Polną drogą – 22

Polną drogą szedł samotny wędrowiec. Posłuchał głosu serca i opuścił rodzinny dom, by w szerokim, wielkim świecie znaleźć to, czego dotąd brakowało mu w życiu. Szedł dziarskim krokiem i rozglądał się ciekawie dookoła, ponieważ nie wiedział, co to jest, a bardzo zależało mu, żeby to odnaleźć.

W pewnej chwili zobaczył wielki znak zapytania, stojący przy drodze. Okazało się, że była to rzeźba, postawiona na odludziu. Wędrowiec stanął przy niej i zamyślił się. Pomyślał sobie, że szuka sensu życia, a nawet nie wie, po czym go rozpozna.

Usiadł więc pod rzeźbą, przedstawiającą znak zapytania. Oparł się o nią wygodnie, wyjął notes i zaczął zapisywać w nim pytania, które rodziły się w jego głowie:

– Czego naprawdę chcę od życia?

– Co naprawdę mnie uszczęśliwi?

– Co cenię?

– Dla kogo żyję?

– To coś, czego szukam ma pomóc mnie? A może innym ludziom? A może ma pomóc w określeniu mojego miejsca wśród ludzi?

– Czy będę szczęśliwy?

– Czy mam założyć rodzinę?

– Czy oświadczyć się mojej dziewczynie?

– Czy naprawdę ją kocham?

– Czy mnie nie zdradzi?

– Pójść do pracy, czy rozpocząć kolejne studia?

– Czy wygram na loterii lub w Lotto?

Odpowiedzi zaczęły pojawiać się już w trakcie zadawania pytań.

Wędrowiec uświadomił sobie, że nie wszystkie były dla niego przydatne i nie wszystkie pomogą mu w odnalezieniu sensu życia. Przyjrzał się pytaniom i zauważył, że to pytania nakierowywały go na odpowiedzi. A więc niektóre z pytań były bardziej przydatne, a inne mniej. Pomyślał, że warto zacząć od samych pytań. Zastanowił się, jakie pytania byłyby dla niego dobre? Jakie pytania pomogą odnaleźć i rozpoznać sens jego własnego życia? Usiadł wygodniej. Ręka z długopisem zawisła nad kartką w notesie. Zamyślony przywoływał odpowiednie dla siebie pytania. W pewnej chwili zapisał jedno z nich. Zastygł w bezruchu i jego ręka zapisała następne pytanie. Nie śpieszył się. Wiedział, że ma czas. Mając odpowiednie pytania, zacznie szukać przydatnych dla siebie odpowiedzi. Pomyślał, że na szczęście siedzi wygodnie, więc skupił się na wymyślaniu, a może raczej na przywoływaniu kolejnych pytań.

Autor: Ewa Damentka

Delikatna mgiełka – 40

Delikatna mgiełka unosiła się nad łąkami. Pierwsze promienie wschodzącego słońca łagodnie oświetlały rzekę, mgiełkę, łąki i drobniutką sylwetkę skowronka, którego poranny śpiew pieścił uszy i cieszył serca słuchaczy.

Na prastarym brzegu Wisły budził się nowy dzień. Ziewnął, przeciągnął się i w końcu wstał. Zrobił kilka przysiadów, potem wziął prysznic. Ponieważ był głodny, zjadł śniadanie.

Zerknął na listę zadań, którą jego poprzednik przygotował przed zaśnięciem. Chwilę zastanowił się nad ich organizacją i rozłożeniem w czasie. Następnie wziął się do roboty, wypełniając punkt po punkcie wszystkie zaplanowane wcześniej zadania.

Autor: Ewa Damentka

Polną drogą – 19

Polną drogą szedł samotny wędrowiec. Posłuchał głosu serca i opuścił rodzinny dom, by w szerokim, wielkim świecie znaleźć to, czego dotąd brakowało mu w życiu. Szedł dziarskim krokiem i rozglądał się ciekawie dookoła, ponieważ nie wiedział, co to jest, a bardzo zależało mu, żeby to odnaleźć.

