Gromadka dzieci – 8

Gromadka dzieci siedziała na puchatym dywanie przy rozpalonym kominku. Ogień wesoło buzował, oświetlając ciepłym blaskiem ich zasłuchane twarzyczki.

Dzieci wpatrzone były w babcię, która siedziała na bujanym fotelu i opowiadała im bajkę o wesołym, roześmianym chłopcu, który pomagał swoim dziadkom w pracach polowych. Któregoś dnia, posłali go po wodę do leśnego strumyka. Będąc przy jego brzegu usłyszał cichą muzykę, dochodzącą jakby spod ziemi. Zaintrygowany ruszył w jej stronę. Po kilku krokach poślizgnął się na mokrych kamieniach i spadł w dół. Znalazł się w jaskini. To właśnie z niej dochodziła muzyka. Na samym środku, przykuty do skały łańcuchami ze srebra, klęczał młody mężczyzna. To spotkanie, tak jak i wiele następnych, odmieniło życie obojga.

– Ale to już zupełnie inna historia – zakończyła babcia.

Autor: Ewelina

Różnobarwne drzewa – 5

Różnobarwne drzewa przyciągały wzrok. Złota polska jesień cieszyła oczy. Właśnie wtedy zerwał się delikatny, chłodny wiatr. Wielobarwne liście zaczęły wirować w podniebnym tańcu. Na każdym liściu siedział malutki elf. Po paru chwilach wszystkie leśne duszki uniosły się do gwiazd, a późną jesienią w lasach znów będzie można usłyszeć ich śmiech, przypominający szum liści.

Autor: Ewelina

Polną drogą – 16

Polną drogą szedł samotny wędrowiec. Posłuchał głosu serca i opuścił rodzinny dom, by w szerokim, wielkim świecie znaleźć to, czego dotąd brakowało mu w życiu. Szedł dziarskim krokiem i rozglądał się ciekawie dookoła, ponieważ nie wiedział, co to jest, a bardzo zależało mu, żeby to odnaleźć.

W pewnej chwili zobaczył źródło krystalicznie czystej wody. Wyglądało jak fontanna. Na jej brzegu siedziała młoda dziewczyna. Było w niej coś dziwnego, eterycznego wręcz. Nie przypominała człowieka. Gdy go dostrzegła, uśmiechnęła się słodko.

– Co to za miejsce? – zapytał zaintrygowany wędrowiec.

– Fontanna wszelkiej wiedzy. Wystarczy jeden łyk i posiądziesz całą wiedzę, znaną ludzkości. Jednak strzeż się! Każda wiedza ma swą cenę. I dla każdego jest ona inna.

– Skąd o tym wiesz?

– Strzegę tego źródła od tysięcy lat. Jest moim domem.

– Kim właściwie jesteś?

– Wiedzą.

Autor: Ewelina

Polną drogą – 10

Polną drogą szedł samotny wędrowiec. Posłuchał głosu serca i opuścił rodzinny dom, by w szerokim, wielkim świecie znaleźć to, czego dotąd brakowało mu w życiu. Szedł dziarskim krokiem i rozglądał się ciekawie dookoła, ponieważ nie wiedział, co to jest, a bardzo zależało mu, żeby to odnaleźć.

W pewnej chwili zobaczył bezkresną przestrzeń błękitnego oceanu. Stojąc na piaszczystej plaży zrozumiał, że to, czego chciał i szukał, kryło się w bezkresnym oceanie. Była to czysta, niczym nieskrępowana wolność.

Autor: Ewelina

Polną drogą – 4

Polną drogą szedł samotny wędrowiec. Posłuchał głosu serca i opuścił rodzinny dom, by w szerokim, wielkim świecie znaleźć to, czego dotąd brakowało mu w życiu. Szedł dziarskim krokiem i rozglądał się ciekawie dookoła, ponieważ nie wiedział, co to jest, a bardzo zależało mu, żeby to odnaleźć.

