Nitki babiego lata – 35

Nitki babiego lata snuły się w ciepłym, sierpniowym powietrzu. Zapach nagrzanej ziemi mieszał się z wonią kwiatów i wilgocią, napływającą znad pobliskiej rzeczki.

Rzeczką płynęły kajaki. Dużo kajaków. W ten sposób grupa studentów wykorzystywała końcówkę lata. Spływali rzeczką, by dopłynąć do najbliższej rzeki, a potem kolejno do jeszcze większych i główniejszych rzek.

Szef grupy wpadł na pomysł dopłynięcia podczas przyszłorocznej wyprawy do morza, zaczynając od punktu do którego dopłyną za kilka dni.

Końcowy punkt wyprawy tegorocznej będzie zatem jednocześnie początkiem wyprawy w roku następnym.

Autor: Adam

Nitki babiego lata – 34

Nitki babiego lata snuły się w ciepłym, sierpniowym powietrzu. Zapach nagrzanej ziemi mieszał się z wonią kwiatów i wilgocią, napływającą znad pobliskiej rzeczki.

Nad rzeczką siedział samotny, nieszczęśliwy człowiek, który miał w sobie wiele wewnętrznego i nieuświadomionego gniewu do całego świata, za całokształt swojego nieszczęśliwego życia.

Snując się z miejsca na miejsce i czując, jak życie przecieka mu przez palce, zawędrował nad tę właśnie rzeczkę w poczuciu wielkiego osamotnienia.

Nie chciało mu się nawet spojrzeć na odbicie siebie samego w wodzie. Jego umysł przepełniał strach i czarna rozpacz. „Przecież nie tak miało być” – pomyślał. Czuł, że go to już wszystko przerasta – „jak ja mam być dobrym człowiekiem, skoro tyle razy ludzie udowodnili mi, że nie powinno się im ufać. Trzeba trzymać ich na dystans, a jak ktoś zacznie pyskować, to najlepszym rozwiązaniem jest rozjechać takiego kogoś walcem. Patrzeć jak jest mu źle. Ja cierpię… to dlaczego ktoś innym, krzywdząc mnie, miałby nie cierpieć? Przecież to takie oczywiste”.

To prawda, w życiu tego człowieka stało się wiele złego, niemniej jednak był również cień nadziei. Myśląc to, co napisane zostało powyżej, równocześnie zdawał sobie sprawę i czuł wewnętrznie, że tak dłużej nie może być. Trzeba coś z tym fantem zrobić, bo inaczej będzie siał zniszczenie, a chciał być dobrym człowiekiem.

Postanowił przestać się bać ludzi. Usiadł po turecku i pozwolił, aby złe rzeczy uleciały mu przez czubek głowy i rozpuściły się w przestrzeni.

Zaczął szukać nowych rozwiązań…

Znalazł wielkiego czarnego konia, z oczami w jednolitym czerwonym kolorze, i zaczął go ujeżdżać. Koń był niczym z piekła rodem, jednak ów człowiek, który teraz stał się jeźdźcem, prędko zdołał sobie z nim poradzić. Koń miał swoje piekielne narowy. Jednak za każdym razem jeźdźcowi udawało się je prędko lokalizować i rozpuszczać, częstokroć jeszcze zanim się pojawiły.

Jeździec zaczął przypominać anioła, który stał się silniejszy od mocy piekielnych. Sam słał ludziom dobroć i miłość.

I zaczął być mile widziany tam, gdzie się pojawiał.

Autor: Bubulubu

Nitki babiego lata – 33

Nitki babiego lata snuły się w ciepłym, sierpniowym powietrzu. Zapach nagrzanej ziemi mieszał się z wonią kwiatów i wilgocią, napływającą znad pobliskiej rzeczki.

Na łączce nad rzeczką spotkała się grupa ludzi z wiadrami i metalowymi beczkami.

