Lekkie krople deszczu stukały o parapet. Niektóre spływały po szybie. Przez lekko zamglone okno widać było zamazany świat.
Mężczyzna na wszelki wypadek rozejrzał się dookoła i westchnął z ulgą. Był sam w pokoju. Nikt go nie obserwował. Zamknął drzwi na klucz, żeby nikt nie wszedł i wyłączył telefon, żeby mu nikt nie przeszkodził.
Przyjrzał się kroplom deszczu. Posłuchał ich dźwięku. Popatrzył na rozmazany świat i pozwolił, by jego łzy wreszcie popłynęły. Od dawna nie płakał, a teraz robił to w naturalny i spokojny sposób. Początkowo wycierał oczy chusteczką. Kiedy zużył już wszystkie chusteczki, jakie miał, przestał wycierać oczy i łzy płynęły mu po policzkach, po szyi i wsiąkały w ubranie.
Mężczyzna, płacząc, zyskał wewnętrzny spokój, który jego samego zadziwił. Spokojnie przyglądał się wspomnieniom, które wypływały razem ze łzami. Widział ponownie, jak go krzywdzono, jak cierpiał. Zobaczył jak pierwsza doznana krzywda zostawiła pierwszy ślad. Jak zaczęły tworzyć się okulary o grubych, zniekształcających szkłach, przez które patrzył na świat. Zrozumiał, że wiele późniejszych krzywd miało swój początek w jego nieświadomych, automatycznych reakcjach. Że nie reagował na aktualne wydarzenia tylko na pamięć o poprzednich krzywdach. Zobaczył ponownie, jak ludzie odsuwali się od niego i jak stawał się coraz bardziej osamotniony.
Wspomnienia przepływały, a on miał już całkiem przemoczone ubranie. Płakał dalej.
W obrazach wspomnień coraz częściej zaczęła pojawiać się postać małego, samotnego, skrzywdzonego i cierpiącego chłopca. Zrozumiał, że to on sam.
Dalej płakał. Jednak zaczął sobie wyobrażać, że sadza chłopca na swoich kolanach i przytrzymuje go, żeby nie spadł. Zaczął delikatnie kołysać się, żeby ulżyć chłopcu.
Jego łzy płynęły nadal, tylko stawały się jaśniejsze, bardziej promienne. Mężczyzna pomyślał do chłopca – „Maleńki, musimy na nowo nauczyć się żyć. Zaopiekuję się tobą. Postaram się zrobić co mogę, żebyś przestał cierpieć. Żebyś odzyskał radość życia i dziecięcą beztroskę” – i spokojnie płakał dalej, czując, że niedługo wypłacze wszystkie łzy…
Tymczasem deszcz przestał już padać, a zza chmur wyjrzało słońce.
Autor: Merlin