Lekkie krople deszczu – 8

Lekkie krople deszczu stukały o parapet. Niektóre spływały po szybie. Przez lekko zamglone okno widać było Warszawę. Mieszkanie na dziewiątym piętrze ma tę ogromną zaletę, że z okien rozciąga się widok na moją ukochaną Warszawę. Urodziłam się tutaj, spędziłam dzieciństwo, dorastalam. Całe moje życie jest związane z tym miastem. Miastem pięknym i brzydkim, tak jak jest życie dobre i nieszczęśliwe.

Autor: Krystyna

Różnobarwne drzewa – 10

Różnobarwne drzewa przyciągały wzrok. Złota polska jesień cieszyła oczy. Właśnie wtedy spojrzała w bok i zobaczyła idącą starszą kobietę. Przypomniała sobie dawne czasy, kiedy była dzieckiem. Przychodziła do tego parku z mamą. Jesienią zbierały kasztany, żołędzie i liście, z których układały bukiety. Wiosną zaś cieszyły się piękną zielenią, rozkwitającymi kwiatami i przepięknym zapachem bzu, lip i jaśminów. Wiosna jest piękna, budzi do życia przyrodę. Natomiast jesień, zwiastująca koniec tego życia, jest również piękna i wcale nie nastraja pesymistycznie.

Autor: Krystyna

Polną drogą – 17

Polną drogą szedł samotny wędrowiec. Posłuchał głosu serca i opuścił rodzinny dom, by w szerokim, wielkim świecie znaleźć to, czego dotąd brakowało mu w życiu. Szedł dziarskim krokiem i rozglądał się ciekawie dookoła, ponieważ nie wiedział, co to jest, a bardzo zależało mu, żeby to odnaleźć.

W pewnej chwili zobaczył miasto, rozciągające się w dolinie, przez którą przepływała rzeka. Postanowił zejść z góry i zatrzymać się tu na jakiś czas. Miasto było stare, ale bardzo piękne. Wąskie uliczki zbiegały się promieniście w rynku. W samym środku stał ratusz, ze starym zegarem. Jego mosiężne wskazówki pokazywały ludziom, która jest godzina. Zobaczył też duży budynek, w kierunku którego szły grupy młodych ludzi.

Był to uniwersytet i wtedy wędrowiec zrozumiał, że znalazł to, czego szukał. Postanowił się kształcić.

Autor: Krystyna

Nitki babiego lata – 13

Nitki babiego lata snuły się w ciepłym, sierpniowym powietrzu. Zapach nagrzanej ziemi mieszał się z wonią kwiatów i wilgocią, napływającą znad pobliskiej rzeczki, małego, zimnego, kryształowo czystego strumyka, w którym pływały małe rybki, jak również żyły raki.

Taki obraz mam pod oczami, kiedy wspominam wakacje spędzane u babci pod Kaliszem. Piękny ogród, w którym rosły drzewa owocowe, krzewy porzeczek i agrestu, jak również truskawki, pomidory, ogórki, ziemniaki i kwiaty, mnóstwo kwiatów. Mały drewniany domek, przed nim podwórko, po którym przechadzały się dostojne kwoki, wodząc za sobą żółciutkie kurczęta. I babcia, która je karmiła, siedząc na małej ławeczce.

Autor: Krystyna

Przy pięknej starej toaletce – 32

Przy pięknej, starej toaletce usiadła młoda dziewczyna. Z szuflady wyjęła jasny, rogowy grzebień i zaczęła rozczesywać swoje gęste, lśniące włosy. Uśmiechała się do swojego odbicia w lustrze, bo jeszcze pamiętała swój poranny sen. Śniła w nim, że jej ukochany jest obok niej. Jego roześmiane dobre oczy patrzą na nią z miłością.

Miłość – najpiękniejsze uczucie, jakie przeżywa człowiek.

Na przykład miłość matki do dzieci, jedyna, niepowtarzalna…

Miłość mężczyzny do kobiety lub kobiety do mężczyzny jest równie wspaniała. Daje impuls do życia. Z tej miłości rodzą się dzieci, które są największym darem od Boga.

Autor: Krystyna

Czerwcowa noc – 29

Czerwcowa noc pachniała liliami. Rozjaśniały ją pływające światełka, doczepione do wianków, spuszczanych na wodę przez roześmianych ludzi. Sobótka, najkrótsza noc roku. Wiele osób wybrało się nad Wisłę, niosąc wianki z małymi świeczkami. Za chwilę spuszczą je na wodę i wypowiedzą życzenie.

