Delikatna mgiełka – 38

Delikatna mgiełka unosiła się nad łąkami. Pierwsze promienie wschodzącego słońca łagodnie oświetlały rzekę, mgiełkę, łąki i drobniutką sylwetkę skowronka, którego poranny śpiew pieścił uszy i cieszył serca słuchaczy.

Na prastarym brzegu Wisły dostrzec można było sylwetkę kobiety (zapewne chłopki z pobliskiej wsi), która zmierzała z wiadrem do rzeki. Onegdaj wody w naszych rzekach były czystsze niż dziś, oj wiele…

Kobieta tymczasem zdjęła czepek z głowy, zanurzyła włosy w rzece i poczęła je myć, wcierając w głowę jakiś specjalne mazidło. Po czym spłukała włosy, wycisnęła z wody i ukryła pod czepkiem. Jej sylwetka powoli zaczęła się oddalać, a skowronek wciąż jeszcze śpiewał…

Autor: Ewa Majewska

Delikatna mgiełka – 37

Delikatna mgiełka unosiła się nad łąkami. Pierwsze promienie wschodzącego słońca łagodnie oświetlały rzekę, mgiełkę, łąki i drobniutką sylwetkę skowronka, którego poranny śpiew pieścił uszy i cieszył serca słuchaczy.

Na prastarym brzegu Wisły swoje stanowiska z aparatami, statywami i wszelkim niezbędnym oprzyrządowaniem ustawiała ekipa fotografów.

Już od kilku miesięcy umawiają się na wspólne „bezkrwawe łowy”, pod koniec dnia oznaczają swoje prace, robią wystawy dla przyjaciół i domowe slajdowiska.

Ale na razie oddają się kontemplacji wschodzącego świtu nad prastarym brzegiem Wisły.

Autor: Ewa Majewska

Delikatna mgiełka – 36

Delikatna mgiełka unosiła się nad łąkami. Pierwsze promienie wschodzącego słońca łagodnie oświetlały rzekę, mgiełkę, łąki i drobniutką sylwetkę skowronka, którego poranny śpiew pieścił uszy i cieszył serca słuchaczy.

Na prastarym brzegu Wisły budził się świt. Tego roku Wisła trzymała się swego koryta, tworząc jak zwykle malownicze zakola.

Lubię zaglądać tu, kiedy powietrze i wszystko dookoła jest jeszcze takie rześkie i świeże. To jest czas tylko dla mnie, na głębokie oddechy oraz wyostrzenie zmysłów i kierunku…

Autor: Ewa Majewska

Przy pięknej starej toaletce – 6

Przy pięknej, starej toaletce usiadła młoda dziewczyna. Z szuflady wyjęła jasny, rogowy grzebień i zaczęła rozczesywać swoje gęste, lśniące włosy. Uśmiechała się do swojego odbicia w lustrze, bo jeszcze pamiętała swój poranny sen. Śniła w nim, że jeździła w zaprzęgu św. Mikołaja, powożąc reniferami i zrzucając nad różnymi miastami i wioskami paczki pełne upragnionych prezentów. A było ich tak dużo, jak wiele roześmianych twarzyczek obdarowywanych nimi dzieci.

W tym śnie dorośli też byli dziećmi – dostawali to, czego w głębi serca najbardziej pragnęli i potrzebowali jednocześnie.

Zdziwicie się może, ale wcale nie były to nowe modele samochodów, ani markowe ubrania, czy sprzęt DVD.

A i tak ich twarze rozjaśniały się, napełniając wielką radością.

Autor: Ewa Majewska

Przy pięknej starej toaletce – 5

Przy pięknej, starej toaletce usiadła młoda dziewczyna. Z szuflady wyjęła jasny, rogowy grzebień i zaczęła rozczesywać swoje gęste, lśniące włosy. Uśmiechała się do swojego odbicia w lustrze, bo jeszcze pamiętała swój poranny sen. Śniła w nim, że spotkała się na przyjęciu w pięknym ogrodzie – niczym z obrazów Malczewskiego – ze zmarłymi dziadkami i innymi kuzynami z dawnych lat. Częstowali ją domowymi wypiekami i konfiturami z owoców z ogródka. Niewiele mówili, każdy był czymś zajęty, a jednocześnie emanował spokojną radością i miłością. Na odchodnym dotknęli jej ramienia i ściskając serdecznie – rzucili od niechcenia – „Będzie dobrze”!

