Gromadka dzieci – 12

Gromadka dzieci siedziała na puchatym dywanie przy rozpalonym kominku. Ogień wesoło buzował, oświetlając ciepłym blaskiem ich zasłuchane twarzyczki.

Dzieci wpatrzone były w babcię, która siedziała na bujanym fotelu i opowiadała im bajkę o Wojtusiu i iskiereczce.

– Z popielnika na Wojtusia iskiereczka mruga. Chodź, opowiem ci bajeczkę, bajka będzie długa: była sobie raz królewna, miała chatkę z masła. A w tej chatce same dziwy… Pstryk, iskierka zgasła.

Zapadła cisza i tylko pełzające po gałęziach płomyki snuły dalej tę piękną opowieść…

Autor: Kolor

Lekkie krople deszczu – 25

Lekkie krople deszczu stukały o parapet. Niektóre spływały po szybie. Przez lekko zamglone okno widać było kasztany i wiązy, które rosły nieopodal. Nie było wiatru, więc liście lśniły mokre od deszczu. Nie wiadomo czy to jeszcze późna wiosna czy już lato, ale jak zawsze stałam w niemym zachwycie, wpatrzona w te cuda natury.

Autor: Kolor

Delikatna mgiełka – 41

Delikatna mgiełka unosiła się nad łąkami. Pierwsze promienie wschodzącego słońca łagodnie oświetlały rzekę, mgiełkę, łąki i drobniutką sylwetkę skowronka, którego poranny śpiew pieścił uszy i cieszył serca słuchaczy. Na prastarym brzegu Wisły właśnie obudził się wielki stary pająk. Rozejrzał się swymi błyszczącymi oczkami dookoła i ze zdziwieniem zobaczył, że sąsiad śpi, zwieszony na kądziołkach, w zakamarku swej pajęczyny, wyglądając jak prześliczny kandelabr. Długie nogi złożył w każdym stawie, a ostatnie ich człony zwiesił dookoła, stopami na zewnątrz. Na każdej nóżce lśniły maleńkie kropelki rosy.

Stary pająk uwił swą pajęczynę w spiralę. Jeden z jego sąsiadów – w półkole, rozpięte szprychami cienkich nitek, a każda była misternie zawieszona na szarym listku piołunu. Jeszcze inny miał pajęczynę jak latawiec wypełniony delikatnymi żebrami. Wszystkie pajęczyny napięte na krzewinach srebrnego ziela, obsypane cudownymi klejnotami kropli rosy, które tak wspaniale podkreślały kształty pajęczych pułapek.

Wtedy wschodzące słońce rozświetliło ten niebywały spektakl. Gdzieniegdzie, w kroplach, można było zobaczyć maleńkie tęcze…

Autor: Kolor

Różnobarwne drzewa – 20

Różnobarwne drzewa przyciągały wzrok. Złota polska jesień cieszyła oczy. Właśnie wtedy zaczęłam postrzegać siebie jako różnobarwną istotę.

Tak jak puściłam szarości, brązy, potem pokochałam granat i zieleń, tak teraz cała jestem zawinięta w czerwień, omotana kokonem pomarańczowym i żółtym.

Marzę o bieli w jej różnych odcieniach. Teraz stała się moim fundamentem.

Autor: Kolor

Polną drogą – 36

Polną drogą szedł samotny wędrowiec. Posłuchał głosu serca i opuścił rodzinny dom, by w szerokim, wielkim świecie znaleźć to, czego dotąd brakowało mu w życiu. Szedł dziarskim krokiem i rozglądał się ciekawie dookoła, ponieważ nie wiedział, co to jest, a bardzo zależało mu, żeby to odnaleźć. W pewnej chwili zobaczył… radość. Biegała po łące, wąchała kwiaty, przeglądała się w strumyku, machała ptakom na nieboskłonie.

Zaglądała cichutko do ptasich gniazd, patrząc na śpiące pisklęta. Oczarowana spoglądała na chmury grzejąc twarz w promieniach słońca. Czasem zmęczona przysiadała w trawie na chwilę. W tym momencie wędrowiec zrozumiał, że to czego mu stale brakowało, to była zwykła ludzka radość. „A skoro” – pomyślał – „ona może być wszędzie, to zawrócę i postaram się, aby moje życie również było pełne radości”.