Pewien mężczyzna wszedł na niewielki drewniany podest z okrągłą dziurą pośrodku. Ukląkł. Jego kolana znalazły się tuż przed dziurą. Następnie pochylił się i dłonie położył na drewnie tuż za dziurą. Zastygł w tej dość dziwnej pozycji.

Po chwili z jego brzucha wysunęło się coś, co przypominało krowie wymię. Jedna z bab uzdrowicielek podeszła do niego i zaczęła to wymię masować, a następnie pociągać, tak jakby doiła krowę.

Do otwartej beczki, stojącej tuż pod dziurą drewnianego podestu, zaczęła spływać ciemna maź, jakby smoła, przetykana czerwonymi rozbłyskami i czerwono-srebrnymi liniami.

Beczka szybko zapełniła się. Zamknięto ją, odtoczono na bok i podstawiono następną. Wkrótce wszystkie beczki zostały zapełnione, a ze wsi przyniesiono kolejne.

Po pewnym czasie wymię zostało opróżnione. Mimo dojenia, już nic z niego nie leciało. Wtedy człowiek wstał i usiadł na skraju podestu. Wyglądał na zmęczonego, jednak miał już pogodniejszą twarz i łagodny wyraz oczu.

– Dziękujemy, dzięki tobie mamy czym palić w piecach, a i elektryczne opłaty się zmniejszyły, jak zaczęliśmy wtyczki przytykać do beczek z twoim paliwem – mówili uradowani ludzie.

Dali mu kubek pienistego, ciepłego mleka i grubą pajdę świeżego chleba.

– Ja też wam dziękuję – powiedział mężczyzna – dzięki wam czuję się potrzebny. Jestem użyteczny. Daję coś dobrego zamiast niszczyć.

– Do widzenia – dodał po chwili.

Zszedł z podestu i ruszył przed siebie.

– Do widzenia, do widzenia. Zajrzyj do nas czasem. Zawsze jesteś mile widziany – krzyczeli za nim.

Potem rozeszli się do domów, tocząc przed sobą beczki z cennym paliwem.

Autor: Jenczy

Nitki babiego lata – 32

Nitki babiego lata snuły się w ciepłym, sierpniowym powietrzu. Zapach nagrzanej ziemi mieszał się z wonią kwiatów i wilgocią, napływającą znad pobliskiej rzeczki. Nieopodal niej rosło prastare drzewo, które pamiętało bardzo zamierzchłe czasy. Teraz mieszkały w nim głównie wiewiórki.

Pewnego razu przyszło dwóch drwali z zamiarem ścięcia drzewa. Mieszkańcy drzewa, dowiedziawszy się o tym, postanowili zorganizować zmasowany atak obronny. Pomimo że było jeszcze lato, drzewo było naładowane ogromną ilością orzechów. Rozpoczęło się bombardowanie. Drwale uciekli w popłochu i z dużą ilością siniaków na głowie. Tym sposobem dom wiewiórek i cała historia w nim zaklęta zostały uratowane przed zapomnieniem.

Wiewiórki zeszły z drzewa, pozbierały porozrzucane orzechy i spokojnie schowały się w norce.

Autor: Bubulubu

Nitki babiego lata – 31

Nitki babiego lata snuły się w ciepłym, sierpniowym powietrzu. Zapach nagrzanej ziemi mieszał się z wonią kwiatów i wilgocią, napływającą znad pobliskiej rzeczki, wzdłuż której rozpościerały się przepiękne, kolorowe łąki. Po nich biegała gromadka dzieci. Roześmianych, radosnych. Cieszyły się z wakacyjnego czasu. I z babiego lata. Uwielbiały biegać za nim i go łapać. Radości nie było końca. A gdy zmęczone położyły się wśród kolorowych traw, obserwowały żółte jaskry, różowe dzwonki i źdźbła traw, po których skakały polne koniki. Skakały, tak jakby się ze sobą bawiły. Jedna z dziewczynek nagle usiadła. Rozpromieniła się. W sercu pojawiła się wiara, że po powrocie do szkoły, na lekcjach w-fu poradzi sobie ze skokiem przez kozła. Bo skoro małe koniki polne potrafią tak wysoko skakać, to ona też potrafi…

