Delikatna mgiełka unosiła się nad łąkami. Pierwsze promienie wschodzącego słońca łagodnie oświetlały rzekę, mgiełkę, łąki i drobniutką sylwetkę skowronka, którego poranny śpiew pieścił uszy i cieszył serca słuchaczy.
Na prastarym brzegu Wisły dostrzec można było sylwetkę kobiety (zapewne chłopki z pobliskiej wsi), która zmierzała z wiadrem do rzeki. Onegdaj wody w naszych rzekach były czystsze niż dziś, oj wiele…
Kobieta tymczasem zdjęła czepek z głowy, zanurzyła włosy w rzece i poczęła je myć, wcierając w głowę jakiś specjalne mazidło. Po czym spłukała włosy, wycisnęła z wody i ukryła pod czepkiem. Jej sylwetka powoli zaczęła się oddalać, a skowronek wciąż jeszcze śpiewał…
Autor: Ewa Majewska