Polną drogą – 12

Polną drogą szedł samotny wędrowiec. Posłuchał głosu serca i opuścił rodzinny dom, by w szerokim, wielkim świecie znaleźć to, czego dotąd brakowało mu w życiu. Szedł dziarskim krokiem i rozglądał się ciekawie dookoła, ponieważ nie wiedział, co to jest, a bardzo zależało mu, żeby to odnaleźć.

W pewnej chwili zobaczył innego wędrowca, odzianego w szaty przykrywające jego postać od stóp do głów – niczym postać z epoki średniowiecza. Postać ta powoli zbliżała się w jego stronę. Przez ramię miała zarzucone jakieś zawiniątko – może to był jego wędrowny dobytek? Wędrowiec wpatrywał się w drugiego wędrowca z ciekawością i uwagą, a ten, niczym w lustrzanym odbiciu, wciąż zbliżał się w jego stronę i w pewnej chwili zrzucił swój kaptur. Wędrowiec wytężył wzrok, żeby lepiej go dojrzeć – gdy nagle z wielkim zdziwieniem rozpoznał znajome rysy w twarzy osoby zrzucającej kaptur. To była jego twarz. Zobaczył samego siebie.

Autor: Ewa Majewska

Polną drogą – 9

Polną drogą szedł samotny wędrowiec. Posłuchał głosu serca i opuścił rodzinny dom, by w szerokim, wielkim świecie znaleźć to, czego dotąd brakowało mu w życiu. Szedł dziarskim krokiem i rozglądał się ciekawie dookoła, ponieważ nie wiedział, co to jest, a bardzo zależało mu, żeby to odnaleźć.

W pewnej chwili zobaczył zająca pod krzakiem. Podszedł bliżej. Zając zamiast czmychnąć z miejsca – pozostał nieruchomy. Wpadł w sidła. Wędrowiec, po chwili szamotaniny, uwolnił poranionego biedaka, a ten popędził co sił w las.

– Czego ruszasz? – rozległ się złowrogi głos za jego plecami… – Czym teraz nakarmię rodzinę, co? Jesteś taki miłośnik zwierząt i dobroczyńca – przynieś nam coś do jedzenia! Kup, upoluj, rób co tylko chcesz, ale bez żarcia nie wracam do domu i ciebie nie puszczę!

– Nie ma co się tak denerwować, dobrze – coś da się zrobić…

W ciągu kilku zaledwie lat powstała hodowla dla tej rodziny i innych rodzin żyjących w tym lesie. Gmina dała wreszcie pozwolenie na uprawę zabronionych wcześniej roślin.

A to wszystko dzięki słuchaniu głosu serca…

Autor: Ewa Majewska

Polną drogą – 6

Polną drogą szedł samotny wędrowiec. Posłuchał głosu serca i opuścił rodzinny dom, by w szerokim, wielkim świecie znaleźć to, czego dotąd brakowało mu w życiu. Szedł dziarskim krokiem i rozglądał się ciekawie dookoła, ponieważ nie wiedział, co to jest, a bardzo zależało mu, żeby to odnaleźć.

W pewnej chwili zobaczył majaczące w oddali zabudowania. Wyglądało to na fantastycznie zaprojektowane osiedle. Kształty budynków nawiązywały do kształtów natury. Były tam domy-drzewa, z kolorowej, syntetycznej masy, z masztami, antenami wystającymi z najwyższych punktów najwyżej sięgających nieba budynków.

Wędrowiec podszedł bliżej. Nie nie wskazywało na brak gościnności lub przychylności gospodarzy – mimo, że nikogo jeszcze nie spotkał.

Jak urzeczony mały chłopiec, widzący nową zabawkę, podchodził jeszcze bliżej. Dotknął ręką nieśmiało klamki syntetycznych drzwi. I nagle wszystko stało się jasne.

Dostał odpowiedź. Już wie…

Autor: Ewa Majewska

Nitki babiego lata – 24

Nitki babiego lata snuły się w ciepłym, sierpniowym powietrzu. Zapach nagrzanej ziemi mieszał się z wonią kwiatów i wilgocią, napływającą znad pobliskiej rzeczki…

Wolnym krokiem, ciężko oddychając szedł młody człowiek – miał 18 albo 19 lat – raczej nie więcej… Twarz zmęczonego starca, doświadczonego przez życie, malowała się na jego obliczu. W dali wciąż unosiły się dymy płonącego i dogorywającego miasta. Płynący z miasta swąd spalenizny mieszał się z wonią ziemi i zapachem kwiatów.