Jedni proszą o zdrowie, drudzy o szczęście rodzinne, a jeszcze inni o samochód, dom czy wakacje w ciepłych krajach. Dla każdego człowieka w danej chwili ważne jest co innego. Marzenia mogą być małe albo duże. Ważne jest, żebyśmy próbowali je spełniać małymi kroczkami, ale systematycznie. Trzeba marzyć, bo życie jest wtedy łatwiejsze, bardziej optymistycznie patrzymy na świat.

Krystyna

Wiosenny las – 6

Wiosenny las przyciągał spacerowiczów delikatną zielenią drzew, świeżą młodziutką trawą i orzeźwiającym zapachem. Aż chciało się wziąć głębszy oddech…

Leśną dróżką szedł młody mężczyzna i obejmując piękną dziewczynę, uśmiechał się. Długo zabiegał o jej względy. Im bardziej jej pragnął, tym bardziej wiedział, że nie będzie łatwo. Przełom nastąpił w chwili, gdy zaczynał tracić nadzieję i mniej się starał.

Czasami, tak bywa w życiu, że nadmierne staranie się, wręcz narzucanie, nie daje szans na zrealizowanie celu.

Autor: Krystyna

Ciemność zgęstniała – 10

Ciemność zgęstniała… Pochłonęła wszystkie kolory i całe światło. Na szczęście nie trwało to długo… W najczarniejszych czasach, w najmniej oczekiwanym miejscu, pojawiło się światło. Początkowo było malutkie. Rosło jednak z każdą chwilą, przynosząc nadzieję i świadomość, że będzie jaśniej, cieplej i dam radę.

Zawsze po nocy przychodzi dzień. W zależności od pory roku, raz jest dłuższy, raz krótszy. Tak też jest w życiu. Po okresie złym następuje lepszy. Dlatego też nie należy się załamywać. Trzeba wierzyć, że słońce rozbłyśnie i dla mnie. Jeśli będzie to zima, będzie go mniej, ale będziemy go bardziej wyczekiwać. Jeśli będzie lato, możemy go mieć dosyć i będziemy marzyć, żeby zaszło za chmury.

Dlatego też w życiu człowieka potrzebne jest słońce, które jest synonimem życia, ale również potrzebne są chmury, z których spadnie deszcz, i ciemność, abyśmy mogli odpocząć.

Autor: Krystyna

Delikatna mgiełka – 19

Delikatna mgiełka unosiła się nad łąkami. Pierwsze promienie wschodzącego słońca łagodnie oświetlały rzekę, mgiełkę, łąki i drobniutką sylwetkę skowronka, którego poranny śpiew pieścił uszy i cieszył serca słuchaczy.

Na prastarym brzegu Wisły wstawał dzień. Rolnik szykował się do orki, gospodyni szykowała obrządek, a dzieci, leniwie przeciągając się w pościeli, myślały „ojej, teraz trzeba iść do szkoły”.

Obowiązki, obowiązki, obowiązki dotyczą nas wszystkich: i młodych, i starych. Patrząc na życie z perspektywy emerytki, myślę, że obowiązki trzymają człowieka przy życiu, mobilizują do działania i dodają energii.

Autor: Krystyna

Na dnie szuflady – 1

Na dnie szuflady leżała paczuszka listów, przewiązanych różową wyblakłą wstążeczką. Towarzyszyły jej: biały kamyczek, bukiecik zasuszonych fiołków i stara pożółkła fotografia…

Wzięła do ręki fotografię. Patrzyły na nią piękne i dobre oczy. Mama. Ciągle towarzyszy jej ból i żal, że nie słyszy jej głosu, nie czuje ciepła rąk. Biały kamyczek znalazły na wycieczce w parku, przyniosły do domu. Zawsze leżał na toaletce. Fiołki były ulubionymi kwiatkami mamy. Zerwała je w ogródku I ofiarowała mamie na Dzień Matki.

Listy pisała do mamy, będąc na wakacjach. Każdy list opowiadał o dniu spędzonym poza domem.

Te drobiazgi przywołują wspomnienia, dobre wspomnienia.

Autor: Krystyna