Wiosenny las – 1

Wiosenny las przyciągał spacerowiczów delikatną zielenią drzew, świeżą młodziutką trawą i orzeźwiającym zapachem. Aż chciało się wziąć głębszy oddech…

Leśną dróżką szedł młody mężczyzna i przypomniał mi się film „Nieznajomy znad jeziora”. Ciekawe, czy ten facet jest gejem i też idzie na podryw. Jednak nie wiem, kim jest i wolę być ostrożna. Nie lubię niespodzianek.

– Dzień dobry Pani – usłyszałam głęboki, ciepły głos.

Zaskoczona przystanęłam.

– Dzień dobry – odpowiedziałam.

– Proszę powiedzieć, dokąd zaprowadzi mnie ta dróżka? Nie znam tego lasu. Przejeżdżałem obok i jego widok zachęcił mnie do spaceru.

Patrzyłam, słuchałam i miotała mną niepewność – o co mu właściwie chodzi?

– Proszę Pana, to dobry wybór, las jest cudny i koi nerwy. Na końcu dróżki jest polana, a na niej stół z ławkami. Może Pan odpocząć. Życzę udanego spaceru i dobrego dnia.

Uśmiechnęłam się i udając pewną siebie, pospieszyłam do auta.

Autor: Ewa S

Ciemność zgęstniała – 4

Ciemność zgęstniała… Pochłonęła wszystkie kolory i całe światło. Na szczęście nie trwało to długo… W najczarniejszych czasach, w najmniej oczekiwanym miejscu, pojawiło się światło. Początkowo było malutkie. Rosło jednak z każdą chwilą, przynosząc nadzieję i wolność.

Wolność i radość z tego, że żyję, że znowu mam szansę patrzenia w przyszłość, że mogę tworzyć, że jestem tym szczęśliwcem, który może powiedzieć: „Boże, dziękuję Ci za krzyż, który dźwigam z Tobą, bo wiem, że Zmartwychwstałeś dla mojego Zbawienia.”

Alleluja!

Autor: Ewa S

Delikatna mgiełka – 7

Delikatna mgiełka unosiła się nad łąkami. Pierwsze promienie wschodzącego słońca łagodnie oświetlały rzekę, mgiełkę, łąki i drobniutką sylwetkę skowronka, którego poranny śpiew pieścił uszy i cieszył serca słuchaczy.

Na prastarym brzegu Wisły leżała przewrócona, zapomniana przez ludzi, łódka. Tylko czas o niej pamiętał i korniki.

Była zmurszała, ze śladami życia tych małych istotek. Westchnęłam – tak wygląda nasze życie.

Ale, póki co, życie jest piękne! Zamknęłam oczy, zasłuchana w śpiew skowronka, zaczęłam równo oddychać świeżym powietrzem, tak jak nauczyła mnie Ewa na kursie „Treningu umysłu”.

Mgła się rozpłynęła, słońce swoimi delikatnymi pocałunkami przywróciło mnie do rzeczywistości.

Pora wracać do domu.

Autor: Ewa S.

Była sobie łąka – 4

Była sobie łąka. Soczysta, zielona łąka. Niedaleko rósł las i płynął strumyk. Na środku łąki stał mały biały domek z czerwonym dachem. W szeroko otwartym oknie powiewała biała firanka…

W oknie ukazała się postać staruszki – jaki piękny jest świat – wyszeptała. Dziękuję Ci Panie Boże, że w mojej starości mogę podziwiać Twe dzieła i dziękować za wszystko, co mi dałeś…

W tym momencie na łące pojawił się jeleń, a za nim sarna z sarniątkiem.

– Popatrz wnusiu, tylko cichutko stój obok mnie, jaki piękny obrazek. Pomyśl, że to ty jesteś ze swoją rodziną. Taki dumny, opiekuńczy, piękny.

Chłopczyk uśmiechnął się i przytulił do dłoni Babci.

– Dziękuję Ci Babuniu, że jesteś taką kochaną, moją Babcią i pokazujesz mi cudną przyrodę.

Wtedy rozległo się wołanie – zapraszam na obiad.

Zwierzęta zerwały się nagle i ukryły w lesie, a Babcia i Wnuczek zadowoleni odeszli od okna.

Mama podawała zupę, a Tato opowiadał o tym, co wydarzyło się w pracy.

Firanka nadal powiewała, słońce głaskało łąkę, a ptaki swoim śpiewem wypełniały powietrze.

Autor: Ewa S