Lekkie krople deszczu – 20

Lekkie krople deszczu stukały o parapet. Niektóre spływały po szybie. Przez lekko zamglone okno widać było ciężki sprzęt, odśnieżający nagromadzone zwały starego śniegu. Powoli z poboczy drogi znikały góry szaroburego śniegu, a deszcz rozpuszczał pozostałe jeszcze resztki, odsłaniając ziemię, która mogła wreszcie odetchnąć.

– Uff… nareszcie – ziemia wydała z siebie ciężkie westchnienie, ale było to westchnienie ulgi.

Deszcz powoli wsiąkał w jej coraz głębsze warstwy, pobudzając do życia uśpione larwy, korzenie i nasiona, z których już wkrótce rozwiną się nowe pędy.

Autor: Ewa Majewska

Lekkie krople deszczu – 18

Lekkie krople deszczu stukały o parapet. Niektóre spływały po szybie. Przez lekko zamglone okno widać było umorusanego w trawie i błocie przybłędę – czworonożnego, młodego psiaka, którego ktoś pewnie porzucił w lesie.

Podrapał się łapką pod uchem, otrząsnął się z wody i ułożył pod przepierzeniem, chroniącym przed deszczem. Zasnął.

Nikt nie miał serca go wypędzić. Przybłęda znalazł swój nowy dom.

Autor: Ewa Majewska

Lekkie krople deszczu – 11

Lekkie krople deszczu stukały o parapet. Niektóre spływały po szybie. Przez lekko zamglone okno widać było skulone od deszczu, uciekające przed burzą sylwetki ludzi. Wzmagający się wiatr wyginał parasole – umożliwiając ich właścicielom wykazanie się odpowiednio szybką reakcją i refleksem.

Gdyby dało się posłuchać – co przy tym mówią ludzie, lub myślą – można by zapewne dostrzec dużą porcję emocji i wymykających się spod kontroli, interesujących komentarzy

Autor: Ewa Majewska

Różnobarwne drzewa – 32

Różnobarwne drzewa przyciągały wzrok. Złota polska jesień cieszyła oczy. Właśnie wtedy wiatr zrzucił na moje ramię brązowo-czerwono-żółtego liścia kasztanowca… Idealna wielkość, kształt i kolory.

Właśnie taki liść będzie idealny, jako zakładka czytanej właśnie książki. Skąd wiedział, że akurat teraz go potrzebuję? Człowiek z liściem na ramieniu?

Autor: Ewa Majewska

Różnobarwne drzewa – 26

Różnobarwne drzewa przyciągały wzrok. Złota polska jesień cieszyła oczy. Właśnie wtedy zadzwonił telefon. Połączenie zaraz się urwało po jednym sygnale. Nie znałam tego numeru – może pomyłka – jeśli nie zadzwoni raz jeszcze…

Mogę spokojnie wstawić wodę i napić się dobrej kawy. Jesienne dni sprzyjają zadumie z filiżanką kawy lub kubkiem gorącej herbaty.

Autor: Ewa Majewska

Różnobarwne drzewa – 22

Różnobarwne drzewa przyciągały wzrok. Złota polska jesień cieszyła oczy. Właśnie wtedy za moimi uszami rozległ się pisk opon.

– Nie widzisz, jakie światło? – młody człowiek w czarnej skórze, który, unikając wypadku, gwałtownie zahamował, teraz patrzył z wyraźną złością na nieuważnego pieszego.

Cóż – kolory jesieni mogą czasami rozpraszać – uważajcie na światła…

Autor: Ewa Majewska

Różnobarwne drzewa – 19

Różnobarwne drzewa przyciągały wzrok. Złota polska jesień cieszyła oczy. Właśnie wtedy wyszedł sobie spod krzewów dzikiej róży PAN JEŻ. Szedł wolno i z dostojeństwem. Wszedł na drogę i dalej szedł. Widząc go – zatrzymał się autobus i nadjeżdżający z przeciwka pierwszy samochód. Kolejne nadjeżdżające samochody też. Zaczął tworzyć się korek. Kinowy plakat wyglądał zza szyb, nie rozumiejąc, dlaczego wszyscy stoją.

Jeż tymczasem przeszedł całą szerokość i zniknął w wysokiej trawie po drugiej stronie jezdni.

Autor: Ewa Majewska

Polną drogą – 21

Polną drogą szedł samotny wędrowiec. Posłuchał głosu serca i opuścił rodzinny dom, by w szerokim, wielkim świecie znaleźć to, czego dotąd brakowało mu w życiu. Szedł dziarskim krokiem i rozglądał się ciekawie dookoła, ponieważ nie wiedział, co to jest, a bardzo zależało mu, żeby to odnaleźć.

W pewnej chwili zobaczył małą jaszczurkę, która przecięła mu drogę i skryła się pod dużym kamieniem. Wzrok wędrowca podążył za nią i zastygł w bezruchu. Przez długą chwilę nie działo się nic. Tylko wiatr lekko kołysał koronami drzew. To NIC przeciągało się i przeciągało, aż wędrowiec ocknął się z zamyślenia, z którego wyrwał go olśniewający pomysł, domagający się natychmiastowego wcielenia w czyn. Jaszczurko – zawracam!

Autor: Ewa Majewska

Polną drogą – 18

Polną drogą szedł samotny wędrowiec. Posłuchał głosu serca i opuścił rodzinny dom, by w szerokim, wielkim świecie znaleźć to, czego dotąd brakowało mu w życiu. Szedł dziarskim krokiem i rozglądał się ciekawie dookoła, ponieważ nie wiedział, co to jest, a bardzo zależało mu, żeby to odnaleźć.

W pewnej chwili zobaczył gnającego na motocyklu, niczym na czarnym rumaku, jeźdźca, który ujrzawszy wędrowca, z piskiem opon zahamował, po czym cofnął się i wrócił do niego.

– Podrzucić gdzieś? – zapytał.

– Nie wiem… – niepewnie wymamrotał zaskoczony szybkością akcji wędrowiec.

– Oj, wsiadaj chłopcze, bo nie wiem, kiedy będę tędy jechał następnym razem.

Ani się obejrzał, a już mknął z nieznajomym wprost przed siebie.

Autor: Ewa Majewska

Polną drogą – 14

Polną drogą szedł samotny wędrowiec. Posłuchał głosu serca i opuścił rodzinny dom, by w szerokim, wielkim świecie znaleźć to, czego dotąd brakowało mu w życiu. Szedł dziarskim krokiem i rozglądał się ciekawie dookoła, ponieważ nie wiedział, co to jest, a bardzo zależało mu, żeby to odnaleźć.

W pewnej chwili zobaczył telefon, który leżał na samym środku ścieżki. Dziwne, że nikt jeszcze nie przechodził i go nie znalazł. A może przechodził i zostawił?

Podniósł zgubę – bateria jeszcze działała. „Do kogo by tu zadzwonić?” – wszedł do „Menu Kontakty” i zaczął alfabetycznie przeglądać spis. W tym momencie rozległ się dzwonek telefonu. Odebrał. W słuchawce rozległ się dźwięczny głos kobiety. Po dwóch godzinach siedział przy kawie z właścicielką owego dźwięcznego głosu, w kafejce „Na skraju lasu”. Żadnemu z nich nigdzie się nie śpieszyło.

Autor: Ewa Majewska