Autor: Danuta Majorkiewicz

Nitki babiego lata – 30

Nitki babiego lata snuły się w ciepłym, sierpniowym powietrzu. Zapach nagrzanej ziemi mieszał się z wonią kwiatów i wilgocią, napływającą znad pobliskiej rzeczki…

Wrażenie było niesamowite. Starsza kobieta siedziała w kinie 5D i nie mogła się nadziwić możliwościom, jakie daje technologia. Trójwymiarowy obraz, poruszające się fotele, rozpylane zapachy i drobniutkie kropelki wody, opryskujące twarz… Dawało to razem tak realne wrażenie, że ona i inni starsi ludzie przychodzili tu, żeby powspominać młodość.

Młodsi przychodzili, żeby przypomnieć sobie naturę i wytrzymać do najbliższego urlopu. Wtedy opuszczali swoje betonowe domy, stojące na betonowych podwórkach i wyjeżdżali na wieś, żeby zapomnieć o stresach i rozkoszować się urokami przyrody.

Autor: Ewa Damentka

Nitki babiego lata – 29

Nitki babiego lata snuły się w ciepłym, sierpniowym powietrzu. Zapach nagrzanej ziemi mieszał się z wonią kwiatów i wilgocią, napływającą znad pobliskiej rzeczki.

To spowodowało, że spacer równoległą do rzeczki drogą, był bardzo przyjemny.

W głowie pojawiała się jakby konieczność wykorzystania tego wszystkiego, by naładować się na zimę ciepłem, wonią przyrody i przyjazną atmosferą.

Droga wiodła ze wsi do miasteczka. Uczęszczana była przez osoby wybierające się na zakupy.

Malownicze miasteczko, dookoła otoczone lasem, posiadało wszelkie potrzebne sklepy. Ludzie – i miejscowi, i turyści chętnie z tego korzystali. Po zrobieniu zakupów z ulgą tą samą drogą wracali na wieś, by korzystać z uroków lata, nagrzanej ziemi i rzeczki.

Autor: Adam

Nitki babiego lata – 28

Nitki babiego lata snuły się w ciepłym, sierpniowym powietrzu. Zapach nagrzanej ziemi mieszał się z wonią kwiatów i wilgocią, napływającą znad pobliskiej rzeczki…

Ten obraz przypomina mi się, gdy wspominam wakacyjne plenery. Przyjemnie się maluje w takich warunkach. Rozgrzana ziemia oraz ciepłe powietrze sprzyjają kontemplacji i malowaniu pejzaży.

Lubiłam malować rozległe łąki i otwartą przestrzeń. A kiedy robiło się za gorąco, chodziłam do lasku przy strumyku. Było chłodniej i też dużo ciekawych tematów do malowania…

Autor: Ewa Damentka

Nitki babiego lata – 26

Nitki babiego lata snuły się w ciepłym, sierpniowym powietrzu. Zapach nagrzanej ziemi mieszał się z wonią kwiatów i wilgocią, napływającą znad pobliskiej rzeczki.

Mały chłopczyk szukał robaków na ryby. Pomagał mu w tym jego tata, który pokazywał, gdzie najlepiej kopać.

Nazbierali dużo robaków do słoika i poszli nad rzeczkę, gdzie leżały już ich wędki.

Obydwaj usiedli obok siebie, zarzucili wędki do wody i… czekali, co będzie dalej. I tak czekali, siedzieli, czekali…, aż obudziło ich głośne wołanie mamy chłopca, że już pora na kolację.

Zabrali wędki i słoik z robakami. Postanowili, że przyjdą nad rzeczkę następnego dnia rano. Może wtedy uda im się coś złowić. Przynętę przecież już mają. Chłopczyk z wielką dumą tulił do piersi duży słoik z robakami, a tata niósł wędki.

Autor: Ewa Damentka