Autor: Kolor

Przy pięknej starej toaletce – 38

Przy pięknej, starej toaletce usiadła młoda dziewczyna. Z szuflady wyjęła jasny, rogowy grzebień i zaczęła rozczesywać swoje gęste, lśniące włosy. Uśmiechała się do swojego odbicia w lustrze, bo jeszcze pamiętała swój poranny sen. Śniła w nim, że ktoś obciął nierówno jej piękne włosy.

Zerwała się przerażona. Pełna obaw podbiegła do lustra i z ulgą stwierdziła, że to tylko sen.

Piękne loki okalały jej twarz. Rogowy grzebień jak zwykle leżał w szufladzie, czekając, aż dziewczyna sięgnie poń i rozpocznie codzienny, poranny rytuał.

Najpierw sczesała włosy na jeden bok, potem na drugi, a pochyliwszy głowę, pozwoliła włosom spłynąć na twarz. Uśmiechając się stale do swego odbicia, wzięła głęboki oddech i zaczęła palcami rąk odgarniać włosy na plecy. Wreszcie, pewna ich blasku, skręciła włosy w luźny węzeł na karku.

Schowała do szuflady jasny, rogowy grzebień i czując pulsującą pod włosami skórę, ruszyła lekkim truchtem po codzienną porcję ruchu.

Autor: Kolor

Polną drogą – 32

Polną drogą szedł samotny wędrowiec. Posłuchał głosu serca i opuścił rodzinny dom, by w szerokim, wielkim świecie znaleźć to, czego dotąd brakowało mu w życiu. Szedł dziarskim krokiem i rozglądał się ciekawie dookoła, ponieważ nie wiedział, co to jest, a bardzo zależało mu, żeby to odnaleźć.

W pewnej chwili zobaczył starą karczmę. Była rozległa, rozsiadła, jakby czekała na nowego właściciela. A więc objął ją w posiadanie, wraz z młodą żoną.

Nie było między nimi miłości. Ona tęskniła za utraconym ukochanym, a on czekał na dziedzica, choć los obdarował go tylko córkami.

Autor: Kolor

Czerwcowa noc – 36

Czerwcowa noc pachniała liliami. Rozjaśniały ją pływające światełka, doczepione do wianków, spuszczanych na wodę przez roześmianych ludzi. Sobótka, najkrótsza noc roku. Wiele osób wybrało się na poszukiwanie świetlików. Te cudowne żuczki świętojańskie dawały niezwykłe światło. Schowane w chusteczce czy kieszonce koszuli świeciły mocno, mając nadzieję na znalezienie partnerki.

To była noc pełna miłości, nie tylko dla ludzi…

W świetle tych cudownych robaczków spotykały się dłonie odgarniające liście paproci w nadziei znalezienia jej ukrytego kwiatu. To piękna noc, pełen uczuć obyczaj.

Żuczki, wysypywane z chwilowych więzień, te małe robaczki również zaczynały swój, jakże niezwykły, pełen światła taniec godowy.

Noc jeszcze trwała.

Autor: Kolor

Wiosenny las – 37

Wiosenny las przyciągał spacerowiczów delikatną zielenią drzew, świeżą młodziutką trawą i orzeźwiającym zapachem. Aż chciało się wziąć głębszy oddech…

Leśną dróżką szedł młody mężczyzna i z każdym krokiem czuł, jak przenika go cudowna energia lasu, dająca moc i zdrowie. Oddychał pełną piersią i był szczęśliwy, bo las daje nam tak wiele. Każde drzewo wspiera inny element naszego ciała i umysłu. Kiedy z czasem drzewa zamieniają się w drewno, to czy spalane, czy zamienione na przedmioty, zawsze będą dzielić się swoim bogactwem.

Autor: Kolor

Delikatna mgiełka – 39

Delikatna mgiełka unosiła się nad łąkami. Pierwsze promienie wschodzącego słońca łagodnie oświetlały rzekę, mgiełkę, łąki i drobniutką sylwetkę skowronka, którego poranny śpiew pieścił uszy i cieszył serca słuchaczy.

Na prastarym brzegu Wisły siedziała stara kobieta, którą niezmiernie cieszyły takie poranki. Nie miała siły biegać, ale powstała, żeby równym, spokojnym krokiem ruszyć przed siebie. Chłodny wiatr owiewał jej twarz, dodawał siły. Była spokojna, pełna nadziei.

Kiedy tak wędrowała, spotkała grupę dzieci, bawiących się na piasku. Zobaczyła różne istoty, z ich wyraźnymi cechami, ale nie wiedziała, co do nich powiedzieć, a one patrzyły na nią zdziwione, w kompletnej ciszy.

Autor: Kolor