Była sobie łąka – 38

Była sobie łąka. Soczysta, zielona łąka. Niedaleko rósł las i płynął strumyk. Na środku łąki stał mały biały domek z czerwonym dachem. W szeroko otwartym oknie powiewała biała firanka. Firanka była stara, bardzo stara. Należała do mojej babci. Była ślubnym prezentem od jej ukochanego ojca. Ostatnim zresztą. Wkrótce po jej zamążpójściu, u ojca odezwała się gruźlica. Końcowe stadium.

– Kiedyś, gdy na nią spojrzysz, pomyślisz o mnie. Mam nadzieję, że będą to tylko dobre wspomnienia.

– Na pewno tato.

Babcia otworzyła oczy i wspomnienie zbladło. Jednak się tym nie przejęła, bo zawsze może je przywołać. Nigdy nie zapomniała ani o ojcu, ani o niezwykłym, starym prezencie.

Autor: Ewelina

Delikatna mgiełka – 15

Delikatna mgiełka unosiła się nad łąkami. Pierwsze promienie wschodzącego słońca łagodnie oświetlały rzekę, mgiełkę, łąki i drobniutką sylwetkę skowronka, którego poranny śpiew pieścił uszy i cieszył serca słuchaczy.

Na prastarym brzegu Wisły tańczyła rusałka.

– czemu się smucisz? – zapytała żuczka.

– Bo jestem mały i nikt mnie nie zauważa.

– A zrobiłeś już coś, by ktoś cię zauważył?

– I tak nikt nie widzi.

– Skąd wiesz? Ja cię zauważyłam. Pomyśl tylko, co lub kto jeszcze cię zauważy, jeśli tylko postarasz się choć trochę.

Żuk poprawił sobie humor, a rusałka tanecznym krokiem ruszyła dalej, ciesząc się słońcem, życiem i zabawą.

Autor: Ewelina

Na dnie szuflady – 17

Na dnie szuflady leżała paczuszka listów, przewiązanych różową wyblakłą wstążeczką. Towarzyszyły jej: biały kamyczek, bukiecik zasuszonych fiołków i stara pożółkła fotografia.

Na fotografii znajdowała się kobieta w wieku 18, góra 20 lat. Miała na sobie drogo wyglądającą suknię, szeroki kapelusz pełen pawich piór i białą koronkową parasolkę.

– Kim jest ta kobieta? – zapytałem cicho swojego przyjaciela.

– To emigrantka. Odwróć zdjęcie. Podpisana jest jako Jean. Pradziadek ocalił jej życie. Po powrocie do kraju wysłała mu to zdjęcie. Bo widzisz przyjacielu, o dobrych uczynkach pamiętamy zawsze. Nigdy o nim nie zapomniała.

Kiwnąłem głową na potwierdzenie. Kto wie, może kiedyś ja zrobię coś, dzięki czemu będą o mnie pamiętać?

Autor: Ewelina

Była sobie łąka – 25

Była sobie łąka. Soczysta, zielona łąka. Niedaleko rósł las i płynął strumyk. Na środku łąki stał mały biały domek z czerwonym dachem. W szeroko otwartym oknie powiewała biała firanka.

Oświetlony salon pełen był niewypowiedzianego ciepła. Znajdowały się w nim antyki. Cenna kolekcja pana domu. Spędzał w nim większość czasu wspominając przeszłość.

Tylko, czy uda mu się nie powtórzyć historii swego rodu? Musimy pamiętać, że w legendach i historiach zawarta jest wiedza poprzednich pokoleń. Ma nam wskazywać drogę, która pozwoli na uniknięcie błędów. Doceniajmy ją i uczmy się z niej korzystać.

Autor: Ewelina

Była sobie łąka – 21

Była sobie łąka. Soczysta, zielona łąka. Niedaleko rósł las i płynął strumyk. Na środku łąki stał mały biały domek z czerwonym dachem. W szeroko otwartym oknie powiewała biała firanka.

Okno znajdowało w sypialni kobiety, która bardzo kochała kwiaty. W jej pokoju znajdowało się dużo różnego gatunku roślin. Kobiecie w pielęgnacji kwiatów przeszkadzały trzy małe kotki, które ciągle domagały się jej uwagi. Jeden wszedł na zasłonkę, drugi schował się za łóżkiem, a trzeci kręcił się jej pod nogami, przeszkadzając w podlewaniu.

Kobieta, żeby móc pracować w spokoju, zawołała swoją córkę i poprosiła, żeby zaopiekowała się zwierzaczkami. Córka nie była na to zbyt chętna, ponieważ nie przepadała za nimi, więc z ociąganiem spełniła prośbę mamy. Dwa kociaki dały się złapać bezproblemowo, a trzeci schowany za łóżkiem za nic nie chciał wyjść.

Dziewczyna zabrała więc te dwa kociaczki, trzeci został z kobietą, ale nie przeszkadzał jej i po skończonej pracy kobieta się z nim pobawiła.

Autor: Ewelina

Kiedyś dawno dawno temu – 26

Kiedyś, dawno, dawno temu, pewnej zimowej nocy urodził się mały chłopczyk. Mama przytuliła go z miłością, a Tata patrzył na niego kochającym wzrokiem i z nadzieją w sercu.

Chłopiec był długo oczekiwanym potomkiem. Jego rodzice od lat próbowali spłodzić następcę tronu. Ojciec w marzeniach snuł jego przyszłość. Widział mądrego silnego króla, którego serce było silne, twarde, ale sprawiedliwe. Widział go, jako dokładną swoją kopię. Mama też planowała przyszłość swojego syna. Oczyma duszy dostrzegła jego ślub, swoje własne wnuki i ciągłość rodu.

Jednak chłopiec dorósł i zrzekł się tronu, czym zraził do siebie ojca. Nie ożenił się, gdyż jego serce pragnęło czegoś innego. Ale wiecie co? Był pierwszym z rodu, który naprawdę posłuchał swojego serca i zrobił nie to, co należało, a co trzeba było zrobić. Zrezygnował z władzy, z tronu, bo wiedział, że nie będzie dobrym władcą. Nie ożenił się, bo nie kochał wybranej kobiety. Nie chciał unieszczęśliwiać jej i siebie.

Warto trwać przy tradycji, ale warto też dążyć do zmian…

Autor: Ewelina