Wiosenny las – 17

Wiosenny las przyciągał spacerowiczów delikatną zielenią drzew, świeżą młodziutką trawą i orzeźwiającym zapachem. Aż chciało się wziąć głębszy oddech…

Leśną dróżką szedł młody mężczyzna i zauważył, jak oddział Tatarów na karych koniach strzela z łuków samopowtarzalnych do wszystkiego, co się rusza. Zrobiło się nieciekawie. Krew bryzgała na wszystkie strony, a jęki przypadkowych ofiar ogarniały przestrzeń lasu. „Trzeba coś z tym fantem zrobić” – pomyślał i wlał w siebie soczysty łyk żołądkowej gorzkiej na odwagę. Wyskoczył zza drzewa i z łoskotem rzucił się na najbliższego z napastników. Nie zdążył się obejrzeć, a już dostał strzałą centralnie pomiędzy półdupki. „Zabolało, ale dupa nie szklanka” – pomyślał, wyjmując strzałę. Zza pazuchy wyciągnął sekretną miksturę Panoramixa, która w połączeniu z wcześniej wypitym alkoholem dała mu kopa energii do potęgi entej. Wszystkich otaczających go Tatarów wystrzelił do Azji Mniejszej. Następnie delikatnie ochłonął. Zadowolony, swobodnym krokiem wyszedł z lasu, po czym stanął jak wryty. Na horyzoncie zobaczył stutysięczną Złotą Ordę z Czyngis-chanem na czele. W zapasie miał jeszcze pół litra wódki i trzy mikstury Panoramixa, zatem postanowił ich wszystkich otoczyć.

Autor: Bubulubu