Autor: Ewa Majewska

Nitki babiego lata – 21

Nitki babiego lata snuły się w ciepłym, sierpniowym powietrzu. Zapach nagrzanej ziemi mieszał się z wonią kwiatów i wilgocią, napływającą znad pobliskiej rzeczki. Przyjemne ciepło unosiło się w powietrzu. Zachłannie chłonę i chcę zatrzymać tę chwilę. Chcę zatrzymać to poczucie, bo mam wrażenie, że to może zaraz się skończyć. Nadciągają chmury, deszcz i wiatr. Kiedy przyjdą, zdmuchną nitki babiego lata – a wraz z nimi spokój i ciszę, która teraz trwa… Tak zwyczajnie trwa – wraz z leniwym brzęczeniem muchy w powietrzu, świergotem ptaków i odgłosem kosiarki w oddali.

Autor: Ewa Majewska

Nitki babiego lata – 18

Nitki babiego lata snuły się w ciepłym, sierpniowym powietrzu. Zapach nagrzanej ziemi mieszał się z wonią kwiatów i wilgocią, napływającą znad pobliskiej rzeczki. Właściwie to teraz już nie rzeczki a dużej rzeki, a właściwie wezbranego gniewem żywiołu, który przestał się już mieścić w zaplanowanym przez ludzi zbyt płytkim i cienkim korycie. Kiedy przejdzie główna fala wezbranej rzeki – nitki babiego lata będą być może jeszcze snuły się w powietrzu…

Autor: Ewa Majewska

Nitki babiego lata – 15

Nitki babiego lata snuły się w ciepłym, sierpniowym powietrzu. Zapach nagrzanej ziemi mieszał się z wonią kwiatów i wilgocią, napływającą znad pobliskiej rzeczki. Dobrze, że jeszcze o tej porze utrzymywało się komfortowe dla naszych zmęczonych organizmów odczuwanie stężenia wilgoci w powietrzu. Jak wiadomo, gdy jego ilość wzrośnie, o wiele trudniej będzie się nam poruszać i oddychać. Mamy też szczęście, że nie dochodzi do nas wiatr przynoszący trujące opary z pobliskiej fabryki fosforytów. W takiej sytuacji powinniśmy dotrzeć na miejsce jeszcze przed świtem.

Autor: Ewa Majewska

Czerwcowa noc – 35

Czerwcowa noc pachniała liliami. Rozjaśniały ją pływające światełka, doczepione do wianków, spuszczanych na wodę przez roześmianych ludzi. Sobótka, najkrótsza noc roku. Wiele osób wybrało się na otwarcie nowego supermarketu – największego w całej okolicy, a nawet gminie. Widać było tłumy ludzi skuszonych atrakcyjnymi towarami rzuconymi z tej okazji – handlowego wydarzenia w najkrótszą noc roku.

Autor: Ewa Majewska

Czerwcowa noc – 34

Czerwcowa noc pachniała liliami. Rozjaśniały ją pływające światełka, doczepione do wianków, spuszczanych na wodę przez roześmianych ludzi. Sobótka, najkrótsza noc roku. Wiele osób wybrało się nad rzekę.

Splecione ręce zakochanych… Splecione przed chwilą wianki z polnych kwiatów ozdabiały głowy roześmianych dziewcząt. Wzrok jednej z nich zatrzymał się na małym wianku, uwięzionym w konarze drzewa, tuż przy brzegu. Coś w nim przyciągało jej uwagę. Podeszła bliżej, czyżby w wianku był zwój papieru? Tak – tam był pożółkły zwój, przewiązany wstążką. Uchyliła rąbek – data 1899…

Wypieki pojawiły się na jej policzkach, a podekscytowanie i ciekawość zastąpiły wcześniejszy śmiech. Ktoś robi sobie żarty? Kto? Nic nie przychodziło jej do głowy.

A może takie rzeczy zwyczajnie zdarzają się w tę niezwykłą i jedyną noc w roku?

Autor: Ewa Majewska