Czerwcowa noc – 22

Czerwcowa noc pachniała liliami. Rozjaśniały ją pływające światełka, doczepione do wianków, spuszczanych na wodę przez roześmianych ludzi. Sobótka, najkrótsza noc roku. Wiele osób wybrało się nad rzekę. Była wśród nich samotna, cicha dziewczyna. Szła wolno i rozglądała się, jakby kogoś szukała.

W pewnej chwili przystanęła, znieruchomiała i wpatrzyła się w wysokiego, przystojnego mężczyznę, który czule witał się ze śliczną, roześmianą blondynką.

Dziewczynie zakręciły się łzy w oczach. „Wiedziałam, czułam, że on mnie zdradza” – pomyślała. Po chwili oprzytomniała i postanowiła oddalić się niepostrzeżenie. Nie zdążyła. Poczuła, że porywają ją, unoszą w górę i przytulają silne męskie ramiona, a przy uchu usłyszała roześmiany głos swojego chłopaka:

– Kochanie, cieszę się że już jesteś, tylko Ciebie brakowało, całe towarzystwo już jest w komplecie.

Po czym przedstawił jej blondynkę mówiąc:

– To moja siostra. Nie zdążyłaś jej dotąd poznać, bo trzy ostatnie lata spędziła za granicą. Właśnie wróciła. Zostawiła bagaże w przechowalni i przyjechała do nas prosto z lotniska.

Autor: Ewa Damentka

Czerwcowa noc – 20

Czerwcowa noc pachniała liliami. Rozjaśniały ją pływające światełka, doczepione do wianków, spuszczanych na wodę przez roześmianych ludzi. Sobótka, najkrótsza noc roku. Wiele osób wybrało się na spacer. Ciepła noc. Spacer przynosił wiele radości, bo też dużo się działo na nadwiślańskim brzegu. Puszczanie wianków, ogniska, śpiewy przy gitarze. Zupełnie nie czuło się, że jest to noc, pora, gdy zwykle zasypiamy. Tak jakby Sobótkowa noc obiecywała wiele radości podczas lata i następnych miesięcy.

Roześmiani, roztańczeni ludzie wędrowali od ogniska do ogniska. Pozdrawiali się nawzajem i witali – nawet z nieznajomymi. Czerwcowa noc, krótkie godziny, gdy wszyscy imprezowicze i spacerowicze stali się jedną wielką, życzliwą rodziną.

Autor: Ewa Damentka

Czerwcowa noc – 18

Czerwcowa noc pachniała liliami. Rozjaśniały ją pływające światełka, doczepione do wianków, spuszczanych na wodę przez roześmianych ludzi. Sobótka, najkrótsza noc roku. Wiele osób wybrało się na imprezy organizowane z tej okazji, często zabierając ze sobą dorastające dzieci. Niektóre z nich pierwszy raz widziały wianki puszczane na wodę i przyglądały się im z ciekawością. Inne wolały przyglądać się tańczącym ludziom lub słuchać muzyki. A jeszcze inne zwyczajnie miały nadzieję, że rodzice kupią im smażoną kiełbaskę, albo inny smakołyk lub zabawkę, gdyż wiele straganów zostało rozstawionych z okazji Sobótki. Na tych straganach znajdowało się dużo cudownych rzeczy, które każde dziecko chciałoby mieć.

Autor: Ewa Damentka

Wiosenny las – 35

Wiosenny las przyciągał spacerowiczów delikatną zielenią drzew, świeżą młodziutką trawą i orzeźwiającym zapachem. Aż chciało się wziąć głębszy oddech…

Leśną dróżką szedł młody mężczyzna i zaskoczony przyglądał się rusałkom, które ubrane w zielone sukienki, tańczyły na leśnej polanie. Były prześliczne, pełne wdzięku i gracji. Każda z nich trzymała w ręku kwiat paproci – piękny i pachnący.

Mężczyzna zamrugał oczami i pomyślał – „Mam zwidy, nie ma rusałek, kwiat paproci też nie nie istnieje, a tym bardziej tyle kwiatów paproci…”. Jednak obraz nie znikał, cały czas widział tańczące rusałki. Znowu zamrugał oczami, potem je zamknął i mocno zacisnął powieki. „Jestem zmęczony i przepracowany” – pomyślał – „odpocznę i świat znowu będzie normalny”.

Jednak, gdy otworzył oczy, nadal widział rusałki – co więcej, ich widok sprawiał mu coraz większą przyjemność…

Autor: Ewa Damentka

Czerwcowa noc – 13

Czerwcowa noc pachniała liliami. Rozjaśniały ją pływające światełka, doczepione do wianków, spuszczanych na wodę przez roześmianych ludzi. Sobótka, najkrótsza noc roku. Wiele osób wybrało się nad morze. Była wśród nich pewna starsza pani – wczasowiczka z dużego miasta. Poszła nad brzeg morza, bo nigdy wcześniej nie widziała wianków, które z małej rzeczki wypływały na morskie fale. Trzymała w ręku własny wianek, który dostała w prezencie od zaprzyjaźnionej pary. Wahała się, czy puścić go do rzeczki, czy od razu powierzyć morzu.

