Przy pięknej starej toaletce – 38

Przy pięknej, starej toaletce usiadła młoda dziewczyna. Z szuflady wyjęła jasny, rogowy grzebień i zaczęła rozczesywać swoje gęste, lśniące włosy. Uśmiechała się do swojego odbicia w lustrze, bo jeszcze pamiętała swój poranny sen. Śniła w nim, że ktoś obciął nierówno jej piękne włosy.

Zerwała się przerażona. Pełna obaw podbiegła do lustra i z ulgą stwierdziła, że to tylko sen.

Piękne loki okalały jej twarz. Rogowy grzebień jak zwykle leżał w szufladzie, czekając, aż dziewczyna sięgnie poń i rozpocznie codzienny, poranny rytuał.

Najpierw sczesała włosy na jeden bok, potem na drugi, a pochyliwszy głowę, pozwoliła włosom spłynąć na twarz. Uśmiechając się stale do swego odbicia, wzięła głęboki oddech i zaczęła palcami rąk odgarniać włosy na plecy. Wreszcie, pewna ich blasku, skręciła włosy w luźny węzeł na karku.

Schowała do szuflady jasny, rogowy grzebień i czując pulsującą pod włosami skórę, ruszyła lekkim truchtem po codzienną porcję ruchu.

Autor: Kolor

Przy pięknej starej toaletce – 37

Przy pięknej, starej toaletce usiadła młoda dziewczyna. Z szuflady wyjęła jasny, rogowy grzebień i zaczęła rozczesywać swoje gęste, lśniące włosy. Uśmiechała się do swojego odbicia w lustrze, bo jeszcze pamiętała swój poranny sen. Śniła w nim, że pływa żabką w jakimś nieznanym jeziorze. Dopłynęła do maleńkiej wysepki. Usiadła na trawie i zaczęła rozglądać się dookoła. Zobaczyła olbrzymie jezioro otoczone wysokimi górami i zasilane przez kilka dużych wodospadów. Nie widziała ludzi, łódek, kajaków, domów czy nawet namiotów. Po prostu piękny, dziki zakątek.

Rozkoszowała się świeżym powietrzem i przepięknym widokiem.

Później postanowiła, że pozwiedza okolice, więc znowu weszła do jeziora, żeby dopłynąć do brzegu. I wtedy właśnie… zadzwonił budzik.

Autor: Ewa Damentka

Przy pięknej starej toaletce – 36

Przy pięknej, starej toaletce usiadła młoda dziewczyna. Z szuflady wyjęła jasny, rogowy grzebień i zaczęła rozczesywać swoje gęste, lśniące włosy. Uśmiechała się do swojego odbicia w lustrze, bo jeszcze pamiętała swój poranny sen. Śniła w nim, że robi remont domu. Dom był niewielki i była pewna, że działanie będzie szybkie. Ponieważ była rezolutną dziewczyną, wybrała remont z gotowym projektem. Zaprojektowała nowy układ pomieszczeń i kolory ścian. Zmieniła bieg schodów i powiększyła okna. Podczas prac doszła do wniosku, że przydałby się jeszcze kominek. To wiązało się z dodatkowymi kosztami. Dziewczyna początkowo przestraszyła się, że zabraknie jej pieniędzy, jednak szybko przypomniała sobie, że w poprzednim śnie płynęła statkiem pełnym złota.

Autor: Adam

Przy pięknej starej toaletce – 35

Przy pięknej, starej toaletce usiadła młoda dziewczyna. Z szuflady wyjęła jasny, rogowy grzebień i zaczęła rozczesywać swoje gęste, lśniące włosy. Uśmiechała się do swojego odbicia w lustrze, bo jeszcze pamiętała swój poranny sen. Śniła w nim, że siedzi na dnie jeziora, pogrążona w medytacji. Ryby oraz inne podwodne stworzenia pomagały jej w tym swoimi pozytywnymi energiami, a jeśli niektóre z nich nie pomagały, to przynajmniej nie przeszkadzały.

Gdyby ludzie w naszym świecie byli tacy skorzy do pomocy, to byśmy w Polsce Kuwejt mieli.

Autor: Bubulubu

Przy pięknej starej toaletce – 34

Przy pięknej, starej toaletce usiadła młoda dziewczyna. Z szuflady wyjęła jasny, rogowy grzebień i zaczęła rozczesywać swoje gęste, lśniące włosy. Uśmiechała się do swojego odbicia w lustrze, bo jeszcze pamiętała swój poranny sen. Śniła w nim, że buduje dom. Miało to miejsce w górach, więc jej pomocnikami byli górale. Fundamenty były już gotowe, a pomocnicy rozpoczęli budowę drewnianych ścian.

Dziewczyna miała niebawem zadecydować o tym, jaki ma być układ domu w środku, by współgrał z oświetleniem słonecznym.

Głównym założeniem było umieszczenie sypialni od strony płynącego strumyka, by jego szum wzmacniał jej sen.