W pewnej chwili zobaczył, że droga się rozwidla. Przystanął, żeby zdecydować, którędy ma pójść. Po długiej chwili rozmyślania zawrócił do domu. Uznał bowiem, że w następną podróż wybierze się dopiero wtedy, gdy będzie dokładnie wiedział, czego chce i gdy będzie umiał samodzielnie podejmować trudne decyzje.

Autor: Ewa Damentka

Była sobie łąka – 49

Była sobie łąka. Soczysta, zielona łąka. Niedaleko rósł las i płynął strumyk. Na środku łąki stał mały, biały domek z czerwonym dachem. W szeroko otwartym oknie powiewała biała firanka, zza której wyglądała malutka dziewczynka. Była mała i nadal była dzieckiem, mimo że mieszkała w tym domu już od ponad dwustu lat. Miała czas, żeby dorosnąć. Krasnoludki żyją tysiące lat, więc jeszcze zdąży być poważna. Na razie bawi się i płata figle z innymi krasnoludkami. Sporo ich jest w okolicy.

Autor: Ewa Damentka

Polną drogą – 5

Polną drogą szedł samotny wędrowiec. Posłuchał głosu serca i opuścił rodzinny dom, by w szerokim, wielkim świecie znaleźć to, czego dotąd brakowało mu w życiu. Szedł dziarskim krokiem i rozglądał się ciekawie dookoła, ponieważ nie wiedział, co to jest, a bardzo zależało mu, żeby to odnaleźć.

W pewnej chwili zobaczył staruszkę, która dźwigała olbrzymią wiązkę chrustu. Podszedł do niej i zaproponował, że zaniesie chrust do jej chatki. Tak też zrobił. Staruszka w podzięce zaprosiła go do chatki, bo chciała poczęstować go herbatą. Potem wyszła na podwórze, spuściła wiadro do studni i z mozołem zaczęła go wyciągać. Wędrowiec podszedł i wyręczył ją w tej czynności. Po wypiciu herbaty zapytał nieśmiało, czy może jeszcze w czymś pomóc.

Przez kilkanaście dni nocował w chatce staruszki i pomagał jej w gospodarstwie. Naprawił zepsute sprzęty, naoliwił łańcuch i wiadro już wciągało się lżej. Naprawił cieknący dach. Uszczelnił ściany i okna. Przyniósł duży zapas chrustu i drewna. Był szczęśliwy. Gdy upewnił się, że staruszka ma zapas drewna na wiele miesięcy, postanowił, że ruszy w dalszą drogę. Obiecał babci, że będzie zaglądał od czasu do czasu.

Kiedy wyszedł od staruszki, początkowo powędrował w tym kierunku, co poprzednio. Po chwili jednak zatrzymał się, bo olśniła go niespodziewana myśl – „Moi dziadkowie też są starzy. A i rodzicom przyda się opieka. Tak się mną opiekowali i dbali o mnie, a ja nie pomyślałem wcześniej, że też mogę się nimi opiekować. Teraz wrócę do domu, do rodziców i dziadków, a za jakiś czas znowu wyruszę w podróż”. Zawrócił. Był szczęśliwy, spokojny i bardzo ciekawy nadchodzących dni.

Autor: Ewa Damentka

Nitki babiego lata – 30

Nitki babiego lata snuły się w ciepłym, sierpniowym powietrzu. Zapach nagrzanej ziemi mieszał się z wonią kwiatów i wilgocią, napływającą znad pobliskiej rzeczki…

Wrażenie było niesamowite. Starsza kobieta siedziała w kinie 5D i nie mogła się nadziwić możliwościom, jakie daje technologia. Trójwymiarowy obraz, poruszające się fotele, rozpylane zapachy i drobniutkie kropelki wody, opryskujące twarz… Dawało to razem tak realne wrażenie, że ona i inni starsi ludzie przychodzili tu, żeby powspominać młodość.

