Gromadka dzieci siedziała na puchatym dywanie przy rozpalonym kominku. Ogień wesoło buzował, oświetlając ciepłym blaskiem ich zasłuchane twarzyczki.
Dzieci wpatrzone były w babcię, która siedziała na bujanym fotelu i opowiadała im bajkę o pięknej królewnie, zamkniętej w wieży zamkowej.
Królewna stała przy oknie i patrzyła na cudowną jesienną przyrodę, na zielono-czerwone drzewa i prawie puste szare pola. Było to bardzo dawno i bardzo daleko. Królewna bardzo by chciała pobiegać wśród tych drzew, ale była niegrzeczna, uparta, krnąbrna i pyskata i za to tata król zamknął ją w wieży. Długo tam już przebywała, bo pamiętała, że widok przez okno był zupełnie inny. Wszędzie zielono, a pola pokryte pięknym kwieciem. Bardzo chciała wyjść na wolność. Postanowiła więc przeprosić tatę za swoje złe zachowanie i bardzo, bardzo chciała zmienić swoje postępowanie. Ale niedobry ten król odpowiedział…
Wnuczek jęknął, a Wnuczka pokiwała główką. Babcia widząc zadumane i wystraszone buźki swoich wnucząt powiedziała, że król wcale nie był taki zły. On bardzo kochał swoją córkę i chciał, aby przemyślała swoje zachowanie. Dzieci patrząc na babcię wyszeptały: „dobrze, że u nas nie ma królów, a my postaramy się być zawsze grzeczne i posłuszne. Dobranoc Babciu – dziękujemy”. I poszły spać.
Autorka: Joanna