Kiedyś dawno dawno temu – 36

Kiedyś, dawno, dawno temu, pewnej zimowej nocy urodził się mały chłopczyk. Mama przytuliła go z miłością, a Tata patrzył na niego kochającym wzrokiem i z nadzieją w sercu…

Byli szczęśliwi. Ptaki zdawały się ćwierkać mocniej, kolory stały się jakby żywsze – to wszystko dzięki temu maleńkiemu cudowi – nowemu życiu. „Każdy kwiat, który zakwita, każde dziecko, które się rodzi, obwieszcza światu radosną nowinę, że Bóg nie zmęczył się jeszcze człowiekiem”. Przypomniał mi się taki, kiedyś, gdzieś zasłyszany cytat. Pięknie tu pasuje…

Wkrótce będą kwitnąć kasztany. Tak, jak co roku…

Autor: Ewa Majewska

Delikatna mgiełka – 17

Delikatna mgiełka unosiła się nad łąkami. Pierwsze promienie wschodzącego słońca łagodnie oświetlały rzekę, mgiełkę, łąki i drobniutką sylwetkę skowronka, którego poranny śpiew pieścił uszy i cieszył serca słuchaczy.

Na prastarym brzegu Wisły przy ognisku zasiadła gromadka dzieci z plecakami, termosami i gitarą. Utworzyli krąg i wsłuchawszy się przez chwilę w głos lasu – zaczęli wspólne śpiewy obozowo-harcerskich piosenek przy akompaniamencie gitary.

Autor: Ewa Majewska

Delikatna mgiełka – 10

Delikatna mgiełka unosiła się nad łąkami. Pierwsze promienie wschodzącego słońca łagodnie oświetlały rzekę, mgiełkę, łąki i drobniutką sylwetkę skowronka, którego poranny śpiew pieścił uszy i cieszył serca słuchaczy.

Na prastarym brzegu Wisły budziła się stara bestia, przez większość dnia ukryta w konarach starego dębu. Mało kto ją widział, ale krążyły legendy, od niepamiętnych zresztą czasów, o dziwnym i starym duchu starego dębu. Może miało to związek? Wielu śmiałków próbowało zgłębić tajemnicę miejsca wokół drzewa, ale odczuwając nieokreślony i dziwny niepokój, ilekroć się do niego zbliżyli – oddalali się czym prędzej od sielankowej pozornie łąki i rzeki oraz… wielkiego, straszącego swymi konarami drzewa.

To miejsca czekało i czeka wciąż ma tego, kto odkryje jego tajemnicę i być może uwolni istotę zaklętą w jego chropowatym pniu.

Autor: Ewa Majewska

Na dnie szuflady – 20

Na dnie szuflady leżała paczuszka listów, przewiązanych różową wyblakłą wstążeczką. Towarzyszyły jej: biały kamyczek, bukiecik zasuszonych fiołków i stara pożółkła fotografia.

Do każdego z tych przedmiotów zbliżyła się niewidzialna ręka z aparatem cyfrowym i zamknęła wspomnienia na dysku C swojego komputera.

W szufladzie zrobiło się miejsce na NOWE…

Autor: Ewa Majewska

Na dnie szuflady – 16

Na dnie szuflady leżała paczuszka listów, przewiązanych różową wyblakłą wstążeczką. Towarzyszyły jej: biały kamyczek, bukiecik zasuszonych fiołków i stara pożółkła fotografia.

Na bujanym fotelu siedziała młoda kobieta przeglądając ciężki, lekko zakurzony tom książki. Z daleka nie było widać, co to za książka – powieść, kryminał czy biblia? Trudno było też dostrzec, nawet przez najlepszą lornetkę, z okna naprzeciw, kto był na fotografii, którą wyjęła z szuflady i z pieczołowitością włożyła do wnętrza książki. Potem kobieta zastygła w bezruchu, składając na swoich kolanach książkę z pożółkłą fotografią w środku. Czyżby cofnęła się w czasie do chwili z owej fotografii?

Autor Ewa Majewska

Na dnie szuflady – 12

Na dnie szuflady leżała paczuszka listów, przewiązanych różową wyblakłą wstążeczką. Towarzyszyły jej: biały kamyczek, bukiecik zasuszonych fiołków i stara pożółkła fotografia…

– Och te wspomnienia – westchnęła Ciotka Eleonora, głęboko zaciągając się tabaką.

– Co robisz? Wyglądasz, jakbyś znalazła coś ciekawego… – troskliwie zapytał Pan Ferdynand, stojąc w drzwiach z dubeltówką, wskazującą na miejsce jego pobytu w ciągu ostatnich 5 godzin.