Młodsi przychodzili, żeby przypomnieć sobie naturę i wytrzymać do najbliższego urlopu. Wtedy opuszczali swoje betonowe domy, stojące na betonowych podwórkach i wyjeżdżali na wieś, żeby zapomnieć o stresach i rozkoszować się urokami przyrody.

Autor: Ewa Damentka

Nitki babiego lata – 28

Nitki babiego lata snuły się w ciepłym, sierpniowym powietrzu. Zapach nagrzanej ziemi mieszał się z wonią kwiatów i wilgocią, napływającą znad pobliskiej rzeczki…

Ten obraz przypomina mi się, gdy wspominam wakacyjne plenery. Przyjemnie się maluje w takich warunkach. Rozgrzana ziemia oraz ciepłe powietrze sprzyjają kontemplacji i malowaniu pejzaży.

Lubiłam malować rozległe łąki i otwartą przestrzeń. A kiedy robiło się za gorąco, chodziłam do lasku przy strumyku. Było chłodniej i też dużo ciekawych tematów do malowania…

Autor: Ewa Damentka

Nitki babiego lata – 26

Nitki babiego lata snuły się w ciepłym, sierpniowym powietrzu. Zapach nagrzanej ziemi mieszał się z wonią kwiatów i wilgocią, napływającą znad pobliskiej rzeczki.

Mały chłopczyk szukał robaków na ryby. Pomagał mu w tym jego tata, który pokazywał, gdzie najlepiej kopać.

Nazbierali dużo robaków do słoika i poszli nad rzeczkę, gdzie leżały już ich wędki.

Obydwaj usiedli obok siebie, zarzucili wędki do wody i… czekali, co będzie dalej. I tak czekali, siedzieli, czekali…, aż obudziło ich głośne wołanie mamy chłopca, że już pora na kolację.

Zabrali wędki i słoik z robakami. Postanowili, że przyjdą nad rzeczkę następnego dnia rano. Może wtedy uda im się coś złowić. Przynętę przecież już mają. Chłopczyk z wielką dumą tulił do piersi duży słoik z robakami, a tata niósł wędki.

Autor: Ewa Damentka

Nitki babiego lata – 22

Nitki babiego lata snuły się w ciepłym, sierpniowym powietrzu. Zapach nagrzanej ziemi mieszał się z wonią kwiatów i wilgocią, napływającą znad pobliskiej rzeczki.

Mały pastuszek odpoczywał. Położył się na ziemi i łapał przelatujące nitki. Widok ten był tak uroczy, że został upamiętniony przez Józefa Chełmońskiego na słynnym płótnie zatytułowanym „Babie lato”. Możemy obejrzeć go w muzeum lub na reprodukcjach.

Autor: Ewa Damentka

Przy pięknej starej toaletce – 37

Przy pięknej, starej toaletce usiadła młoda dziewczyna. Z szuflady wyjęła jasny, rogowy grzebień i zaczęła rozczesywać swoje gęste, lśniące włosy. Uśmiechała się do swojego odbicia w lustrze, bo jeszcze pamiętała swój poranny sen. Śniła w nim, że pływa żabką w jakimś nieznanym jeziorze. Dopłynęła do maleńkiej wysepki. Usiadła na trawie i zaczęła rozglądać się dookoła. Zobaczyła olbrzymie jezioro otoczone wysokimi górami i zasilane przez kilka dużych wodospadów. Nie widziała ludzi, łódek, kajaków, domów czy nawet namiotów. Po prostu piękny, dziki zakątek.

Rozkoszowała się świeżym powietrzem i przepięknym widokiem.

Później postanowiła, że pozwiedza okolice, więc znowu weszła do jeziora, żeby dopłynąć do brzegu. I wtedy właśnie… zadzwonił budzik.

Autor: Ewa Damentka