Gromadka dzieci – 19

Gromadka dzieci siedziała na puchatym dywanie przy rozpalonym kominku. Ogień wesoło buzował, oświetlając ciepłym blaskiem ich zasłuchane twarzyczki.

Dzieci wpatrzone były w babcię, która siedziała na bujanym fotelu i opowiadała im bajkę o pięknej królewnie, zamkniętej w wieży zamkowej.

Królewna stała przy oknie i patrzyła na cudowną jesienną przyrodę, na zielono-czerwone drzewa i prawie puste szare pola. Było to bardzo dawno i bardzo daleko. Królewna bardzo by chciała pobiegać wśród tych drzew, ale była niegrzeczna, uparta, krnąbrna i pyskata i za to tata król zamknął ją w wieży. Długo tam już przebywała, bo pamiętała, że widok przez okno był zupełnie inny. Wszędzie zielono, a pola pokryte pięknym kwieciem. Bardzo chciała wyjść na wolność. Postanowiła więc przeprosić tatę za swoje złe zachowanie i bardzo, bardzo chciała zmienić swoje postępowanie. Ale niedobry ten król odpowiedział…

Wnuczek jęknął, a Wnuczka pokiwała główką. Babcia widząc zadumane i wystraszone buźki swoich wnucząt powiedziała, że król wcale nie był taki zły. On bardzo kochał swoją córkę i chciał, aby przemyślała swoje zachowanie. Dzieci patrząc na babcię wyszeptały: „dobrze, że u nas nie ma królów, a my postaramy się być zawsze grzeczne i posłuszne. Dobranoc Babciu – dziękujemy”. I poszły spać.

Autorka: Joanna

Lekkie krople deszczu – 19

Lekkie krople letniego deszczu stukały o parapet. Niektóre spływały po szybie. Przez lekko zamglone okno widać było jezioro, na którym pływały żaglówki, kajaki i rowery wodne.

Żaglówki blisko brzegu obsiadły fale jak białe skrzydła motyla.

Na tarasie domku letniskowego siedziała sympatyczna, uśmiechnięta starsza pani z kotkiem na kolanach.

Kotek mruczał słodko. Na podłodze leżał zwinięty w kulkę mały łaciaty kundelek, przygarnięty przez właścicielkę jakiś czas temu. Pani ta, siedząc na tarasie i przymknąwszy oczy, wracała myślami do lat, kiedy biegała po pobliskich lasach i pływała jak ryba w jeziorze w ciepłe wakacyjne dni. Urządzała z przyjaciółmi regaty na tym pięknym jeziorze, pełnym ryb i ptactwa wodnego.

Teraz na jeziorze, w tej kolorowej łódce z białym dużym żaglem, śmiga jej wnuczka, z której jest ogromnie dumna.

„Życie jest jednak cudowne. Mam ochotę żyć jeszcze długo” – myśli starsza pani – „i cieszyć się sukcesami mojej wnusi”.

Na jej twarzy widać radosny uśmiech.

dla Bożenki napisała Joanna

Lekkie krople deszczu – 15

Lekkie krople deszczu stukały o parapet. Niektóre spływały po szybie. Przez lekko zamglone okno widać było pola, puste już po zbiorach.

Cudownie jest tu, na działce mojej przyjaciółki Eli. Dom obrośnięty jest dzikim winem, które wraz z porami roku zmienia swoje kolory na czerwony i żółty.

Lubię tu do niej przyjeżdżać.

Delektujemy się takimi chwilami. Zakładamy kalosze i idziemy na spacer polami pachnącymi trawą i resztkami zboża, aż do pobliskiego lasu.

Koleiny na dróżkach wypełniają się wodą, a w nich pojawiają się ogromne dżdżownice, które wiją się i przyjmują różne ciekawe figury.

To wspaniałe miejsce jest dla nas oazą spokoju. Wracamy do Warszawy naładowane energią do dalszej pracy.

Autor: Joanna

Różnobarwne drzewa – 25

Różnobarwne drzewa przyciągały wzrok. Złota polska jesień cieszyła oczy. Właśnie wtedy Krysia postanowiła wyjść na spacer. Delikatna mgiełka snuła się nad ziemią. Z lasu, który jest na wyciągnięcie ręki, dobiegał śpiew ptaków.

Na progu leniwie wyciągał się rudy kotek, którego Krysia przygarnęła, jak był malutki. Przyszedł pod jej domek i tak już został.

