Polną drogą – 19

Polną drogą szedł samotny wędrowiec. Posłuchał głosu serca i opuścił rodzinny dom, by w szerokim, wielkim świecie znaleźć to, czego dotąd brakowało mu w życiu. Szedł dziarskim krokiem i rozglądał się ciekawie dookoła, ponieważ nie wiedział, co to jest, a bardzo zależało mu, żeby to odnaleźć.

W pewnej chwili zobaczył, że droga się rozwidla. Przystanął, żeby zdecydować, którędy ma pójść. Po długiej chwili rozmyślania zawrócił do domu. Uznał bowiem, że w następną podróż wybierze się dopiero wtedy, gdy będzie dokładnie wiedział, czego chce i gdy będzie umiał samodzielnie podejmować trudne decyzje.

Autor: Ewa Damentka

Polną drogą – 18

Polną drogą szedł samotny wędrowiec. Posłuchał głosu serca i opuścił rodzinny dom, by w szerokim, wielkim świecie znaleźć to, czego dotąd brakowało mu w życiu. Szedł dziarskim krokiem i rozglądał się ciekawie dookoła, ponieważ nie wiedział, co to jest, a bardzo zależało mu, żeby to odnaleźć.

W pewnej chwili zobaczył gnającego na motocyklu, niczym na czarnym rumaku, jeźdźca, który ujrzawszy wędrowca, z piskiem opon zahamował, po czym cofnął się i wrócił do niego.

– Podrzucić gdzieś? – zapytał.

– Nie wiem… – niepewnie wymamrotał zaskoczony szybkością akcji wędrowiec.

– Oj, wsiadaj chłopcze, bo nie wiem, kiedy będę tędy jechał następnym razem.

Ani się obejrzał, a już mknął z nieznajomym wprost przed siebie.

Autor: Ewa Majewska

Polną drogą – 17

Polną drogą szedł samotny wędrowiec. Posłuchał głosu serca i opuścił rodzinny dom, by w szerokim, wielkim świecie znaleźć to, czego dotąd brakowało mu w życiu. Szedł dziarskim krokiem i rozglądał się ciekawie dookoła, ponieważ nie wiedział, co to jest, a bardzo zależało mu, żeby to odnaleźć.

W pewnej chwili zobaczył miasto, rozciągające się w dolinie, przez którą przepływała rzeka. Postanowił zejść z góry i zatrzymać się tu na jakiś czas. Miasto było stare, ale bardzo piękne. Wąskie uliczki zbiegały się promieniście w rynku. W samym środku stał ratusz, ze starym zegarem. Jego mosiężne wskazówki pokazywały ludziom, która jest godzina. Zobaczył też duży budynek, w kierunku którego szły grupy młodych ludzi.

Był to uniwersytet i wtedy wędrowiec zrozumiał, że znalazł to, czego szukał. Postanowił się kształcić.

Autor: Krystyna

Polną drogą – 16

Polną drogą szedł samotny wędrowiec. Posłuchał głosu serca i opuścił rodzinny dom, by w szerokim, wielkim świecie znaleźć to, czego dotąd brakowało mu w życiu. Szedł dziarskim krokiem i rozglądał się ciekawie dookoła, ponieważ nie wiedział, co to jest, a bardzo zależało mu, żeby to odnaleźć.

W pewnej chwili zobaczył źródło krystalicznie czystej wody. Wyglądało jak fontanna. Na jej brzegu siedziała młoda dziewczyna. Było w niej coś dziwnego, eterycznego wręcz. Nie przypominała człowieka. Gdy go dostrzegła, uśmiechnęła się słodko.

– Co to za miejsce? – zapytał zaintrygowany wędrowiec.

– Fontanna wszelkiej wiedzy. Wystarczy jeden łyk i posiądziesz całą wiedzę, znaną ludzkości. Jednak strzeż się! Każda wiedza ma swą cenę. I dla każdego jest ona inna.

– Skąd o tym wiesz?

– Strzegę tego źródła od tysięcy lat. Jest moim domem.

– Kim właściwie jesteś?

– Wiedzą.

Autor: Ewelina

Polną drogą – 15

Polną drogą szedł samotny wędrowiec. Posłuchał głosu serca i opuścił rodzinny dom, by w szerokim, wielkim świecie znaleźć to, czego dotąd brakowało mu w życiu. Szedł dziarskim krokiem i rozglądał się ciekawie dookoła, ponieważ nie wiedział, co to jest, a bardzo zależało mu, żeby to odnaleźć.

W pewnej chwili zobaczył źródło. Było niewielkie, ledwo widoczne wśród traw. Wąski strumyczek płynął lekkim spadkiem w dół. Parę kilometrów dalej kilka podobnych strumieni łączyło się w niewielką rzeczkę. Fascynujące było oglądanie, jak przyroda „rośnie”. Nie każdy zaprząta sobie głowę tak prostymi i oczywistymi zdarzeniami. Gdy jednak zaczniemy to widzieć, obserwacja wydaje się naturalna i nieunikniona.

Autor: Adam

Polną drogą – 14

Polną drogą szedł samotny wędrowiec. Posłuchał głosu serca i opuścił rodzinny dom, by w szerokim, wielkim świecie znaleźć to, czego dotąd brakowało mu w życiu. Szedł dziarskim krokiem i rozglądał się ciekawie dookoła, ponieważ nie wiedział, co to jest, a bardzo zależało mu, żeby to odnaleźć.