Autor: Adam

Przy pięknej starej toaletce – 33

Przy pięknej, starej toaletce usiadła młoda dziewczyna. Z szuflady wyjęła jasny, rogowy grzebień i zaczęła rozczesywać swoje gęste, lśniące włosy. Uśmiechała się do swojego odbicia w lustrze, bo jeszcze pamiętała swój poranny sen. Śniła w nim, że latała wysoko, jakby była ptakiem.

Czuła powiew wiatru, swoje miarowe uderzenia skrzydłami oraz poczucie lekkości i kompetencji.

Dziewczynie przypomniało się, że dziś ma poprowadzić spotkanie firmowe. Pomyślała, że przestanie się bać, tylko przed spotkaniem i w jego trakcie będzie przypominała sobie to wrażenie lekkości i kompetencji. Uśmiechnęła się do swojego odbicia w lustrze, bo była już pewna, że w czasie spotkania uda się jej utrzymać ten nastrój.

Dokończyła poranną toaletę, zjadła śniadanie i w świetnej formie pojechała do pracy.

Autor: Ewa Damentka

Przy pięknej starej toaletce – 32

Przy pięknej, starej toaletce usiadła młoda dziewczyna. Z szuflady wyjęła jasny, rogowy grzebień i zaczęła rozczesywać swoje gęste, lśniące włosy. Uśmiechała się do swojego odbicia w lustrze, bo jeszcze pamiętała swój poranny sen. Śniła w nim, że jej ukochany jest obok niej. Jego roześmiane dobre oczy patrzą na nią z miłością.

Miłość – najpiękniejsze uczucie, jakie przeżywa człowiek.

Na przykład miłość matki do dzieci, jedyna, niepowtarzalna…

Miłość mężczyzny do kobiety lub kobiety do mężczyzny jest równie wspaniała. Daje impuls do życia. Z tej miłości rodzą się dzieci, które są największym darem od Boga.

Autor: Krystyna

Przy pięknej starej toaletce – 31

Przy pięknej, starej toaletce usiadła młoda dziewczyna. Z szuflady wyjęła jasny, rogowy grzebień i zaczęła rozczesywać swoje gęste, lśniące włosy. Uśmiechała się do swojego odbicia w lustrze, bo jeszcze pamiętała swój poranny sen. Śniła w nim, że jest małą księżniczką w dużym, trochę ponurym zamku, otoczonym parkiem z wielkimi, starymi, grubymi drzewami. W parku tym przepięknie śpiewały ptaki, kumkały żaby i szumiały te ogromne drzewa.

Dziewczyna wystraszyła się. Obudził ją ten sen. Otworzyła oczy i uśmiechnęła się do siebie. Była w pokoju swojej babci, do której przyjechała na wakacje. To właśnie w tym pokoju, który na czas wakacji przygotowała dla niej jej ukochana babcia, była piękna, stara toaletka, grzebień rogowy i jeszcze inne meble, stare wiekiem, ale bardzo dobrze utrzymane.

Zanim usiadła przy toaletce, wyjrzała przez okno i, o dziwo, ujrzała widok prawie jak ze snu. Zamiast jednak ponurego zamczyska zobaczyła piękny ogród, pełen kolorowych kwiatów oraz wylegującego się kota i psa, biegającego po podwórku.

Rzeczywistość okazała się bardzo kolorowa i nawet piękniejsza od tego wspaniałego snu. To prawdziwa nasza wieś.

Autor: Joanna

Przy pięknej starej toaletce – 30

Przy pięknej starej toaletce usiadła młoda dziewczyna. Z szuflady wyjęła jasny rogowy grzebień i zaczęła rozczesywać swoje gęste lśniące włosy. Uśmiechała się do swojego odbicia w lustrze, bo jeszcze pamiętała swój poranny sen. Śniła w nim, że…. właśnie.

Tak, to był sen, tylko sen, a ten który się zapamięta, ten nie dośnił się do końca. „Mam piękne sny” – pomyślała i mimowolnie zamknęła oczy, i tylko ręce coraz wolniej poruszały się, czesząc włosy, a może pieściły włosy jej dłonie jak wiatr i czuła, że jest lato, i ona w lesie, a w dłoni trzyma kwiat paproci. Ta końcówka nagle urwana. Co mogła oznaczać?

Skupiła się i zaczęła sobie przypominać. Była noc, a na stole w jej pokoju paliła się naftowa lampa. Strój, który miała na sobie, obciskał mocno jej kibić (czyli tułów od ramion po biodra), czuła to w miłym naprężeniu tkaniny i jednocześnie widziała samą siebie, swoje ciało, kuszące, kształtne w zielonym pięknym stroju. Jak mogła to widzieć? Widziała jednak, jakby czyimiś oczami, a może swoimi, ale umiejscowionymi gdzieś indziej? Wyglądała fantastycznie, młodo, kusząco i była zadowolona, i oczekiwała czegoś wyjątkowego. Skupiła się bardziej na detalach, które widziała we śnie. Przyglądała się sobie dokładniej. Miejscami przycięte i obrobione kawałki tkaniny zwisały w ubiorze luźno i to też podkreślało jej wygląd i strój, jego szykowność i atrakcyjną szczupłość jej ciała.