Smutne myśli nie pomagały w podjęciu tej decyzji. Ze względu na stan zdrowia musiała przerwać pracę. I tak udało się jej pracować wiele lat dłużej, niż powinna. Mimo wypracowanych lat i podeszłego wieku, nie ciągnęło jej na emeryturę. Zajęta robieniem kariery, nie pomyślała o własnej rodzinie. Nie wyszła za mąż, nie miała dzieci. Tutaj, na wczasach, widziała swoje rówieśniczki, które przyjechały na wakacje ze swoimi wnukami, a nawet prawnukami…

Gwar wesołych rozmów, prowadzonych przez otaczające ją osoby, wytrącił kobietę z zamyślenia. Popatrzyła bystro dookoła i pomyślała, że swoim starczym smutkiem nie chce psuć zabawy innym ludziom…

Zauważyła, że w jej wianuszku przekręciła się świeczka. Poprawiła ją, zapaliła i puściła wianek na otwarte morze. Wianuszek popłynął w dal razem z innymi wiankami i… razem z jej kolczykiem, który odpiął się i zsunął do wianka, gdy poprawiała świeczkę… Długo stała na plaży i patrzyła na odpływające wianki. Kiedy wszystkie zniknęły za horyzontem, wróciła do pensjonatu, w którym się zatrzymała, i spokojnie zasnęła.

* * *

Mieszkający na morskiej wyspie stary, siwy rybak wypłynął na wieczorny połów. Z daleka widział poświatę nad nadmorskim uzdrowiskiem i światełka wianków, które powoli przybliżały się do niego. „Aha, dziś Sobótka” – pomyślał i z zainteresowaniem śledził wzrokiem pływające światełka. Zauważył, że jedno z nich odłączyło się od reszty i dryfowało prosto na niego…

Rybak zamyślił się. Kiedy to było? Kilkadziesiąt lat temu, ze swoją dziewczyną pierwszy raz puszczali wianki na morze. I robili tak co roku. W międzyczasie pobrali się, wychowali dzieci i coraz bardziej byli sobie bliscy… Żona odeszła dwa lata temu. Zabrała ją ciężka choroba. Od tej pory rybak nie puszczał wianków, bo za bardzo przypominały mu o jego stracie i o opustoszałym domu, w którym już nie rozlegnie się głos jego żony. Rozpoczęły się wakacje. Przez kilka tygodni dom nie będzie pusty, bo przyjechały wnuki. „Trzeba nakarmić tę gromadkę” – pomyślał.

Ocknął się z zamyślenia i już chciał wyciągać sieci, gdy poczuł, jak coś lekko stuknęło o jego łódź. Był to wianek. Wyjął go z wody. Świeczka jeszcze się paliła. Zdmuchnął ją i zaintrygowany przyjrzał się wiankowi. Coś błysnęło w jego listkach. Zdumiony, podniósł do oczu przepiękne cacuszko, delikatny, misterny kolczyk. „Jaka śliczna robota” – pomyślał – „wygląda na rodowy klejnot. Ciekawe, ile lat ma jego właścicielka. Chyba jest dojrzałą kobietą. Młódka raczej by tego nie doceniła”. Postanowił popłynąć rano do kurortu, żeby odszukać właścicielkę kolczyka.

* * *

Spotkali się wczesnym rankiem. Ona poszła na plażę, szukać zaginionego kolczyka. On zauważył ją bez trudu. Wyglądała inaczej niż pozostali spacerowicze, którzy szukali muszli i grudek bursztynu. Kobieta, skupiona na poszukiwaniach, nie zauważyła ani łodzi, ani rybaka. Drgnęła z zaskoczenia, gdy nad uchem usłyszała miły męski głos:

– Czy szuka pani może tego właśnie kolczyka?

I uśmiechnęła się, gdy na wyciągniętej, ogorzałej, rybackiej dłoni zobaczyła swoją zgubę.

Spojrzała pytająco w niebieskie oczy rybaka.

On wyjaśnił:

– Przypłynął do mnie razem z wiankiem – i z uśmiechem popatrzył na drugi, identyczny kolczyk, który dobrze trzymał się jej ucha.

Po chwili mężczyzna dodał:

– Wydaje mi się, że jest tu pani na wakacjach, może zechce pani popłynąć ze mną, na moją wyspę, żeby zobaczyć jak długą drogę przepłynął pani kolczyk i wianek?

Ku swojemu zaskoczeniu, kobieta bez wahania przyjęła zaproszenie rybaka i popłynęła z nim na jego wyspę.

