Na dnie szuflady – 15

Na dnie szuflady leżała paczuszka listów, przewiązanych różową wyblakłą wstążeczką. Towarzyszyły jej: biały kamyczek, bukiecik zasuszonych fiołków i stara pożółkła fotografia.

Detektyw przejrzał jeszcze raz zawartość szuflady i wreszcie zrozumiał – Zenon kłamał. Było to absolutnie jasne. Matylda nie była dla niego obcą kobietą. Ich romans trwał przez wiele miesięcy i choć skończył się już wiele lat temu, to Matylda nadal był dla niego kimś szczególnym. Detektyw dobrze znał takie sytuacje – wielka miłość, nagłe rozstanie, chęć zemsty pielęgnowana przez lata… Już wiedział, czemu ciało kobiety znaleziono otulone bukiecikami fiołków.

Autor: Agnieszka

Na dnie szuflady – 14

Na dnie szuflady leżała paczuszka listów, przewiązanych różową wyblakłą wstążeczką. Towarzyszyły jej: biały kamyczek, bukiecik zasuszonych fiołków i stara pożółkła fotografia.

Była to szuflada zacnego alchemika, który starał się rozwikłać zagadkę przemiany ołowiu w złoto. Pracował całymi dniami, prowadząc korespondencję z najtęższymi umysłami tego świata. Praca była owocna.

Wkrótce potem zdał sobie sprawę, że umysł jest ponad materią.

Autor: Bubulubu

Na dnie szuflady – 13

Na dnie szuflady leżała paczuszka listów, przewiązanych różową wyblakłą wstążeczką. Towarzyszyły jej: biały kamyczek, bukiecik zasuszonych fiołków i stara pożółkła fotografia…

Ta stara pożółkła fotografia przedstawiała ojca mojej babki. Myślałem o tym zdjęciu już jako dojrzały człowiek. Uświadomiłem sobie, że mój pradziad, niczego nieświadom, wysłał sygnał w przyszłość, niczym gwiazda supernowa wysyła feerie barw elektromagnetycznych i twardych cząstek w przestrzeń międzygwiezdną, i tak oto nasze spojrzenia skrzyżowały się w przyszłości. Myślę, że mój pradziadek nie był odosobnionym przypadkiem. Zwykle, pozując do zdjęć, nie do końca uświadamiamy sobie powagę chwili, w której uczestniczymy.

Paczuszka listów zawsze pozostała dla mnie tajemnicą. Podobno nawet sam dziadek nie wiedział, co jest w środku.

A kamyczek był jednym z tych ładnych kamyczków, które się znajduje, na których swoje nieme pismo wyciska prehistoria. To, że akurat wybieramy ten kamyczek, a nie inny, jest dziełem przypadku. Dla mnie jedyną nieprzypadkową okolicznością w tym kamyczku był fakt, że to babcia, przy jakiejś okazji, o której się nie dowiedziałem, wybrała sobie ten kamyczek jako swój kamyczek i dzięki temu ja mogłem zidentyfikować ten bezimienny kamyczek, z wyciśniętym jedynie piętnem prehistorii, jako kamyczek mojej babci.

Oprócz tych przedmiotów, w szufladzie było mnóstwo przedmiotów związanych z szyciem, a więc igły, nitki, kawałki tkanin, kłębki wełny. Była to bowiem szuflada o charakterze buforowym. Wkładano tam wszystko, co wiąże się z szyciem, a nie mieściło się akurat w małej szufladce przy starej maszynie typu Kayser. Tak więc, zwiedzanie szuflady babci można by uznać za skończone.