W pewnej chwili zobaczył, że droga, którą szedł, rozwidla się. Ścieżkę po lewej stronie otaczała łąka. Biegały po niej zajączki i sarenki. Natomiast ścieżka po prawej stronie pełna była wyboistych kamieni, a jej boki okalały krzewy z ostrymi jak brzytwy cierniami. Miał przeczucie, że kierunek, który wybierze, zdecyduje o reszcie jego życia. Gdy skupił wzrok, zobaczył w oddali, że na krańcu każdej ze ścieżek znajduje się zamek. Ten po lewej, wykonany był z białej, perłowej masy, mieniącej się w słońcu wszystkimi kolorami. I choć cieszył oczy, to wędrowiec czuł, że to jednak nie jest jego miejsce. Zamek po prawej stronie wyglądał upiornie. Wykonany z czarnego marmuru, ze strzelistymi wieżami, przyprawiał go o dreszcz. Przypominał mu żywą czarną kobrę, o oczach czerwonych jak krew. Jednak, choć niechętnie sam przed sobą to przyznawał, to właśnie ku niemu skłaniało się jego serce. A dreszcze, które czuł, należały do rodzaju tych przyjemnych – ekscytacji, tajemniczości i zewu przygody. Po chwili wahania wybrał ścieżkę, która prowadziła do czarnego zamku. Zaciekawiony rozglądał się dookoła. Okolica przypominała mu pustynne piaski, z nieliczną krzewiastą roślinnością. Kamienie, którymi wybrukowana była droga, również czarne, wyglądały jak te, które pokrywają dna rzek. Na samym środku drogi siedział wielki, sięgający mu brody, srebrny lis. Miejscami jego futro miało rubinowy kolor, który układał się w tribalowy wzór. Jego spojrzenie wyrażało mądrość i wiedzę nabytą w ciągu setek lat. Czujne oczy obserwowały go.

– Witaj, podróżniku – usłyszał cichy głos w swoim umyśle. – Dokąd zmierzasz?

– Sam chciałbym wiedzieć – odparł wędrowiec – nie wiem czego chcę, ani czego szukam.

– Sądzisz, że znajdziesz to tutaj? W zamku Czarnego Lorda?

– Możliwe. Nigdy się nie dowiem, jeśli nie spróbuję – mężczyzna wzruszył ramionami.

– Zastanów się wędrowcze. Jeśli przekroczysz zamkowe wrota, nigdy już nie będziesz chciał opuścić zamku.

– Uwielbiam ryzyko – odparł buńczucznie wędrowiec.

– Nie zatrzymuję cię więc.

Srebrny lis zniknął i droga stanęła otworem. Mężczyzna powędrował nią w kierunku zamku. Po trzech dniach przekroczył zamkowe wrota. To, co go spotkało w zamku, oraz co tam znalazł, należy już do zupełnie innej historii.

Autor: Ewelina

Nitki babiego lata – 11

Nitki babiego lata snuły się w ciepłym, sierpniowym powietrzu. Zapach nagrzanej ziemi mieszał się z wonią kwiatów i wilgocią, napływającą znad pobliskiej rzeczki. U swego ujścia rzeczka przechodziła w rozległe bagniska. Na największym z nich, w samym centrum, stała chata czarodzieja. Wypędzony przez króla, zdradzony przez ukochaną osobę, zamierzał spędzić w tym miejscu resztę swego życia. Po latach, gdy zmarł stary król, nowy władca stanął na progu jego drzwi czarodzieja, a życie znów wróciło do normy.

Autor: Ewelina

Nitki babiego lata – 10

Nitki babiego lata snuły się w ciepłym, sierpniowym powietrzu. Zapach nagrzanej ziemi mieszał się z wonią kwiatów i wilgocią, napływającą znad pobliskiej rzeczki. Ruiny starego zamku przypominały o dawnych czasach.

Świat wtedy wypełniony był magią i tajemniczymi bestiami. Heroiczne czynny Lordów opiewały pieśni, opowiadane przez bardów na festynach i w tawernach.

Dziś pozostały tylko te ruiny.

Autor: Ewelina