, że ludzie zaczęli ich nazywać po prostu zielonymi ludkami, leśnym ludkiem lub elfami.

Autor: Ewa Damentka

Lekkie krople deszczu – 16

Lekkie krople deszczu stukały o parapet. Niektóre spływały po szybie. Przez lekko zamglone okno widać było ciemne burzowe chmury. Mały chłopiec patrzył na nie z lękiem. Chmury wydawały się ogromne i bardzo ciemne. Dziadek wziął wnuka na ręce i podszedł z nim do okna.

– Popatrz tam – powiedział i palcem pokazał horyzont. Nad ziemią widoczny był jasny pasek niebieskiego nieba.

– Widzisz Stasiu – mówił dalej dziadek – chmury przejdą. Wróci słoneczna pogoda i jasne dni.

dla Bożenki napisała Ewa Damentka

Lekkie krople deszczu – 4

Lekkie krople deszczu stukały o parapet. Niektóre spływały po szybie. Przez lekko zamglone okno widać było zatłoczoną ulicę.

Siedziałam w kawiarni, czekając na przyjaciółkę. Nawet nie zauważyłam, kiedy przyszła, bo wciągnął mnie widok za oknem, bardzo malowniczy i nostalgiczny. Aż chciało się wziąć kolorowy papier, suche pastele i malować, malować, malować…

Autor: Ewa Damentka

Wiosenny las – 38

Wiosenny las przyciągał spacerowiczów delikatną zielenią drzew, świeżą młodziutką trawą i orzeźwiającym zapachem. Aż chciało się wziąć głębszy oddech…

Leśną dróżką szedł młody mężczyzna i z satysfakcją myślał o swoich osiągnięciach…

Jesienią podjął się kierowania pewną organizacją. Było to dla niego duże wyzwanie i przepełniały go obawy. Jednak przełamał się, bo pomyślał – „raz kozie śmierć, trzeba wziąć byka za rogi”.

Kolejne miesiące były pracowite. Dwoił się i troił, wymyślając, jak pomóc organizacji, której przewodził. Zaangażowanie i pomysłowość szybko zaczęły przynosić dobre efekty, a młodzieniec ze zdumieniem odkrył, że nie tylko firma zyskała, ale i on sam.

Jednocześnie z radością zauważył, że lista jego celów stała się coraz dłuższa. Marzenia i cele zwyczajnie ustawiały się w kolejce, by realizował je po kolei, jedno po drugim…

Teraz, w czasie spaceru, przeglądał wspomnienia i podsumowywał swoje osiągnięcia. Szykował też mowę pożegnalną, bo uznał, że po półrocznej pracy może spokojnie przekazać organizację w inne ręce, a sam będzie się uczył, jak działać z drugiego rzędu i jak wspierać nowego lidera.

Był szczęśliwy…

Autor: Ewa Damentka

Różnobarwne drzewa – 8

Różnobarwne drzewa przyciągały wzrok. Złota polska jesień cieszyła oczy. Właśnie wtedy jest cudowna pogoda do spacerów – nawet dla alergików. Powietrze jest rześkie i wolne od wielu pyłków, które wiosną są kłopotliwe dla chorych. Temperatura jest również przyjazna. Można zapuszczać się spokojnie w bardzo odległe zakątki, cieszyć się spacerem, pięknymi widokami oraz towarzystwem osób, z którymi wędrujemy…

Autor: Ewa Damentka

Różnobarwne drzewa – 7

Różnobarwne drzewa przyciągały wzrok. Złota polska jesień cieszyła oczy. Właśnie wtedy jesień zamienia się w malarza. Nie potrzebuje sztalug. Chodzi po Ziemi z pędzlem i paletą, malując drzewa, liście i trawy swoimi ciepłymi barwami. Tworzy takie cudeńka, że cieszą oczy i na długo zostają w pamięci obserwatorów.

dla Bożenki napisała Ewa Damentka