Przyjrzyjcie się proszę nie tyle moim szufladkom, co pudełkom z pamiątkami. Oto po otwarciu metalowego pudełka po kremie produkcji niemieckiej, widzimy co następuje… Dwa korki do piwa grolsch bez gumowych uszczelek, ale z „uprzężą”, pamiątka po jakiejś niebyt dużej libacji. Bardzo użyteczny przedmiot – dwa zapasowe klucze do mieszkania, zapasowy klucz do skrzynki na listy, kluczyk kątowy w kształcie litery „L” , służący do regulacji mostka przy gitarze elektrycznej, klucz do futerału do tej gitary elektrycznej, 45 centów amerykańskich w różnych nominałach, pamiątka po zamkniętych kontach dolarowych i dolaryzacji rynku; moneta o nominale 10000 zł, wydana na dziesięciolecie rocznicy powstania „Solidarności”, uzyskana jako fragment reszty z biletu wydanej przez kierowcę prowincjonalnego autobusu. Kierowca ten sprawiał wrażenie, jakby ten walor pieniężny z dnia na dzień miał stracić swoją legalność, a ja przeciwnie, byłem zadowolony, że uzyskałem monetę, przewyższającą stopniem trwałości banknoty, które swoją urodą przypominały kawałki szmat. Oprócz tego znajdujemy tutaj bardzo ważny klucz do skrzynki prądowej, do tak zwanego prądu niemierzonego, a na zakończenie mamy zegarek damski, z wieczkiem uruchamianym małym guziczkiem, produkcji radzieckiej, bardzo ładny i do tego stopnia, że jego uroda zahacza nieco o kicz. O każdym z tych przedmiotów można by powiedzieć jeszcze coś więcej, na przykład, w jakich okolicznościach został kupiony czy otrzymany. Można by rozprawiać na temat ewentualnych zastosowań, czy jakichś godnych uwagi atrybutów, ale myślę, że taka inwentaryzacja nie jest to dobra metoda przykuwania uwagi czytelnika.

Popatrzmy lepiej na zjawiskowość szufladek, pudełek jako takich. Przecież każde z tych przedmiotów w naszym umyśle uosabia jakąś historię. Pod pewnymi względami przypominamy swoich totemicznych poprzedników, których żony uważały, że zapładniają je totemy stojące przed domostwami. Tak więc każdy człowiek jest sumą samego siebie i szuflad czy pudełek, które posiada.

Popatrzmy na to w ten sposób: „A kto szufladę swoją rozewrze i powie: Bracia moi, oto skarby moje, z których czerpać możecie wedle własnego uznania, gdyż to, co moje jest, waszym jest. I powiedzą ludzie o człowieku owym, że zaprawdę człowiek to świątobliwy. A kto do szuflady kamienie jakoweś nieczyste wyrzucał, albo do cudzej szuflady dłoń swoją wyciągnął, od tego cześć wszelka zostanie odjęta i wszystkie szuflady jego. Nie zazna on spokoju, a prochy jego nie znajdą swojej szuflady, tako bowiem jest, że jeśli sprawiedliwym jesteś, to z szuflady wyszedłeś i w szufladzie umieszczon zostaniesz w drodze swej ostatniej”.

Albo jeszcze inaczej: „Serce roście patrząc na te czasy, nasza bowiem Rzeczpospolita szufladami stoi, które to szuflady w uporządkowaniu spraw publicznych i prywatnych się przyczyniają. Nadobne panienki dla frasunku umniejszenia liścik niewielki skreślą, a w szufladzie go pomieszczą. Poważni senatorowie dokumenta ważne po szufladach trzymają. Wielce to służy ładowi naszej Rzeczpospolitej, a pono nawet dzikie pohańce po stepach hultajstwem się trudniące, to sobie za zaszczyt poczytują, iżby do siodła bodaj jakowy kuferek przytroczyć”.

I tak to właśnie wygląda nasza szufladowa cywilizacja…

Autor: Janusz Lemański

Na dnie szuflady – 12

Na dnie szuflady leżała paczuszka listów, przewiązanych różową wyblakłą wstążeczką. Towarzyszyły jej: biały kamyczek, bukiecik zasuszonych fiołków i stara pożółkła fotografia…

– Och te wspomnienia – westchnęła Ciotka Eleonora, głęboko zaciągając się tabaką.

– Co robisz? Wyglądasz, jakbyś znalazła coś ciekawego… – troskliwie zapytał Pan Ferdynand, stojąc w drzwiach z dubeltówką, wskazującą na miejsce jego pobytu w ciągu ostatnich 5 godzin.

– Cóż kochanie, mam naszą fotografię sprzed 20 lat i cieszę się, że nadal wyglądasz jak na niej – na Najcudowniejszego Mężczyznę na świecie – powiedziała Ciotka Eleonora.

