Na dnie szuflady – 34

Na dnie szuflady leżała paczuszka listów, przewiązanych różową wyblakłą wstążeczką. Towarzyszyły jej: biały kamyczek, bukiecik zasuszonych fiołków i stara pożółkła fotografia, przedstawiająca biegające po ogrodzie dzieci. Dalej były kolejne zdjęcia… Widać było na nich, jak jedno z dzieci dostało piłką plażową w głowę i zaczęło płakać. W tle pojawiła się mama dzieci, która natychmiast zareagowała, przynosząc dzieciom lemoniadę i ciastka. Wtenczas dzieci zerwały się do jedzenia i na ich twarzach pojawił się uśmiech.

Autor: Lusi

Delikatna mgiełka – 26

Delikatna mgiełka unosiła się nad łąkami. Pierwsze promienie wschodzącego słońca łagodnie oświetlały rzekę, mgiełkę, łąki i drobniutką sylwetkę skowronka, którego poranny śpiew pieścił uszy i cieszył serca słuchaczy.

Na prastarym brzegu Wisły, nieopodal bujnego lasu, znajdowała się huśtawka, na której leżała książka. Książka „Misjonarz” miała prześliczną starą oprawę z tytułem wytłoczonym pięknym pismem. Dziwne było to, że nikt po dłuższym czasie nie pojawił się po nią.

Czekała na to, aby ktoś ją zabrał do siebie i zaczął czytać, bądź przeglądać. Niestety, nadchodząca noc nic nie zmieniła i książka nadal pozostała samotna w swojej ciszy.

Autor: Lusi

Była sobie łąka – 35

Była sobie łąka. Soczysta, zielona łąka. Niedaleko rósł las i płynął strumyk. Na środku łąki stał mały biały domek z czerwonym dachem. W szeroko otwartym oknie powiewała biała firanka z zielonymi kwiatami. Przez okno dostrzec można było kota, który buszował po kuchni i zwalał co się da. Nagle weszła dziewczyna, która dopadła kota, zawiązała mu na szyi czerwoną wstążkę i wyszła z nim na spacer. Kot, niezadowolony z tego spaceru, nagle ucieka na drzewo, chowając się przed swoją dręczycielką. Dziewczyna wołając kota i szukając go, nagle potyka się o kamień, łamiąc przy tym obcas w bucie. Na szczęście w torebce ma gumę do żucia, którą wykorzystuje do sklejenia obcasa, aby nie iść dalej boso.

Wpada też na inny pomysł, aby ułamać drugi obcas. I tak też czyni, śmiejąc się głośno z siebie i patrząc, jak dziwnie gapią się przechodnie.

Autor: Lusi

Kiedyś dawno dawno temu – 29

Kiedyś, dawno, dawno temu, pewnej zimowej nocy urodził się mały chłopczyk. Mama przytuliła go z miłością, a Tata patrzył na niego kochającym wzrokiem i z nadzieją w sercu, że to kolejny Conan Zdobywca i Spider Man w jednym, który, gdy dorośnie, będzie góry przenosił i przyniesie też tacie super ferrari. Miał taką nadzieję, ale cóż, to tylko nadzieja…

Mama zaś myślała w inny sposób, że ów mały chłopiec któregoś pięknego dnia, gdy dorośnie, zostanie zwariowanym pisarzem i opisze historię jej życia, a dokładniej jej zwariowane pomysły, kiedy żyła z Drakulą, szukała zombie, bądź goniła wilka w mieście, który zabrał jej ulubione buty na koturnie. W końcu naszło ją pytanie: „Co też wtedy to dziecko o mnie pomyśli? Oby tylko nie uznał mnie za psychopatkę bądź wampirzycę.”

Autor: Lusi