Polną drogą – 8

Polną drogą szedł samotny wędrowiec. Posłuchał głosu serca i opuścił rodzinny dom, by w szerokim, wielkim świecie znaleźć to, czego dotąd brakowało mu w życiu. Szedł dziarskim krokiem i rozglądał się ciekawie dookoła, ponieważ nie wiedział, co to jest, a bardzo zależało mu, żeby to odnaleźć.

W pewnej chwili zobaczył nadjeżdżający samochód. Podniósł rękę, żeby go zatrzymać, ewentualnie skorzystać z uprzejmości kierującego i pojechać do najbliższej stacji kolejowej. Samochód stanął. Za kierownicą siedział młody mężczyzna. Życzliwie zaprosił wędrowca do samochodu. Nawiązała się rozmowa. Oczywiście kierowca był zdumiony, że pasażer nie wiedział, gdzie się znalazł, a do tego nie bardzo wiedział, czego szuka. Zarówno nie wiedział, dokąd dąży i jaki jest jego życiowy cel. Sprawa wydawała się dziwna. Przy najbliższej stacji kolejowej wędrowiec wysiadł.

Autor: Lucyna

Polną drogą – 7

Polną drogą szedł samotny wędrowiec. Posłuchał głosu serca i opuścił rodzinny dom, by w szerokim, wielkim świecie znaleźć to, czego dotąd brakowało mu w życiu. Szedł dziarskim krokiem i rozglądał się ciekawie dookoła, ponieważ nie wiedział, co to jest, a bardzo zależało mu, żeby to odnaleźć.

W pewnej chwili zobaczył kolegę swojego dziadka, któremu powiedział „dzień dobry”. Starzec tylko kiwnął głową na powitanie i poszedł dalej. Zdziwiło to piechura, który nagle doznał olśnienia. Przypomniał sobie, że kiedyś dziadek powiedział mu, że to, co najważniejsze w życiu, już w sobie ma. Teraz tylko trzeba to pielęgnować i rozwijać.

Wędrowiec uświadomił sobie, że ta droga, którą idzie, nie jest szukaniem, tylko urzeczywistnianiem…

Autor: Adam

Polną drogą – 6

Polną drogą szedł samotny wędrowiec. Posłuchał głosu serca i opuścił rodzinny dom, by w szerokim, wielkim świecie znaleźć to, czego dotąd brakowało mu w życiu. Szedł dziarskim krokiem i rozglądał się ciekawie dookoła, ponieważ nie wiedział, co to jest, a bardzo zależało mu, żeby to odnaleźć.

W pewnej chwili zobaczył majaczące w oddali zabudowania. Wyglądało to na fantastycznie zaprojektowane osiedle. Kształty budynków nawiązywały do kształtów natury. Były tam domy-drzewa, z kolorowej, syntetycznej masy, z masztami, antenami wystającymi z najwyższych punktów najwyżej sięgających nieba budynków.

Wędrowiec podszedł bliżej. Nie nie wskazywało na brak gościnności lub przychylności gospodarzy – mimo, że nikogo jeszcze nie spotkał.

Jak urzeczony mały chłopiec, widzący nową zabawkę, podchodził jeszcze bliżej. Dotknął ręką nieśmiało klamki syntetycznych drzwi. I nagle wszystko stało się jasne.

Dostał odpowiedź. Już wie…

Autor: Ewa Majewska

Polną drogą – 5

Polną drogą szedł samotny wędrowiec. Posłuchał głosu serca i opuścił rodzinny dom, by w szerokim, wielkim świecie znaleźć to, czego dotąd brakowało mu w życiu. Szedł dziarskim krokiem i rozglądał się ciekawie dookoła, ponieważ nie wiedział, co to jest, a bardzo zależało mu, żeby to odnaleźć.

W pewnej chwili zobaczył staruszkę, która dźwigała olbrzymią wiązkę chrustu. Podszedł do niej i zaproponował, że zaniesie chrust do jej chatki. Tak też zrobił. Staruszka w podzięce zaprosiła go do chatki, bo chciała poczęstować go herbatą. Potem wyszła na podwórze, spuściła wiadro do studni i z mozołem zaczęła go wyciągać. Wędrowiec podszedł i wyręczył ją w tej czynności. Po wypiciu herbaty zapytał nieśmiało, czy może jeszcze w czymś pomóc.