W pewnej chwili zobaczył telefon, który leżał na samym środku ścieżki. Dziwne, że nikt jeszcze nie przechodził i go nie znalazł. A może przechodził i zostawił?

Podniósł zgubę – bateria jeszcze działała. „Do kogo by tu zadzwonić?” – wszedł do „Menu Kontakty” i zaczął alfabetycznie przeglądać spis. W tym momencie rozległ się dzwonek telefonu. Odebrał. W słuchawce rozległ się dźwięczny głos kobiety. Po dwóch godzinach siedział przy kawie z właścicielką owego dźwięcznego głosu, w kafejce „Na skraju lasu”. Żadnemu z nich nigdzie się nie śpieszyło.

Autor: Ewa Majewska

Polną drogą – 13

Polną drogą szedł samotny wędrowiec. Posłuchał głosu serca i opuścił rodzinny dom, by w szerokim, wielkim świecie znaleźć to, czego dotąd brakowało mu w życiu. Szedł dziarskim krokiem i rozglądał się ciekawie dookoła, ponieważ nie wiedział, co to jest, a bardzo zależało mu, żeby to odnaleźć.

W pewnej chwili zobaczył w niedalekiej odległości gospodarskie zabudowania. Drewniany dom, niczym z bajki, z czystymi oknami i białymi firankami, czerwonym dachem. Obok dwa inne zabudowania, stodoła i chlewik, a może stajnia. Przed domem gospodyni przywoływała kury, sypiąc im ziarno, a gospodarz zaprzęgał konia do wozu.

I wtedy samotny wędrowiec zdał sobie sprawę, że najdroższą dla niego rzeczą jest rodzinny dom, którego nie powinien opuszczać, bo tam było wszystko to, co kochał najbardziej.

Autor: Alicja

Polną drogą – 11

Polną drogą szedł samotny wędrowiec. Posłuchał głosu serca i opuścił rodzinny dom, by w szerokim, wielkim świecie znaleźć to, czego dotąd brakowało mu w życiu. Szedł dziarskim krokiem i rozglądał się ciekawie dookoła, ponieważ nie wiedział, co to jest, a bardzo zależało mu, żeby to odnaleźć.

W pewnej chwili zobaczył wąską dróżkę oddalającą się od głównej drogi i prowadzącą do lasu. Poszedł tą dróżką. Las stawał się gęstszy i ciemniejszy. Wędrowiec przyjął, że pójdzie jeszcze maksymalnie jeden kilometr, by sprawdzić, czy nie ma tam tego, czego szuka. Kierowany przeczuciem szedł coraz prędzej. Zwolnił, gdy usłyszał stukanie dzięcioła. Rozejrzał się i w chaszczach zobaczył drewniany daszek. Z daleka wyglądał jak daszek małego domku, a w rzeczywistości był to dach studni.

Wędrowiec poczuł radość. Wyjął z plecaka wszystko, czym mógłby nabrać wody ze studni. Woda była oczywiście chłodna, a jej smak był niecodzienny. Podekscytowany wędrowiec wiedział już, że będzie tutaj przychodził często, by w trakcie wycieczek kosztować wspaniałą wodę i słuchać dźwięków przyrody. Dach studni porośnięty był mchem, w związku z czym łatwo było ją przeoczyć. Żeby móc odnaleźć ją ponownie, wędrowiec postawił drogowskaz.

Wracając do domu, zastanawiał się, kto i kiedy w tak głębokim lesie wybudował taką studnię.

Autor: Adam

Polną drogą – 10

Polną drogą szedł samotny wędrowiec. Posłuchał głosu serca i opuścił rodzinny dom, by w szerokim, wielkim świecie znaleźć to, czego dotąd brakowało mu w życiu. Szedł dziarskim krokiem i rozglądał się ciekawie dookoła, ponieważ nie wiedział, co to jest, a bardzo zależało mu, żeby to odnaleźć.

W pewnej chwili zobaczył bezkresną przestrzeń błękitnego oceanu. Stojąc na piaszczystej plaży zrozumiał, że to, czego chciał i szukał, kryło się w bezkresnym oceanie. Była to czysta, niczym nieskrępowana wolność.

Autor: Ewelina

Polną drogą – 9

Polną drogą szedł samotny wędrowiec. Posłuchał głosu serca i opuścił rodzinny dom, by w szerokim, wielkim świecie znaleźć to, czego dotąd brakowało mu w życiu. Szedł dziarskim krokiem i rozglądał się ciekawie dookoła, ponieważ nie wiedział, co to jest, a bardzo zależało mu, żeby to odnaleźć.

W pewnej chwili zobaczył zająca pod krzakiem. Podszedł bliżej. Zając zamiast czmychnąć z miejsca – pozostał nieruchomy. Wpadł w sidła. Wędrowiec, po chwili szamotaniny, uwolnił poranionego biedaka, a ten popędził co sił w las.

– Czego ruszasz? – rozległ się złowrogi głos za jego plecami… – Czym teraz nakarmię rodzinę, co? Jesteś taki miłośnik zwierząt i dobroczyńca – przynieś nam coś do jedzenia! Kup, upoluj, rób co tylko chcesz, ale bez żarcia nie wracam do domu i ciebie nie puszczę!

– Nie ma co się tak denerwować, dobrze – coś da się zrobić…

W ciągu kilku zaledwie lat powstała hodowla dla tej rodziny i innych rodzin żyjących w tym lesie. Gmina dała wreszcie pozwolenie na uprawę zabronionych wcześniej roślin.

A to wszystko dzięki słuchaniu głosu serca…

Autor: Ewa Majewska