…A przecież nie zadała im żadnego pytania i niczego nie mówiła…

Autor: Ewa Majewska

Przy pięknej starej toaletce – 4

Przy pięknej, starej toaletce usiadła młoda dziewczyna. Z szuflady wyjęła jasny, rogowy grzebień i zaczęła rozczesywać swoje gęste, lśniące włosy. Uśmiechała się do swojego odbicia w lustrze, bo jeszcze pamiętała swój poranny sen. Śniła w nim, że jej grzebień nabrał niezwykłej mocy – za każdym razem, gdy czesała włosy – zmieniała się w inną postać. Raz była księżniczką, raz pasterką, innym razem starcem z pooraną bruzdami twarzą.

– To pewnie jakiś znak – pomyślała – Pójdę jednak na ten wtorkowy casting. Co mam do stracenia?

Autor: Ewa Majewska

Przy pięknej starej toaletce – 3

Przy pięknej, starej toaletce usiadła młoda dziewczyna. Z szuflady wyjęła jasny, rogowy grzebień i zaczęła rozczesywać swoje gęste, lśniące włosy. Uśmiechała się do swojego odbicia w lustrze, bo jeszcze pamiętała swój poranny sen. Śniła w nim, że urodziła się w mieście należącym do innej, pozaziemskiej cywilizacji. Tam porozumiewali się telepatycznie, nie trzeba było uczyć się żadnych obcych języków, ani zdawać egzaminów. Co tylko zechciała – przychodziło. Miłe uczucie.

– Nie ma to jak relaks w domku u babci na wsi – pomyślała, patrząc na sporą stertę ćwiczeń do egzaminu poprawkowego z niemieckiego.

Cóż trzeba chyba powrócić do rzeczywistości.

Zapach kawy znęcił ją do kuchni i pobudził do działania. A więc do roboty.

Witaj planeto Ziemia!

Autor: Ewa Majewska

Przy pięknej starej toaletce – 2

Przy pięknej, starej toaletce usiadła młoda dziewczyna. Z szuflady wyjęła jasny, rogowy grzebień i zaczęła rozczesywać swoje gęste, lśniące włosy. Uśmiechała się do swojego odbicia w lustrze, bo jeszcze pamiętała swój poranny sen. Śniła w nim, że jechała na białym koniu ze srebrzystą długą grzywą, przez łąki i lasy – aż zatrzymała się przy małym górskim źródle. Spragniona zanurzyła w nim swoje ręce i obmyła twarz.

W nurcie wody zobaczyła swoje odbicie – szczęśliwą, promienną twarz. Sięgnęła po łyk źródlanej wody – smakowała znakomicie. Zaczęła biec bosymi stopami, dotykając rosy w trawie. Rozpędziła się tak beztrosko, że uniosła się w powietrzu i niczym ptak zaczęła fruwać, machając energicznie rękami – skrzydłami.

Tak, teraz już wie, co robić.

Jutro powie o wszystkim. Musi być inaczej…

Autor: Ewa Majewska

Przy pięknej starej toaletce – 1

Przy pięknej, starej toaletce usiadła młoda dziewczyna. Z szuflady wyjęła jasny, rogowy grzebień i zaczęła rozczesywać swoje gęste, lśniące włosy. Uśmiechała się do swojego odbicia w lustrze, bo jeszcze pamiętała swój poranny sen. Śniła w nim, że była księżniczką jakiegoś bliżej nieznanego państwa (może państwa, o którym nikt nie wiedział, bo działało ono w konspiracji?). Czyżby to było jakieś nawiązanie do czasów stanu wojennego – świadoma śnienia próbowała analizować. Nieważne – jest nieźle. Ujęcie z góry – widzi siebie wychodzącą w długiej sukni z kanałów (tak, to by wyglądało na konspirację, ale z czasów II wojny światowej – komentuje w myślach). Podaje jakieś papiery bardzo groźnie wyglądającym strażnikom w mundurach, z karabinami na ramionach. Udaje się przejść dalej. Za rogiem kolejny szlaban i kontrola mundurowych. Jakieś zamieszanie, wybuchy i kurz. Korzystając z nieuwagi strażników przedziera się dalej. Dochodzi do jej świadomości (w śnieniu), że ma przekazać jakiś bardzo ważny i tajny meldunek lub rzecz komuś, kto na to czeka.

Obraz nagle rozmywa się, sen znika. Budzik przerywa akcję…

Może będzie ciąg dalszy?

Autor: Ewa Majewska

Była sobie łąka – 47

Była sobie łąka. Soczysta, zielona łąka. Niedaleko rósł las i płynął strumyk. Na środku łąki stał mały biały domek z czerwonym dachem. W szeroko otwartym oknie powiewała biała firanka…

Zasłonki też jeszcze do niedawna powiewały, ale podarły się po ostatniej nawałnicy, kiedy to Michał zapomniał zamknąć dobrze okno.

I nie wiszą. Powiewa tylko biała firanka, ale w niczym to nikomu nie przeszkadza, nawet firance.

Autor: Ewa Majewska