Przez kilkanaście dni nocował w chatce staruszki i pomagał jej w gospodarstwie. Naprawił zepsute sprzęty, naoliwił łańcuch i wiadro już wciągało się lżej. Naprawił cieknący dach. Uszczelnił ściany i okna. Przyniósł duży zapas chrustu i drewna. Był szczęśliwy. Gdy upewnił się, że staruszka ma zapas drewna na wiele miesięcy, postanowił, że ruszy w dalszą drogę. Obiecał babci, że będzie zaglądał od czasu do czasu.

Kiedy wyszedł od staruszki, początkowo powędrował w tym kierunku, co poprzednio. Po chwili jednak zatrzymał się, bo olśniła go niespodziewana myśl – „Moi dziadkowie też są starzy. A i rodzicom przyda się opieka. Tak się mną opiekowali i dbali o mnie, a ja nie pomyślałem wcześniej, że też mogę się nimi opiekować. Teraz wrócę do domu, do rodziców i dziadków, a za jakiś czas znowu wyruszę w podróż”. Zawrócił. Był szczęśliwy, spokojny i bardzo ciekawy nadchodzących dni.

Autor: Ewa Damentka

Polną drogą – 4

Polną drogą szedł samotny wędrowiec. Posłuchał głosu serca i opuścił rodzinny dom, by w szerokim, wielkim świecie znaleźć to, czego dotąd brakowało mu w życiu. Szedł dziarskim krokiem i rozglądał się ciekawie dookoła, ponieważ nie wiedział, co to jest, a bardzo zależało mu, żeby to odnaleźć.

W pewnej chwili zobaczył, że droga, którą szedł, rozwidla się. Ścieżkę po lewej stronie otaczała łąka. Biegały po niej zajączki i sarenki. Natomiast ścieżka po prawej stronie pełna była wyboistych kamieni, a jej boki okalały krzewy z ostrymi jak brzytwy cierniami. Miał przeczucie, że kierunek, który wybierze, zdecyduje o reszcie jego życia. Gdy skupił wzrok, zobaczył w oddali, że na krańcu każdej ze ścieżek znajduje się zamek. Ten po lewej, wykonany był z białej, perłowej masy, mieniącej się w słońcu wszystkimi kolorami. I choć cieszył oczy, to wędrowiec czuł, że to jednak nie jest jego miejsce. Zamek po prawej stronie wyglądał upiornie. Wykonany z czarnego marmuru, ze strzelistymi wieżami, przyprawiał go o dreszcz. Przypominał mu żywą czarną kobrę, o oczach czerwonych jak krew. Jednak, choć niechętnie sam przed sobą to przyznawał, to właśnie ku niemu skłaniało się jego serce. A dreszcze, które czuł, należały do rodzaju tych przyjemnych – ekscytacji, tajemniczości i zewu przygody. Po chwili wahania wybrał ścieżkę, która prowadziła do czarnego zamku. Zaciekawiony rozglądał się dookoła. Okolica przypominała mu pustynne piaski, z nieliczną krzewiastą roślinnością. Kamienie, którymi wybrukowana była droga, również czarne, wyglądały jak te, które pokrywają dna rzek. Na samym środku drogi siedział wielki, sięgający mu brody, srebrny lis. Miejscami jego futro miało rubinowy kolor, który układał się w tribalowy wzór. Jego spojrzenie wyrażało mądrość i wiedzę nabytą w ciągu setek lat. Czujne oczy obserwowały go.

– Witaj, podróżniku – usłyszał cichy głos w swoim umyśle. – Dokąd zmierzasz?

– Sam chciałbym wiedzieć – odparł wędrowiec – nie wiem czego chcę, ani czego szukam.

– Sądzisz, że znajdziesz to tutaj? W zamku Czarnego Lorda?

– Możliwe. Nigdy się nie dowiem, jeśli nie spróbuję – mężczyzna wzruszył ramionami.

– Zastanów się wędrowcze. Jeśli przekroczysz zamkowe wrota, nigdy już nie będziesz chciał opuścić zamku.