Krysia, dowiedziawszy się o swojej nieuleczalnej chorobie, odsunęła się od wszystkich bliskich i wyniosła się na swoją działkę oddaloną od miasta o dwadzieścia kilometrów.

„Tak nie może być” – powiedziały dziewczyny (jej przyjaciółki od lat). „Musimy jej pomóc, by odzyskała wiarę w siebie i w to, że choroba się cofnie. Musi być wśród ludzi i przestać myśleć o chorobie. Wybieramy się do niej jutro całą czteroosobową paczką i musimy ją przekonać, że ona jest nam bliska i bardzo potrzebna. Była zawsze taka wesoła, towarzyska, pomocna wszystkim w każdej sytuacji. Tak ma zostać. Do jutra.”

Autor: Joanna

Polną drogą – 20

Polną drogą szedł samotny wędrowiec. Posłuchał głosu serca i opuścił rodzinny dom, by w szerokim, wielkim świecie znaleźć to, czego dotąd brakowało mu w życiu. Szedł dziarskim krokiem i rozglądał się ciekawie dookoła, ponieważ nie wiedział, co to jest, a bardzo zależało mu, żeby to odnaleźć.

W pewnej chwili zobaczył idącego w jego stronę mężczyznę w sile wieku, ubranego w mundur leśnika.

Nie widział go tu nigdy wcześniej, mimo że w tej okolicy mieszkał od urodzenia.

Mężczyźni mijając się, uśmiechnęli się do siebie nieśmiało.

– Dzień dobry – powiedział leśniczy – a Pan gdzie tak się śpieszy?

Młodzieniec opowiedział mu swoją historię, że nie ma tu na wsi żadnych perspektyw na pracę i godne życie. Jest zmuszony iść do miasta, szukać pracy, a w domu zostali starzy, schorowani rodzice bez opieki.

Co on ma zrobić? Podjąłby każdą pracę, chociaż ma wykształcenie techniczne.

Mimo pięknej pogody, atmosfera zrobiła się bardzo smutna.

Panowie już mieli się rozejść, każdy w swoją stronę, kiedy leśnik spytał młodzieńca, czy nie podjąłby się pracy przy wycince lasu – tu, kilka kilometrów dalej.

Mówił, że jemu kiedyś pomogli ludzie, więc on teraz chce pomóc temu młodemu człowiekowi. Jak mówi przysłowie – „dobro powraca”. Trzeba wierzyć w ludzi.

Młodzieniec uśmiechnął się szczęśliwy, że będzie mógł opiekować się swoimi kochanymi rodzicami, a jednocześnie będą mieli za co żyć.

W tym momencie słońce wyszło zza chmury i polanę, na której stali, rozświetliły jasne promienie.

Autor: Joanna

Przy pięknej starej toaletce – 31

Przy pięknej, starej toaletce usiadła młoda dziewczyna. Z szuflady wyjęła jasny, rogowy grzebień i zaczęła rozczesywać swoje gęste, lśniące włosy. Uśmiechała się do swojego odbicia w lustrze, bo jeszcze pamiętała swój poranny sen. Śniła w nim, że jest małą księżniczką w dużym, trochę ponurym zamku, otoczonym parkiem z wielkimi, starymi, grubymi drzewami. W parku tym przepięknie śpiewały ptaki, kumkały żaby i szumiały te ogromne drzewa.

Dziewczyna wystraszyła się. Obudził ją ten sen. Otworzyła oczy i uśmiechnęła się do siebie. Była w pokoju swojej babci, do której przyjechała na wakacje. To właśnie w tym pokoju, który na czas wakacji przygotowała dla niej jej ukochana babcia, była piękna, stara toaletka, grzebień rogowy i jeszcze inne meble, stare wiekiem, ale bardzo dobrze utrzymane.

Zanim usiadła przy toaletce, wyjrzała przez okno i, o dziwo, ujrzała widok prawie jak ze snu. Zamiast jednak ponurego zamczyska zobaczyła piękny ogród, pełen kolorowych kwiatów oraz wylegującego się kota i psa, biegającego po podwórku.

Rzeczywistość okazała się bardzo kolorowa i nawet piękniejsza od tego wspaniałego snu. To prawdziwa nasza wieś.

Autor: Joanna

Nitki babiego lata – 1

Nitki babiego lata snuły się w ciepłym, sierpniowym powietrzu. Zapach nagrzanej ziemi mieszał się z wonią kwiatów i wilgocią, napływającą znad pobliskiej rzeczki, gdzie cudnie kumkały żabki.