– Cóż kochanie, mam naszą fotografię sprzed 20 lat i cieszę się, że nadal wyglądasz jak na niej – na Najcudowniejszego Mężczyznę na świecie – powiedziała Ciotka Eleonora.

Autor: Ewa Majewska

Była sobie łąka – 26

Była sobie łąka. Soczysta, zielona łąka. Niedaleko rósł las i płynął strumyk. Na środku łąki stał mały biały domek z czerwonym dachem. W szeroko otwartym oknie powiewała biała firanka…

Od dawna, co bardziej zapobiegliwi sąsiedzi zbierali worki, napełniali je piaskiem i układali przy swoich domach, na wypadek gdyby niewinnie płynący kiedyś strumyk wezbrał i zechciał wedrzeć się nieproszony do ich domostw. Koło białego domku nie było nic. Żadnych worków, ani przeszkód dla wody…

Przez otwarte okno wlał się strumyk do małego białego domku. W nocy ulewa osiągnęła apogeum. I domek już nie był biały.

Autor: Ewa Majewska

Była sobie łąka – 18

Była sobie łąka. Soczysta, zielona łąka. Niedaleko rósł las i płynął strumyk. Na środku łąki stał mały biały domek z czerwonym dachem. W szeroko otwartym oknie powiewała biała firanka.

Na oknie leżała przewrócona doniczka z pelargonią, a obok widniał ślad bosej stopy – jeden przy rozsypanej ziemi na parapecie, drugi już na zewnątrz – tuż pod oknem. Oba ślady stóp zwrócone były w tym samym kierunku… Nie był to kierunek na las i łąkę. Nie był też do wewnątrz domu…

Stopy skierowane były na ścianę wschodnią, za którą mieścił się jedynie maleńki pokój, pełniący funkcję strychu. Dawno nikt do niego nie zaglądał.

Firanka była lekko rozdarta w dwóch miejscach. Poza tym, wszystko wokół wydawało się bez zmian. Kto pojawił się w tym domu – dokąd się udał i po co?

Nikt nie potrafił odpowiedzieć – tylko wiatr zdawał się znać tajemnicę – ilekroć zamykano okno – gwałtownie się wzmagał i trzaskał okiennicami – jakby w proteście przed czymś, o czym nie mieli pojęcia domownicy.

W domku zmieniono zamki, ustawiono kamery. Gospodarze wyszli i pukali do okolicznych domów – próbując znaleźć jakiś trop tej dziwnej historii.

Nie znaleźli. Częściej za to zaczęli spotykać się przy brydżu i kawie z mieszkańcami swojej okolicy. Do nich też można było – jak za dawnych czasów – wpadać pożyczyć sól, bez zapowiedzi. Pokój służący za strych oczyszczono z niepotrzebnych i nie-wiadomo-do-czego służących rzeczy – zrobiło się jeszcze więcej miejsca – nie tylko na brydża.

Autor: Ewa Majewska

Kiedyś dawno dawno temu – 18

Kiedyś, dawno, dawno temu, pewnej zimowej nocy urodził się mały chłopczyk. Mama przytuliła go z miłością, a Tata patrzył na niego kochającym wzrokiem i z nadzieją w sercu.

Chłopiec odwzajemniał ich miłość. Rósł jak na drożdżach. Szybko stał się największym chłopcem w całej okolicy. Miał też dużo więcej siły niż jego rówieśnicy. Szybko też zaczął z tego korzystać – stawał w obronie słabszych. A kiedy pojawiała się miejscowa banda „Olka i reszty” – wszyscy chcieli, aby w pobliżu był on.

Aż pewnego dnia chłopiec zniknął. Ani rodzina, ani sąsiedzi, ani znajomi – nikt nie miał pojęcia, co się z nim mogło stać. Rodzice szukali wszędzie – przecież wciąż był to jeszcze mały chłopiec, choć w rzeczywistości wyglądał na dużo większego, starszego i silniejszego. Szukali, szukali, szukali… bezskutecznie… Zrozpaczeni wrócili do domu. A tam był on – ich synek, który, jakby nigdy nic, siedział przy stole i zajadał szarlotkę mamy.

– Co się stało? Gdzie byłeś?

– To wielka tajemnica – nie mogę nikomu powiedzieć – nawet WAM, mimo że Was bardzo kocham. Dzięki temu, że mnie nie było, wszyscy w naszej wiosce będą szczęśliwsi i o wiele spokojniejsi niż przedtem. Nikt nie będzie ich nachodził i niepokoił, jeśli tylko na to nie pozwolą.

Tę tajemnicę każdy musi odkryć SAM.

Autor: Ewa Majewska