Kolorowe fajerwerki – 3

Kolorowe fajerwerki pięknie przyozdabiały nocne, zimowe niebo. Żegnały przemijający Stary Rok i witały Nowy, który właśnie nadszedł, a wraz z nim nadeszło nowe. Oczekiwanie na nie mogło się okazać pustym uczuciem, ale mogło też być nadzieją na zmianę. Kolorowe niebo pozwalało nadal marzyć o wszystkim, nie było barier. Wszystko mogło się wydarzyć i spełnić.

Autorka: Magda z Dachu

Gromadka dzieci – 26

Gromadka dzieci siedziała na puchatym dywanie przy rozpalonym kominku. Ogień wesoło buzował, oświetlając ciepłym blaskiem ich zasłuchane twarzyczki.

Dzieci wpatrzone były w babcię, która siedziała na bujanym fotelu i opowiadała im bajkę o wronie, która wiele lat mieszkała w gnieździe nieopodal domu. Każdej wiosny, wspólnie ze swoim ptasim mężem, wili i naprawiali stare gniazdo. Zwykle na początku lata wylatywało z niego jedno pisklę, pieczołowicie chronione przez całą ptasią rodzinę. Różne ciotki i wujowie służyli pomocą w parku, w którym rodziło się pisklę. Odganiali agresywne sroki. Dawali znać, kiedy gdzieś pojawiło się jedzenie, a kiedy opierzone pisklę pierwszy raz opuszczało gniazdo. Czuwali też rodzice, karmiąc je różnościami, spokojni o to, że każdy kot, pies czy inny duży ptak zostanie przegoniony przez resztę rodziny.

Bo ptaki, tak jak i ludzie, chętnie długo opiekują się potomstwem.

Autorka: Magda z Dachu

Kiedyś dawno dawno temu – 38

Kiedyś, dawno, dawno temu, pewnej zimowej nocy urodził się mały chłopczyk. Mama przytuliła go z miłością, a Tata patrzył na niego kochającym wzrokiem i z nadzieją w sercu.

Każda pora roku wita nowe życie szczególnym układem gwiazd. Często są to wspaniałe konstelacje, ale bywa i tak, że coś się w promieniach gwiazd zagmatwa. Wtedy nadzieja umiera, bo chore dziecko stawia nas w odwrotnej sytuacji. To my musimy zrobić wszystko, żeby to małe zagmatwane życie uczynić znośnym. Niezwykłe wyzwanie, niesamowity trud, ale i wielka nagroda. Można się poczuć stwórcą, kiedy chore, krzywe nóżki zaczynają się prostować, słabe serce bije coraz mocniej i równiej, a niewidzące maleństwo zaczyna końcami palców odczuwać kolory. Wtedy można zachłysnąć się miłością i sukcesem.

Autor: Magda z Dachu

Wiosenny las – 40

Wiosenny las przyciągał spacerowiczów delikatną zielenią drzew, świeżą młodziutką trawą i orzeźwiającym zapachem. Aż chciało się wziąć głębszy oddech…

Leśną dróżką szedł młody mężczyzna i… zobaczył kopiec mrowiska, który lśnił czernią mrówczych odwłoków. Zaintrygowany przystanął, bo stwierdził, że mrówki wykonują jakiś rytuał: te, które jakiś czas trzymały swoje odwłoki na słońcu, wchodzą do środka, a nowe wysuwają swoje. To go zastanowiło i zaczął szukać informacji, aż w końcu w internecie natrafił na opis tego zjawiska. Otóż mądre mrówki, chcąc podnieść temperaturę wewnątrz kopca, żeby larwy mogły zacząć bezpiecznie swoją egzystencję, w ten sposób ogrzewały jego wnętrze. Grzały pupy, schodziły w głąb, tam stygły oddając temperaturę, po czym wracały na słońce. Czyniły to tak długo, aż wewnątrz zapanowała temperatura właściwa dla mrowiska, czyli około 20 stopni Celsjusza. A działo się to na brzegu wiosennego lasu.

Autor: Magda z Dachu

Była sobie łąka – 48

Była sobie łąka. Soczysta, zielona łąka. Niedaleko rósł las i płynął strumyk. Na środku łąki stał mały, biały domek z czerwonym dachem. W szeroko otwartym oknie powiewała biała firanka.

Mieszkańcy wybrali się na maliny i jagody. Chcieli przygotować puchary bitej śmietany, białej jak firanka, a każdy miałby na wierzchu to cudowne połączenie, jakie dają leśne owoce. Za strumykiem rosły poziomki. Pachnące, dorodne, słodkie. Skacząc przez strumyk, lądowali na drugim brzegu, gniotąc część rosnących tam owoców. A zapach roztartych poziomek dopełniał marzenia o popołudniowej uczcie.

Autor: Magda z Dachu