Ania wyszła właśnie z pobliskiego lasku, w którym zbierała grzyby. Koszyk pełen był prawdziwków i podgrzybków, bo zbierała tylko grzyby, które znała dobrze.

Usiadła na wysokim brzegu sennie płynącej rzeki. W lustrze wody pięknie odbijały się promienie zachodzącego słońca.

Odkąd Kuba wyjechał za granicę „podobno zarabiać”, sama przyjeżdżała do letniego domku. Tak niedawno pieczołowicie, długo go budowali i urządzali. Była to odskocznia od codziennego życia w wielkim mieście dla niej i jej ukochanego.

Ania jest jeszcze młodą – trzydziestoletnią kobietą. Dla niej bez Kuby życie straciło sens.

Zapatrzona w leniwie płynący nurt rzeki zastanawiała się, co teraz będzie?

A jeśli on nie wróci? Coraz rzadziej dzwoni…

Co dalej?

Autor: Joanna

Czerwcowa noc – 14

Czerwcowa noc pachniała liliami. Rozjaśniały ją pływające światełka, doczepione do wianków, spuszczanych na wodę przez roześmianych ludzi. Sobótka, najkrótsza noc roku. Wiele osób wybrało się nad Wisłę oglądać „wianki” i słuchać koncertów, zorganizowanych z tej okazji. Ludzi mnóstwo, młodych i starszych, trzymających się za ręce, uśmiechniętych i wpatrzonych w siebie. Jakby mogło być inaczej? Z przodu rzeka i światełka na płynących wiankach, a z tyłu fontanny – podświetlane i skaczące w rytm muzyki. To wszystko na tle dachów i strzelających w górę domów na Starówce. Jak cudownie zmienia się i pięknieje nasze miasto. Pamiętam jeszcze ruiny na Starówce, ciemno, ponuro, ale my młodzi, zakochani w sobie i w naszym mieście też, w taką noc byliśmy nad Wisłą, królową naszych rzek. Pięknie wyrównany brzeg, przygotowany na przyjęcie barek i łodzi.

Jak nie cieszyć się życiem i pięknem przyrody, mimo upływu lat?…

Autor: Joanna

Wiosenny las – 5

Wiosenny las przyciągał spacerowiczów delikatną zielenią drzew, świeżą młodziutką trawą i orzeźwiającym zapachem. Aż chciało się wziąć głębszy oddech…

Leśną dróżką szedł młody mężczyzna i myślał, ile jeszcze czeka go pracy przed wyjazdem na urlop, aby cieszyć się pełnią lata. Marzył o tym, by pojechać z rodziną nad morze i bawić się z dziećmi, i robić długie spacery nad brzegiem morza.

Na to wszystko są potrzebne duże pieniądze, a przed nim remont mieszkania, remont lub zmiana starego samochodu i jeszcze inne wydatki.

Nagle usłyszał głos piskląt, wystawiających dzióbki z gniazda i czekających na rodziców i na jedzonko.

Tak go ten widok rozczulił, że podjął decyzję, iż rodzina jest najważniejsza. Remont może poczekać, a zamiast samochodem, można jechać nad morze autobusem.

Uśmiechnął się do siebie i przyspieszył, by podzielić się swoimi przemyśleniami z żoną.

Autor: Joanna

Delikatna mgiełka – 1

Delikatna mgiełka unosiła się nad łąkami. Pierwsze promienie wschodzącego słońca łagodnie oświetlały rzekę, mgiełkę, łąki i drobniutką sylwetkę skowronka, którego poranny śpiew pieścił uszy i cieszył serca słuchaczy.

Na prastarym brzegu Wisły budzi się życie. Podpływają barki, na które ładowane są towary, które mają popłynąć w górę rzeki.

Stoją tu dwie barki mieszkalne, tam też budzi się życie. Ich mieszkańcy wstają, przeciągają się, cieszą się promieniami porannego słońca. W powietrzu unosi się zapach porannej kawy, pitej na górnym pokładzie. Patrzą na leniwie płynącą w tym miejscu rzekę. Za chwilę jednak będą musieli pospieszyć do pracy. Ale wieczorem znów będzie się roztaczał przed nimi cudowny widok rzeki i głosy ptaków mieszkających w przybrzeżnych szuwarach.

Autor: Joanna