Może to wydawać się dziwne, ale starsza pani jakoś nie ma ochoty opuszczać tej wyspy. Choć brakuje tam nawet telewizora, to pobyt na wyspie jej służy i zupełnie nie tęskni za wielkim miastem…

Autor: Ewa Damentka

Czerwcowa noc – 10

Czerwcowa noc pachniała liliami. Rozjaśniały ją pływające światełka, doczepione do wianków, spuszczanych na wodę przez roześmianych ludzi. Sobótka, najkrótsza noc roku. Wiele osób wybrało się na pagórek, na którym rozpalono olbrzymie ognisko. Niektórzy próbowali piec nad nim kiełbaski, ale przeszkadzali im tancerze, którzy tworzyli krąg wokół ogniska. Część osób postanowiła zaczekać, aż ognisko będzie wygasać, żeby móc swobodnie nad nim przeskoczyć. Słyszeli o starych zwyczajach przeskakiwania płonącego ogniska, ale uznali, że we współczesnym świecie warto zadbać o bezpieczeństwo i wobec tego dokonają takiej próby, kiedy ogień będzie już bardzo mały.

Jeszcze inni umówili się na randki, a samotni rozglądali się, czy nie zobaczą kogoś, komu chcieliby randkę zaproponować…

A czerwcowa noc pachniała upajająco…

Autor: Ewa Damentka

Wiosenny las – 31

Wiosenny las przyciągał spacerowiczów delikatną zielenią drzew, świeżą młodziutką trawą i orzeźwiającym zapachem. Aż chciało się wziąć głębszy oddech…

Leśną dróżką szedł młody mężczyzna i z wielką przyjemnością patrzył na swojego psa, młodego szczeniaczka, który pierwszy raz znalazł się w lesie. Psiak węszył, kopał, próbował gryźć paprocie i trawę, przyczajał się i skakał na żaby, czasami zatrzymywał się, jakby zaskoczony…

Mężczyzna zastanawiał się, czy sam był równie rozkoszny i robrajający, kiedy był maleńkim dzieckiem. A może jednak warto postarać się o własne? Skoro szczenię daje mu tyle radości, to może strach przed ożenkiem i własnymi dziećmi jest przesadzony? A może raczej strach przed odpowiedzialnością związaną z małżeństwem i rodzicielstwem… Jego dziewczyna już od wielu lat czeka na oświadczyny, chyba zaczęła się niecierpliwić…

Mężczyzna w zadumie popatrzył na swojego psiaka… „Ciekawe, ile razy będę to analizował, zanim podejmę jakąkolwiek decyzję?” – pomyślał.

Autor: Ewa Damentka

Czerwcowa noc – 1

Czerwcowa noc pachniała liliami. Rozjaśniały ją pływające światełka, doczepione do wianków, spuszczanych na wodę przez roześmianych ludzi. Sobótka, najkrótsza noc roku. Wiele osób wybrało się, żeby oglądać pływające wianki. Widok był niezwykły i przepiękny. Delikatna poświata nad rzeką wyglądała bajkowo. Wrażenie dopełniały odbicia światełek w wodzie. Widok po prostu zapierał dech w piersiach. Warto było to zobaczyć…

Autor: Ewa Damentka

Wiosenny las – 27

Wiosenny las przyciągał spacerowiczów delikatną zielenią drzew, świeżą młodziutką trawą i orzeźwiającym zapachem. Aż chciało się wziąć głębszy oddech…

Leśną dróżką szedł młody mężczyzna i rozmawiał przez telefon komórkowy. Kłócił się z kimś. Kipiał gniewem. Był czerwony na twarzy i mówił donośnym, zagniewanym głosem. Zdziwione zajączki, schowane w paprociach, wystawiały łebki, żeby mu się przyjrzeć. Żaby kumkały jak szalone, ptaki nawoływały się wesoło, powietrze pachniało, soczysta młodziutka zieleń koiła oczy, a on tego nie widział, nie słyszał i nie czuł.

Szedł zamaszystym krokiem, wymyślał rozmówcy i był zamknięty w swoim kokonie gniewu.

Autor: Ewa Damentka

Wiosenny las – 24

Wiosenny las przyciągał spacerowiczów delikatną zielenią drzew, świeżą młodziutką trawą i orzeźwiającym zapachem. Aż chciało się wziąć głębszy oddech…

Leśną dróżką szedł młody mężczyzna i zastanawiał się, jak to jest być kobietą.

Od dawna czuł się uwięziony w swoim męskim ciele. Marzył o makijażu i o kolorowych ciuszkach, tylko nie wiedział czy to tęsknota do koloru i niezwykłości, czy bunt przeciw męskim obowiązkom, czy też kobieca tożsamość schowana w nim gdzieś głęboko.

Wiedział, że można operacyjnie zmienić płeć, ale czy stać go na taki krok? Czy nie byłby rozczarowany po operacji? Zdawał sobie sprawę, że czuje się samotny, a po operacji jego samotność może wzrosnąć jeszcze bardziej.

Trudna decyzja, trudne tematy. Popatrzył na otaczającą go zieleń. Postanowił, że czas spędzony w lesie wykorzysta na odpoczynek. Jutro też jest dzień. Wróci do rozważań jutro…

Autor: Ewa Damentka