Autor: Ewa Majewska

Na dnie szuflady – 11

Na dnie szuflady leżała paczuszka listów, przewiązanych różową wyblakłą wstążeczką. Towarzyszyły jej: biały kamyczek, bukiecik zasuszonych fiołków i stara pożółkła fotografia…

Z zadumą popatrzyłam na zdjęcie. Przedstawiało ono młodego, ślicznego, może 16-letniego chłopca. Czy to do niego wzdychała w młodości właścicielka tej szuflady? Łyżeczki do herbaty, o które mnie prosiła, pewnie są w innym miejscu. Zamknęłam szufladę. Z sąsiedniej wyjęłam łyżeczki i wróciłam do mojej rozmówczyni.

Zaczęłam sobie wyobrażać,jak mogła wyglądać w młodości. Oczyma wyobraźni zobaczyłam ją. Młodą, śliczną dziewczynę, jak z ożywieniem rozmawia z chłopakiem ze zdjęcia.

Autor: Ewa Damentka

Na dnie szuflady – 10

Na dnie szuflady leżała paczuszka listów, przewiązanych różową wyblakłą wstążeczką. Towarzyszyły jej: biały kamyczek, bukiecik zasuszonych fiołków i stara pożółkła fotografia…

Kobieta otworzyła szufladę i ożyły wspomnienia… Biały kamyczek był znad rzeki, gdzie wspólnie spacerowała z ukochanym. Fiołki dostała od niego na znak sympatii, a fotografię podarował jej przed pójściem na wojnę. Listy pisał z frontu.

Zostały tylko wspomnienia i tych kilka drobiazgów po nim, bo nie wrócił z wojny…

Ale wspomnienia też mogą być piękne.

Autor: Bożena

Na dnie szuflady – 9

Na dnie szuflady leżała paczuszka listów, przewiązanych różową wyblakłą wstążeczką. Towarzyszyły jej: biały kamyczek, bukiecik zasuszonych fiołków i stara pożółkła fotografia…

Zawartość szuflady wzbudziła moją ciekawość. Pomyślałam o właścicielce owych przedmiotów. Czy to ona po raz kolejny w życiu zajrzała do szuflady, aby przywrócić wspomnienia? Czy może ktoś z rodziny? Ale myślę, że to właścicielka. Starsza pani z radosnym uśmiechem na twarzy i życzliwością w oczach… Patrząc na starą pożółkłą fotografię być może wspominała piękną młodość, jaką przeżyła z chłopcem ze zdjęcia. I wiele lat życia. Pięknych lat…

Autor: Danuta Majorkiewicz

Na dnie szuflady – 8

Na dnie szuflady leżała paczuszka listów, przewiązanych różową wyblakłą wstążeczką. Towarzyszyły jej: biały kamyczek, bukiecik zasuszonych fiołków i stara pożółkła fotografia…

Wspomnienia młodzieńczej miłości…

Wszystkie wspomnienia z lat młodości są jak dobre lekarstwo dla bardzo chorej osoby.

Autor: Barbara

Na dnie szuflady – 7

Na dnie szuflady leżała paczuszka listów, przewiązanych różową wyblakłą wstążeczką. Towarzyszyły jej: biały kamyczek, bukiecik zasuszonych fiołków i stara pożółkła fotografia…

Dawno nie zaglądałam do tej szuflady, ale telefon od Niego po 15 latach zmobilizował mnie do tego, by rozwiązać te listy i przeczytać. Jakież one były romantyczne, choć pisane równo 45 lat temu. Ile już razy chciałam zrobić z nimi porządek, ale któż w dzisiejszych czasach, takich zabieganych i przepełnionych technikami, pisze jeszcze listy.

Wróciły wszystkie romantyczne wspomnienia.

Przed oczami stanęły tamte czasy, kiedy biegaliśmy po łąkach i kiedy uczyłam się jeździć „JAWĄ”.

Teraz każde z nas żyje swoim życiem. Pozostały nam tylko kontakty telefoniczne.

A tak niewiele brakowało, byśmy byli teraz razem…

Autor: Joanna

Na dnie szuflady – 6

Na dnie szuflady leżała paczuszka listów, przewiązanych różową wyblakłą wstążeczką. Towarzyszyły jej: biały kamyczek, bukiecik zasuszonych fiołków i stara pożółkła fotografia…

Z wielką ciekawością przyglądałam się tej pożółkłej fotografii, aby rozpoznać tę osobę. I była to moja babcia. Kochana babcia.

Autor: Halina M.