Rozejrzała się po pokoju. Wyjęła z szuflady patyczek, zdjęła szklany bursztynowy klosz z pięknej porcelanowej lampy naftowej, przyłożyła drewienko do ognia, przeskoczył płomień. Podeszła z nim do małej lampki stojącej na mahoniowym stoliku pod ścianą, zdjęła jej klosz i podpaliła knot. Drobny płomień ożył. Podkręciła knot, aby świecił słabiej, i z tą lampką w dłoni podeszła, zdmuchnęła płomień pierwszej lampy i wyszła.

Szła do lasu w ważnej sprawie. Wiedziała, że w ważnej sprawie i że musi tam iść. Była noc, ale wokoło było jasno, aż za jasno i może dlatego czuła coś magicznego. Spojrzała w górę. Na tle czerni widać było olbrzymi księżyc w pełni i małe pojedyncze chmury, musiały być cieniutkie, gdyż przeświecało przez nie światło księżyca i wydawały się one płatkami świecącego światła. Światło było tak intensywne, że wszystko wydawało się widoczne, tajemnicze i bezpieczne.

Przechodziła obok sadu. Nie śpieszyło się jej. W środku czerwca w tym sadzie wisiały, a raczej czerwieniały w dzień słodziutkie czereśnie. Sięgała dłonią. Owoce wyglądały na czarne i brzydkie, ale były słodkie. Tu wśród niskich drzew owocowych było ciemniej, pokręciła pokrętłem przy lampce i z małym opóźnieniem płomień stał się większy, a światło lampy stało się intensywniejsze. Teraz jaśniej wydawało się w pobliżu, a dalej wszystko wydawało się ciemniejsze i bardziej niepokojące.

Trzeba było iść. Zostawiła czereśnie z niechęcią. Szukała przecież czegoś bardziej wartościowego, kwiatu paproci. Sama nie wierzyła w kwiat paproci i w legendę też, ale obiecał jej ten kwiat czarownik. Wystarczyło tylko przyjść do lasu i go od niego wziąć. Teraz czuła się niespokojna. Przed nią był las i wydawał się czarny. A gdy weszła pomiędzy drzewa, wydały się one jej wielkie. Stało się nagle mroczno, czarno. Lampka oświetlała tylko to, co było najbliżej. Wokół słychać było jakieś dźwięki. Kukułka zakukała, obejrzała się za siebie. Stał tam i patrzył na nią. Skąd się tam wziął, tak nagle?

– Przyszłam tu po obiecany kwiat paproci. Daj mi go – poprosiła.

– On jest tu, ale kawałek stąd.

– Przynieś mi go.

– Sama musisz go wziąć, dla siebie.

Zastanawiała się chwilę i poszła. Głupie to było w tym śnie, tak pójść do lasu z kimś obcym, ale pamiętała, że przeszli kawałek i tak: Spotkała czarodzieja w lesie. Przeszli wśród drzew i znalazł on o północy to, co w baśniach kwitnie raz w roku, Kwiat paproci. Widziała paprocie. Patrzyła i widziała kwiatek na paproci. Daj go mnie, nakazała z oczekiwaniem. Dam go tobie.

Miała kwiat w dłoniach i tu sen nagle się urwał. Teraz skupiła się na tym momencie. Ma kwiat paproci w dłoniach. Widzi swoje dłonie, ma w nich kwiat paproci. Kwiat paproci, sama go wyrwała z liści krzaku paproci. Ma w dłoniach kwiat paproci. Widziała to i nic więcej. Co było dalej? Co wydarzyłoby się, gdyby się nie obudziła? Co miał dać jej ten kwiat paproci? Co ja chcę? Co chcę?!

Autor: Janusz Nitkiewicz

Przy pięknej starej toaletce – 29

Przy pięknej, starej toaletce usiadła młoda dziewczyna. Z szuflady wyjęła jasny, rogowy grzebień i zaczęła rozczesywać swoje gęste, lśniące włosy. Uśmiechała się do swojego odbicia w lustrze, bo jeszcze pamiętała swój poranny sen. Śniła w nim, że tańczyła z pięknym młodzieńcem. Wirowali w tańcu z gracją i wdziękiem. Była tak oczarowana tańcem, że zupełnie zapomniała o obecności innych ludzi na sali balowej. A było ich bardzo dużo. Liczył się taniec, rytm, wspólne zgranie się. Wraz z partnerem odgadywali swoje zamiary i poddawali się muzyce. Nie przeszkadzało jej nawet to, że partner delikatnie lecz zdecydowanie prowadził. „A ja już myślałam, że jestem wojującą feministką” – pomyślała dziewczyna.

Ręka czesząca włosy zatrzymała się, grzebień również znieruchomiał. Dziewczyna zamyśliła się głęboko. W jej głowie pojawiła się nowa myśl – „Może zapiszę się na kurs tańca?”. Po chwili znowu zaczęła rozczesywać swoje piękne włosy.

Autor: Ewa Damentka