Delikatna mgiełka unosiła się nad łąkami. Pierwsze promienie wschodzącego słońca łagodnie oświetlały rzekę, mgiełkę, łąki i drobniutką sylwetkę skowronka, którego poranny śpiew pieścił uszy i cieszył serca słuchaczy.
Na prastarym brzegu Wisły stare drzewo powoli i z pełnym dostojeństwem rozwinęło swoje konary, otrzepując się jednocześnie ze starych zeszłorocznych liści. Miało już wiele lat, pamiętało dawne czasy, było świadkiem wielu spotkań i rozstań, smutków i zachwytów. Czasem pocieszało, zrzucając zaczepnie małą gałązkę lub kawałki kory. Innym razem smagało po twarzach, łaskocząc liśćmi i budząc śmiech. Ono wie, że wszystkie te ludzkie rozterki, emocje, przemijają – są tylko przez chwilę – potem znowu ulatują, niczym jesienne liście, w siną dal.
Ono trwa, mimo wielkich wichur i zamieci, mimo suszy i palącego słońca. Ono wie, jak głęboko zapuścić korzenie i skąd czerpać soki. Czerpie je nieprzerwanie od stuleci. Dumne, dostojne, nieugięte – drzewo na prastarym brzegu Wisły.
Autor: Ewa Majewska