– Uwielbiam ryzyko – odparł buńczucznie wędrowiec.

– Nie zatrzymuję cię więc.

Srebrny lis zniknął i droga stanęła otworem. Mężczyzna powędrował nią w kierunku zamku. Po trzech dniach przekroczył zamkowe wrota. To, co go spotkało w zamku, oraz co tam znalazł, należy już do zupełnie innej historii.

Autor: Ewelina

Polną drogą – 3

Polną drogą szedł samotny wędrowiec. Posłuchał głosu serca i opuścił rodzinny dom, by w szerokim, wielkim świecie znaleźć to, czego dotąd brakowało mu w życiu. Szedł dziarskim krokiem i rozglądał się ciekawie dookoła, ponieważ nie wiedział, co to jest, a bardzo zależało mu, żeby to odnaleźć.

W pewnej chwili zobaczył dziewczynkę i chłopca, którzy głośno rozmawiali, a wręcz się kłócili. Dziewczynka zaczęła płakać. Wędrowiec zaniepokoił się. Zawołał głośno do dzieci. Początkowo nie reagowały, krzyczały coraz głośniej, odwróciły się.

– Poczekajcie – zawołał.

– Słucham – odezwał się chłopiec.

– Dlaczego ona płacze – spytał wędrowiec wskazując na dziewczynkę.

– A co to pana obchodzi? – odezwał się niegrzecznie chłopiec.

– W zasadzie, myślałem, że nic nie jest w stanie mnie zainteresować, lubię być sam i niczym się nie przejmować, ale płacz tej dziewczynki mnie zaniepokoił.

– To moja młodsza siostra, zginął jej piesek i strasznie rozpacza, a ja jej mówię, że tyle jest innych psów bezpańskich na świecie, to ja jej któregoś przyprowadzę.

– Chłopcze, ale ona pokochała i przywiązała się do tego – pomóżmy jej. Może go znajdziemy.

Chłopiec pomyślał chwilę. Spojrzał na siostrę, która szeroko się do niego uśmiechała.

– Hmm… No to chodźmy…

Autor: A

Polną drogą – 2

Polną drogą szedł samotny wędrowiec. Posłuchał głosu serca i opuścił rodzinny dom, by w szerokim, wielkim świecie znaleźć to, czego dotąd brakowało mu w życiu. Szedł dziarskim krokiem i rozglądał się ciekawie dookoła, ponieważ nie wiedział, co to jest, a bardzo zależało mu, żeby to odnaleźć.

W pewnej chwili zobaczył w oddali, na horyzoncie, wiele nieokreślonych zjawisk. Zaciekawiony przyspieszył kroku, aby jak najszybciej dotrzeć do tajemniczego miejsca. Z każdą chwilą mężczyzna biegł coraz szybciej, ale zamiast zbliżać się do zjawiska, wydawało mu się, że zjawisko jeszcze szybciej się oddala. Zrezygnowany i zmęczony zatrzymał się, aby zaczerpnąć powietrza. Nachylił się, wpatrując się w ziemię. Po chwili ziemia zaczynała się zmieniać, mężczyzna zaciekawiony podniósł głowę. Zaskoczony zobaczył nad swoją głową dziwną maszynę, która przyciągała go. Gdy wyciągnął rękę i dotknął jej, przeniósł się do innego stempunktowego* świata.

Autor: AW

* (stempunkt – to rodzaj świata. Coś jak połączenie świata magii i maszynerii. Czyli fantasy i Sci-Fi w jednym )

Polną drogą – 1

Polną drogą szedł samotny wędrowiec. Posłuchał głosu serca i opuścił rodzinny dom, by w szerokim, wielkim świecie znaleźć to, czego dotąd brakowało mu w życiu. Szedł dziarskim krokiem i rozglądał się ciekawie dookoła, ponieważ nie wiedział, co to jest, a bardzo zależało mu, żeby to odnaleźć.

W pewnej chwili zobaczył oświetlone miasto, tłumy ludzi, mnóstwo jeżdżących samochodów. Zatrzymał się i ciekawie rozglądał. Pomyślał – „chyba znalazłem to, czego szukałem”.

Autor: Maria